Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Spacerek Radwańskiej, męki Janowicza
Wtorkowy mecz był słaby w wykonaniu Janowicza.
fot. Flickr
Wtorkowy mecz był słaby w wykonaniu Janowicza.

Spacerek Radwańskiej, męki Janowicza

Tenis | 20 stycznia 2015 11:05 | Hubert Błaszczyk

Wtorkowy poranek dla polskich kibiców tenisa miał być spokojny. Jerzy Janowicz i Agnieszka Radwańska byli zdecydowanymi faworytami w swoich pojedynkach. Z tej roli świetnie wywiązała się Polka, która w 63 minuty ograła Kurumi Narę. Męczył się z kolei Janowicz, który Hirokiego Moriyę pokonał dopiero po czterosetowym pojedynku, trwającym blisko trzy godziny.


Janowicz miał szczęście, że grał z Moryią, a nie Juanem Martinem Del Potro, z którym miał zmierzyć się pierwotnie. Japończyk to zawodnik challengerowy. W turniejach ATP występuje raz, dwa razy do roku. W Melbourne zagrał jako szczęśliwy przegrany po wycofaniu się Argentyńczyka.


Moryia wcale nie zamierzał położyć się na korcie. Był waleczny, nie odpuszczał piłek. Przez dłuższy czas wystrzegał się też prostych błędów. Pierwszego seta zakończył z dodatnim stosunkiem wygranych piłek do niewymuszonych błędów, ale pomimo to partię wygrał 7:6 Janowicz. Gra Polaka w drugim secie kompletnie się posypała. Moriya obniżył swój poziom gry, ale i tak wygrał bez problemów 6:2.


Przy po 1 w setach można było zastanawiać się, która wersja Janowicza pojawi się na korcie. Polak postanowił jednak wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczął grać agresywniej, co przyniosło skutek. Moriya cały czas był pod presją. Nie nadążał do piłek, a w sytuacjach, gdy przejmował inicjatywę popełniał niewymuszone błędy. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 6:3 dla Janowicza po 34 minutach walki w trzeciej partii.


Gdy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą znów wrócił Janowicz z drugiego seta. Na szczęście dla Polaka, Moriya też zaczął grać słabiej. Bez pomocy Japończyka i 5 asów serwisowych nie byłoby zwycięstwa naszego najlepszego tenisisty.


Postawa Janowicza nie rokuje dobrze przed kolejną rundą, w której zmierzy się z Gaelem Monfilsem lub Lucasem Pouille.

 

***


Zdecydowanie lepiej na kortach Melbourne Park zaprezentowała się Agnieszka Radwańska. Polka mierzyła się z Japonką Kurumi Narą i po początkowych problemach, przejęła kontrolę nad meczem, zwyciężając 6:3, 6:0. Radwańska grała bardzo stabilnie. Wygrała 17 piłek przy 12 niewymuszonych błędach.


Do większego wysiłku nie powinna zmusić Radwańskiej Johanna Larsson, z którą Polka zagra w czwartek. Obie zawodniczki spotkały się przed rokiem w meczu Pucharu Federacji. Lepsza była Radwańska 6:4, 6:1.

 

Wyniki:
Jerzy Janowicz (Polska) - Hiroki Moryia (Japonia, LL) 7:6 (5), 2:6, 6:3, 7:5
Agnieszka Radwańska (Polska, 6) – Kurumi Nara (Japonia) 6:3, 6:0

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)