Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Bez szans. Bez złudzeń...
Szczęśliwe Rosjanki po zwycięstwie nad Polską.
fot. Facebook
Szczęśliwe Rosjanki po zwycięstwie nad Polską.

Bez szans. Bez złudzeń...

Tenis | 09 lutego 2015 19:55 | Hubert Błaszczyk

Ćwierćfinał Pucharu Federacji pomiędzy Polską a Rosją w Kraków Arenie miał być wielkim świętem. Emocje skończyły się w zasadzie po pierwszym meczu. Agnieszka Radwańska przegrała ze Swietłaną Kuzniecową 1:2. Był to jedyny ugrany set przez polską drużynę przez cały weekend. 4 przegrane spotkania pokazały Polkom miejsce w szeregu. Tak wyraźnie przegrały tylko Kanadyjki, które nie mogły liczyć na pomoc swojej największej gwiazdy – Eugenie Bouchard.


Radwańska w Krakowie zawiodła na całej linii. Mecz z Kuzniecową był jej najsłabszym w tym roku. Rosjanka zagrała to, co potrafi. Agresywny tenis. Popełniała jednak błędy. Radwańska w normalnej formie wygrałaby to spotkanie w dwóch setach. Tej jednak od dawna nie ma. Od zwycięstwa w Montrealu, Agnieszka zanotowała 11 wygranych i 12 porażek. To słaby bilans, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Polka jest obecnie 8. rakietą świata.


Na hit krakowskiego weekendu, Agnieszka Radwańska wychodziła przy stanie 0:2. W sobotę z Marią Szarapową przegrała bowiem jej siostra, Urszula. Była to porażka z honorem. 135. zawodniczka świata miała w drugim secie piłki na po 4. Znów zawiodły ją nerwy. Urszula ma jednak spory potencjał. Zdecydowanie większy niż wskazuje na to jej miejsce w rankingu. Szarapowa w najwyżej formie to dla Uli tenisowe Himalaje, nawet jeśli Polka jest blisko swojej optymalnej dyspozycji. Mimo wszystko wynik 0:6, 3:6 był krzywdzący, bo nie oddawał tego, co działo się na korcie.


Jedyną nadzieją na uratowanie krakowskiego spotkania było zastąpienie Marii Szarapowej przez Anastazję Pawliuczenkowej. Anastazja Myszkina nie zdecydowała się jednak na taki ruch, w czym wprawiła w smutek dziennikarzy-spekulantów, którzy przekonywali, że Szarapowa zagra w Krakowie tylko raz. Finalistka Australian Open nie tylko zagrała, ale walczyła, jak o najważniejsze trofeum w karierze. Do stanu 6:1, 5:2 nie było dla Agnieszki Radwańskiej żadnych złudzeń. Pojawiały się pojedyncze break pointowe szanse, ale w sytuacjach zagrożenia Szarapowa wznosiła się na wyżyny swoich umiejętności. Radwańskiej udało się przedłużyć emocje o pół godziny. Z tak grającą Szarapową nie miała jednak najmniejszych szans.


Na osłodę krakowskiej publiczności pozostał debel, w którym swoje nieprzeciętne umiejętności prezentowała Witalija Diaczenko. 24-lata do spółki z Anastazją Pawliuczenkową pewnie pokonały Klaudię Jans-Ignacik i Alicję Rosolską 6:4, 6:4.


Komentarz:


Po ćwierćfinale Pucharu Federacji Polki mogą czuć niedosyt. Nikt nie wymagał od nich zwycięstwa, jednak rozmiary porażki są duże. Poniżej oczekiwań zaprezentowała się Agnieszka Radwańska. Jej wygrana nad Kuzniecową miała dać nadzieję na walkę w kolejnych spotkaniach. Agnieszka popełniała przez cały weekend bardzo dużo niewymuszonych błędów. Winny w tym przypadku na pewno nie był kort, na który narzekała Polka. Radwańska jest już ukształtowaną zawodniczką, powinna wziąć część odpowiedzialności na siebie. W Kraków Arenie tak jednak nie było.
 

15-tysięczna publiczność mogła zobaczyć wielki tenis, dzięki Marii Szarapowej. Rosjance w Krakowie wychodziło wszystko. Może z jednym wyjątkiem. Na stoisku Sugarpova zabrakło w niedzielę cukierków. Wszystkie sprzedały się w sobotę.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)