Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Za tydzień zagra z Djokovicem, teraz walczy w Orbicie!

Za tydzień zagra z Djokovicem, teraz walczy w Orbicie!

Tenis | 17 lutego 2015 07:59 | Hubert Błaszczyk
Laslo Djere - zwycięzca Orange Bowl.
fot. Flickr
Laslo Djere - zwycięzca Orange Bowl.

Laslo Djere w przeszłości był trzecim juniorem świata. Serbski tenisista udanie przeszedł kwalifikacje do turnieju Wrocław Open, a już za tydzień wystąpi w Dubaju ze słynnym Novakiem Djokovicem. Djere to jeden z zawodników, dla których warto wybrać się w tym tygodniu do Orbity.


Zagrasz po raz trzeci w głównej drabince turnieju rangi Challenger. Jak się czujesz?


Jestem bardzo szczęśliwy. Tym bardziej, że dużo lepiej czuję się na kortach ziemnych. Ubiegły rok kończyłem jednak turniejami rangi Futures na nawierzchni twardej, ale ta we Wrocławiu wcale ich nie przypomina. Piłka ślizga się po korcie i jest naprawdę szybko. Jestem zadowolony, że potrafię wygrywać tutaj. Za mną trzy mecze w kwalifikacjach. Jestem w głównej drabince i patrzę z nadzieją w przyszłość. Krok po kroku chcę być lepszym zawodnikiem.


Poprzednie dwa spotkania kwalifikacji rozegrałeś w hali AZS-u, gdzie nawierzchnia jest inna. Czy to, że finał kwalifikacji odbywał się w Hali Orbita miało dla Ciebie znaczenie?


Jest pewna różnica. Przede wszystkim w szybkości na korzyść areny głównej. Piłka momentami dostaje jednak dziwnej rotacji. Trudno to wszystko przewidzieć, bo czasami odbija się niżej, a czasami wyżej. Kozioł jest jednak niższy niż w hali AZS-u, dlatego preferuję grę na korcie głównym.


Końcówka ubiegłego roku i początek obecnego są dla Ciebie bardzo dobre. Wygrałeś Futures w Senegalu i Egipcie. Jesteś obecnie na 256. miejscu w rankingu. Jakie są Twoje plany na przyszłość?


Poprzedni sezon skończyłem w okolicach 340. pozycji. Ranking udało mi się osiągnąć w 4 miesiące. Początek 2014 roku był dla mnie rozczarowujący. Prezentowałem słabą formę. Niestety, gdy zacząłem grać lepiej, przytrafiła mi się kontuzja, która wyłączyła mnie z gry na 4 miesiące. Wiem, że jestem dobrym zawodnikiem i mogę dużo osiągnąć, co pokazała końcówka ubiegłego sezonu. Celem na ten sezon jest wejście do grona 150. najlepszych zawodników świata. Chciałbym też zagrać w kwalifikacjach Roland Garros. Jeśli będę prezentował obecną formę, jestem pewien, że mogę wejść do czołowej setki. W moim słowniku słowo niemożliwe nie istnieje.


W finale w Kairze w tym roku zagrałeś z Kamilem Majchrzakiem – najlepszym polskim tenisistą młodego pokolenia. Co możesz o nim powiedzieć?


On jest świetnym kumplem poza kortem. Bardzo dobrze dogaduję się z nim. Kamil bardzo dobrze się rozwija. Dysponuje już teraz bardzo dobrym serwisem, ale przede wszystkim świetnie gra z linii końcowej. W Kairze byłem lepszy w ważnych momentach. To był bardzo trudny mecz, bo Majchrzak cały czas na mnie naciskał i był w grze. Zachowywał koncentrację nawet, kiedy mu nie szło.


Byłeś sklasyfikowany na trzecim miejscu na świecie jako junior. Nie szło ci jednak zbyt dobrze w juniorskich turniejach wielkoszlemowych. Twoim najlepszym wynikiem był ćwierćfinał Wimbledonu.


Jako junior wystąpiłem tylko w trzech turniejach wielkoszlemowych w 2013 roku. Na Australian Open pojechałem nie najlepiej przygotowany, ponieważ jeszcze w grudniu występowałem w Orange Bowl, który wygrałem. Po tych zawodach wróciłem do kraju, trochę odpocząłem i poleciałem do Australii. W Roland Garros też nie czułem się najlepiej, ale doszedłem do trzeciej rundy, gdzie zagrałem z fantastycznie dysponowanym Garrinem, który później wygrał całą imprezę. Urwałem mu jednak seta. Zabawne, że najlepszy wynik osiągnąłem podczas Wimbledonu. Nigdy wcześniej nie grałem na trawie, ale doszedłem do ćwierćfinału. Przegrałem z Maximilianem Martererem, który we Wrocławiu zagra również w głównej drabince. Po Wimbledonie zdecydowałem się przejść na zawodowstwo i nie grałem w US Open. Nie osiągnąłem może zbyt wiele w Wielkich Szlemach, ale nadal twierdzę, że są to solidne wyniki. Nie zaprzątam więc sobie tym zbytnio głowy.


Czy masz jakiegoś zawodnika, na którym się wzorujesz?


Novak Djoković. To jest cudowne, co on robi na korcie. Podziwiam też innych serbskich zawodników, takich jak Janko Tipsarević i Viktor Troicki. Oni pochodzą z Serbii i udało się im przejść drogę do grona najlepszych zawodników na świecie. To jeszcze przede mną. Uwierz mi, nie jest łatwo zostać profesjonalnym zawodnikiem, jeśli pochodzisz z Serbii, dlatego mam do nich ogromny szacunek i podziwiam ich za to, co osiągnęli.
 

Miałeś okazję trenować z nimi? W Polsce jest problem ze sparingpartnerami, a takie treningi dla młodych zawodników są bardzo rozwijające.


Serbscy tenisiści bardzo rzadko przebywają w kraju. Janko Tipsarević jest kontuzjowany od roku. Wcześniej odbyłem z nim trening w Belgradzie, podobnie jak z Viktorem Troickim na Roland Garros. Po turnieju we Wrocławiu lecę do Dubaju, gdzie będę miał okazję trenować z Novakiem Djokovicem. Zagrał z nim również w turnieju deblowym. To niesamowite uczucie, kiedy taki zawodnik dzwoni do Ciebie i pyta Cię o wspólną grę. Oczywiście, zgodziłem się bez wahania. Czekam na ten turniej z niecierpliwością. Dla mnie to też duże wyzwanie, bo we Wrocławiu muszę być bardzo skoncentrowany. Nie chcę, żeby moje myśli wędrowały ku następnemu turniejowi, ale już teraz wiem, że to będzie cudowne przeżycie.


Miałeś okazję zwiedzać Wrocław? Jak podoba Ci się miasto?


W niedzielę byliśmy w bardzo klimatycznej polskiej restauracji. Jedzenie bardzo mi smakowało. Ludzie wokół są bardzo mili. Podoba mi się we Wrocławiu!


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)