Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Twarze Wrocław Open poza turniejem
Łukasz Kubot w akcji.
Łukasz Kubot w akcji.

Twarze Wrocław Open poza turniejem

Tenis | 18 lutego 2015 08:55 | Hubert Błaszczyk

Łukasz Kubot i Michał Przysiężny mieli być największymi gwiazdami wrocławskiego challengera Wrocław Open. Obaj pożegnali się z turniejem już po pierwszym meczu. Szkoda, bo ich spotkania zgromadziły na trybunach wielu kibiców.


Do Przysiężnego nie można mieć większych pretensji. Polak spadł w rankingu na 186. pozycję i we Wrocławiu nie mógł liczyć na rozstawienie. Już w pierwszej rundzie trafił na bardzo dobrze dysponowanego w ostatnich tygodniach Steve’a Darcisa. Belg osiągnął między innymi ćwierćfinał w Montpellier, gdzie uległ dopiero po trzysetowym boju Gaelowi Monfilsowi. Dla kontrastu najlepszym wynikiem Ołówka była 3. runda Australian Open. Faworytem był więc Darcis.


Mecz pomiędzy Polakiem i Belgiem był fantastycznym magnesem dla kibiców. Hala Orbita wypełniła się niemal po brzegi, a dwaj świetnie wyszkoleni technicznie zawodnicy stworzyli niezapomniane widowisko. To była najlepsza promocja Wrocław Open. Mecz rozstrzygnął się dopiero w tie-breaku trzeciego seta, choć wcześniej w dziesiątym gemie piłkę meczową miał Przysiężny.


- Przez cały mecz czułem się lepszy, ale wyszło jak wyszło – mówił po meczu Przysiężny. Ołówek przegrał kolejny zacięty mecz w tym roku. – Po takiej porażce trzeba otrząsnąć się jak najszybciej – dodał.


Dużym rozczarowaniem był wynik meczu Łukasz Kubot – Andrea Arnaboldi. Polak był zdecydowanym faworytem pojedynku. Za każdą postawioną złotówkę na Włocha bukmacherzy płacili 7 złotych!


Arnaboldi postawił trudne warunki i nie zamierzał oddać zwycięstwa bez walki. Po przegranym pierwszym secie ruszył do odrabiania strat. Wygrał drugą partię i w trzecim secie prowadził 2:1. Przy stanie po 1 w decydującej partii Łukasz Kubot poprosił o przerwę medyczną – narzekał na ból w ręce. Polak był w stanie wrócić do meczu. Przełamał w czwartym gemie Arnaboldiego i doprowadziło tie-breaka. W nim miał przewagę sytuacyjną. Decydująca dla losów spotkania była piłka przy po 4, kiedy Kubot poślizgnął się przy próbie zagrania piłki kończącej. Jego rywal wykorzystał ten błąd – wygrał dwie kolejne piłki i cieszył się z sensacyjnego zwycięstwa.


Po porażkach Kubota i Przysiężnego ciężar polskiego tenisa na swoich barkach w turnieju singlowym będą nieoczekiwanie dźwigać Kamil Majchrzak, Andriej Kapaś i Hubert Hurkacz. Ten ostatni już w środę zmierzy się z Ricardasem Berankisem. Turniej we Wrocławiu to nie ostatnia wizyta w naszym kraju Litwina. Już w pierwszy weekend marca przyjedzie do Płocka zagrać w meczu Pucharu Davisa z Polską.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)