Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Poznań Open: Polacy zawiedli na całej linii

Poznań Open: Polacy zawiedli na całej linii

Tenis | 15 lipca 2015 16:19 | Hubert Błaszczyk
Hubert Hurkacz
fot. P. Rychter / Poznań Open
Hubert Hurkacz

Tradycją stało się, że co roku staram się odwiedzić Poznań Open. W tym roku z racji rozgrywek Pucharu Davisa mogłem pojawić się w stolicy Wielkopolski tylko we wtorek. Pod względem organizacyjnym wszystko był jak zwykle na wysokim poziomie. Mógł się również podobać poziom sportowy, za wyjątkiem… reprezentantów Polski w singlu. Z podniesioną głową mógł schodzić z kortu tylko Grzegorz Panfil, który ugrał 5 gemów Pablo Carreno-Buście. Gra była jednak zdecydowanie lepsza niż wynik.


Ymer – Souza – palce lizać!


Zanim o negatywach, to o meczu, który mógł się podobać. Elias Ymer i Joao Souza stoczyli fantastyczną batalię. Pierwszy set trwał grubo ponad godzinę i było w nim wszystko. Dramatyczne zwroty akcji, długie i piękne wymiany oraz niespodziewany zwycięzca, bo choć Szwed był faworytem bukmacherów, to w pierwszej partii zdecydowanie stabilniej grał Souza. Ymerowi w kluczowych momentach pomogła jednak taśma, po której piłka przetoczyła się dwukrotnie na stronę przeciwnika.


Obronione break pointy spowodowały, że doszło do tie-breaka, w którym lepszy okazał się młody Szwed. Jego łupem padła też druga partia, która również miała swoją historię. Ymer przełamał Souzę już w pierwszym gemie. Brazylijczyk nie dał jednak za wygraną i wygrał dwa kolejne gemy. Drugą część seta lepiej rozegrał Skandynaw, który był agresywniejszy. Souza w miarę upływu czasu popełniał coraz więcej niewymuszonych błędów i pożegnał się z turniejem. Był to jednak najlepszy mecz tego dnia. Spokojnie aspirujący do turniejów rangi ATP 250.
 

Juniorzy bez pasji


Dzikie karty do turnieju głównego otrzymali dwaj juniorzy – Michał Dembek i Hubert Hurkacz. Drugi z nich w ogóle nie podjął walki z doświadczonym challengerowcem, Andre Ghemem. Mecz zakończył się bardzo szybko i nie miał żadnej historii. Ghem był wyraźnie lepszy. Nie musiał nawet wchodzić na najwyższe obroty. Hurkacz nie zaprezentował nic, co pokazywałoby, że w przyszłości mógłby grać na tym poziomie. To duże rozczarowanie, bo jeszcze w lutym Polak jak równy z równym walczył z Ricardasem Berankisem. Tenisistą o co najmniej klasę lepszym od Ghema.


Na bardzo słaby dzień Jasona Kublera trafił Michał Dembek. Młody Polak nie potrafił wykorzystać szansy od losu. Swoją porażkę tłumaczył… niedzielną gorączką, ale według mnie jej powód leży zupełnie gdzieś indziej. Przygotowanie fizyczne Dembka jest delikatnie mówiąc… przeciętne. Chłopak musi zgubić kilka kilogramów i lepiej poruszać się po korcie. Australijczyk skrzętnie wykorzystywał słabe poruszanie się Polaka. Brakowało odskoku po serwisie. Głębokie returny Kublera powodowały, że po returnie piłka lądowała w siatce. Tak Dembek przegrał kluczowego gema, w którym dał się przełamać, pomimo prowadzenia 40:15.
 

Za wolny kort dla Kapasia


Padającym deszczem, a co za tym idzie zbyt wolną nawierzchnią tłumaczył swoją porażkę Andrzej Kapaś. To prawda: deszcz padał, a kort był wolny i pasował zdecydowanie bardziej Taro Danielowi. Japończyk wychowany na mączce w Walencji dzielił i rządził na Korcie Centralnym w Poznaniu. Porażka Kapasia ma jednak zdecydowanie bardziej prozaiczną przyczynę. Polak po solidnym początku sezonu jest w słabej formie. Wystarczy spojrzeć na bilans ostatnich meczów 26-latka. Wysokie porażki z Henrim Laaksonenem, Tomasem Lipovsekiem Puchesem i Patrikiem Fabianem mówią same za siebie. Daniel to dwie półki wyżej. Japończyk przegrał na mączce w tym sezonie tylko 5 meczów. Wygrał 29.


Waleczny Panfil
Paradoksalnie najlepiej z Polaków zaprezentował się ten, który miał najtrudniejszego przeciwnika. Gra Grzegorza Panfila mogła się podobać. Zwłaszcza na początku, kiedy przełamał Carreno Bustę i prowadził 2:0. Hiszpan to jednak zawodnik, który na nawierzchni ziemnej czuje się znakomicie. Był regularny, popełniał bardzo mało błędów. Z przyjemnością oglądało się jego niesygnalizowane skróty. Wynik 4:6, 1:6 nie oddaje przebiegu gry. Panfil nie miał szczęścia w losowaniu, ale wygrywać trzeba również z najlepszymi.


Został debel


Polaków zobaczymy jeszcze w deblu. W drabince było 8 naszych reprezentantów. Odpadła już pierwsza polska para – Hubert Hurkacz i Jan Zieliński. Młodzi Polacy przegrali z rosyjsko-polskim deblem – Tomasz Kowalczyk, Mikhaił Elgin, którzy są rozstawieni z jedynką.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)