Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Agnieszka Radwańska, czy i kiedy wróci do ścisłej czołówki WTA?

Agnieszka Radwańska, czy i kiedy wróci do ścisłej czołówki WTA?

Tenis | 18 sierpnia 2015 11:54 | Krzysztof Mokrzycki
Agnieszka Radwańska
fot. wikipedia.org
Agnieszka Radwańska

 Jeszcze nie tak dawno Agnieszka Radwańska była stałą bywalczynią top5 rankingu WTA. Niestety, kryzys, który dopadł Polkę, kilka(naście) słabszych występów i przegranych w pierwszych/drugich rundach turniejowych sprawiło, że nasza zawodniczka wypadła z pierwszej dziesiątki. Obecnie plasuje się na 15.pozycji. Czy kiedyś będzie znowu w czołówce?

 

Agnieszka od wielu już sezonów próbowała bezskutecznie zaatakować pozycję numer 1 rankingu, ale zazwyczaj były rywalki, których Polka nie była w stanie pokonać. Najpierw Victoria Azarenka, a obecnie Serena Williams. A przecież w międzyczasie przed Polką znajdowały się też choćby Maria Sharapova czy też serdeczna koleżanka Iśki – Caroline Wozniacki. Zresztą Dunka polskiego pochodzenia ma z naszą rodaczką wiele wspólnego. Przecież też parę lat wstecz to młodziutka wówczas Karolina była numerem 1 na świecie. Potem jednak przyszedł jej związek z McIlroyem, gwiazdą golfa. Chłopak Caro wygrywał wielkoszlemowe turnieje i notował kolejne spektakularne wyczyny, przez co Woźniacki czuła się nieco w cieniu partnera i choć starała się, jak mogła, to nie wychodziło nic. Po rozstaniu się z golfistą tenisistka odżyła i znowu zagościła w top10.


Wracając jednak do Polki; Agnieszka w najnowszym rankingu WTA plasuje się na 15. miejscu. To najgorszy wynik naszej tenisistki od 2008 roku, kiedy to w wieku 19 lat wspinała się na światowe salony po kolejnych szczebelkach sławy. Przez ostatnie parę lat prowadzi ją Wiktorowski. Początkowo współpraca układała się wyśmienicie, bo Polka osiągnęła finał Wimbledonu, a poza tym kilka ćwierćfinałów w innych wielkoszlemowych turniejach, a na swoim koncie mogła zapisać także zwycięstwa końcowe w kilku naprawdę poważnych turniejach. Ostatni z nich Radwańska wygrała rok temu, w sierpniu 2014. Od tamtej pory coś na linii trener-zawodniczka miało zacząć się psuć, sparingpartnerem Iśki najczęściej była jej siostra Ula, dryfująca w okolicach setnego miejsca w rankingu WTA. Gdy pojawiły się zarzuty, że światowa czołówka rozgrywa sparingi z mężczyznami, a nie zawodniczką z końca top100, Polka też postawiła na ten trop. Jej wybór padł na Dawida Celta. Zawodnika, który w życiu nie może pochwalić się choćby jedną poważną wygraną z konkretnym przeciwnikiem. Przełom miał przyjść na początku tego roku, gdy Polka nawiązała współpracę ze słynną Czeszką, Martiną Navratilovą. I to był strzał w stopę. Dlaczego?


To od początku nie mogło się udać. Od czasów świetności nowej trenerki Iśki bardzo wiele się zmieniło w tenisie ziemnym. Przede wszystkim zamiast finezji i siły, postawiono na wybieganie i przebijanie piłek na drugą stronę siatki, główny nacisk to gra defensywna i danie szansy rywalce na popełnienie błędu. Tak Radwańska grała pod okiem Wiktorowskiego i dawało to efekty do pewnego czasu. Tak samo swojego czasu grała Woźniacki. Niestety, Navratilova zapragnęła, żeby Polka grała tak, jak ona sobie życzy. Czyli stary system serwis-wolej, dużo wyjść do siatki i ogólnie atakowanie, a nie bronienie. Niestety, to nie miało prawa się udać. Nie da się z dnia na dzień zmienić nawyków zawodniczki, która od wielu lat grała w ten sam sposób. Nie powiem, że nasza rakieta numer 1 starała się grać wedle wytycznych sztabu szkoleniowego, ale jej to nie wychodziło. Przede wszystkim podstawą takiej gry jest siła fizyczna i atomowy serwis. Polka, z całym szacunkiem, nie ma ani jednego, ani drugiego na najwyższym poziomie. Siłę to ma Serena Williams czy Maria Sharapova, które na kortach zjadły zęby. Ale gdzie kruchej budowy Agnieszka? Jej gra przede wszystkim opierała się na technice i bronieniu piłek wręcz niemożliwych. Navratilova pracowała nad zmianą tego image’u i, można powiedzieć, że trafiła kosa na kamień. Radwańska zaczęła przegrywać z zawodniczkami dużo niżej notowanymi i takimi, które przecież jeszcze w tamtym roku rozjeżdżała popularnym „rowerkiem”, czyli wynikiem 6:0,6:0. Tak było czy to z Cibulkovą, czy Anniką Beck. Obie w 2015 roku odprawiły Polkę z kwitkiem. Zaowocowało to spadkiem w rankingu, bo siłą rzeczy tenisistka z Krakowa nie obroniła punktów zdobytych w poprzednim sezonie, więc jej pozycja w światowym tenisie poleciała na łeb na szyję. Na szczęście w końcu ktoś przejrzał na oczy i współpraca z Navratilovą, na której Agnieszka miała zyskać jakościowo, a tylko straciła (choćby finansowo), została zakończona.


Agnieszka nieźle pokazała się na Wimbledonie. Londyńska trawa zobaczyła znowu starą, dobrą Radwańską. Dopiero w półfinale lepsza, po morderczym, trzysetowym boju okazała się idąca stale do przodu Hiszpanka Muguruza Blanco. Wcześniej Polka dotarła do finału mniejszego turnieju, w Eastburne. Tam jednak uległa utalentowanej Belindzie Bencić. Promyczek nadziei więc się pojawił, a przed nami jeszcze jeden wielkoszlemowy turniej w tym roku – na przełomie sierpnia i września czeka nas bowiem nowojorski US Open, gdzie Isia będzie miała szansę ziścić swój sen o wygraniu wielkoszlemowego turnieju.


Czy Polkę stać jeszcze na powrót do ścisłej czołówki WTA? Na pewno tak. Trzeba powiedzieć na obronę Polki, że łatwiej wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. Coś o tym może powiedzieć piękna Kanadyjka, Genie Bouchard, która sezon temu zaliczyła w turniejach wielkoszlemowych finał i dwa półfinały. W tym roku przegrywa mecz za meczem i z hukiem wyleciała z top10. Na szczęście dla Polki, przestał się ostatnimi czasy w karierę córki wcinać jej ojciec, Robert. Może teraz, jeśli Aga będzie miała czystą głowę, niezmąconą sprawami pozakortowymi, pokaże, na co ją naprawdę stać? Styl, do którego nas przyzwyczaiła, jest może i niezbyt efektowny, ale za to bardzo skuteczny. Na plus Polce trzeba zaliczyć mecze z światową „dwójką”, czyli Simoną Halep (pierwszy set Iśka wygrała 6:0), czy też bratobójcze starcie z mającą polskie korzenie Angie Kerber. Jeśli Radwańska podtrzyma poziom z najlepszych swoich momentów z tych dwóch spotkań, to jestem spokojny o US Open.


Perspektywy zatem są, a jak będzie w rzeczywistości? Wszystko zweryfikuje, jak zwykle, kort i piłka. Wydaje się jednak, że Radwańska się jeszcze nie skończyła i jak nie w tym, to w kolejnym roku ponownie będziemy cieszyć się Polką w czołówce rankingu. Przecież swojego czasu była nawet na drugiej lokacie!

Twitter: @DziennikarzKris
Kategoria: Tenis
Komentarze (0)