Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Fish schodzi ze sceny, ale to nie koniec jego walki…

Fish schodzi ze sceny, ale to nie koniec jego walki…

Tenis | 03 września 2015 13:25 | Hubert Błaszczyk
Mardy Fish żegnający się z publicznością.
fot. Facebook
Mardy Fish żegnający się z publicznością.

Nie tak zakończenie kariery z pewnością wyobrażał sobie Mardy Fish. Amerykanin ostatnie dwa gemy meczu z Feliciano Lopezem przetrwał słaniając się na nogach. Od połowy piątego seta Fisha łapały skurcze, które uniemożliwiły mu skuteczną walkę w końcówce spotkania.


Mecz z Feliciano Lopezem był trochę jak cała kariera Fisha – pełen wzlotów i upadków. Amerykanin przez blisko cztery sety grał bardzo dobrze. Uwagę mogła zwracać jego bardzo wysoka skuteczność wygranych piłek po pierwszym podaniu. Były numer siedem rankingu przegrał jednak ze zmęczeniem i nerwami. W czwartym secie serwował na mecz przy stanie 5:4. – Mogłem wygrać ten mecz – mówił na konferencji prasowej.


Fish wrócił do gry w tym roku po blisko dwóch latach przerwy. W US Open mógł zagrać, dzięki zamrożonemu rankingowi. Obecnie plasuje się bowiem na 581. pozycji w rankingu ATP. Już jej nie poprawi. Latem zapowiedział, że po zakończeniu ostatniego wielkoszlemowego turnieju kończy karierę.


Kariera Fisha eksplodowała w późnym wieku. Amerykanin miał 27 lat, kiedy zaczął się przedzierać do ścisłej światowej czołówki. Wcześniej był solidnym zawodnikiem. W 2004 roku stanął na podium Igrzysk Olimpijskich w Atenach. W finale przegrał z Chilijczykiem, Nicolasem Massu.


Co sprawiło, że doświadczony już Fish zaczął grać na niespotykanym dla siebie wcześniej poziomie? – Byłem świeżo po ślubie i moje perspektywy zmieniły się. Nadal chciałem robić świetne rzeczy w sporcie. Powiedziałem sobie, że teraz, albo nigdy – pisał na theplayerstribune.com Amerykanin. Jak zapowiedział tak zrobił. – Zmieniłem moją dietę, styl życia i szczerze mówiąc mój cały pogląd na świat. Schudłem z 91 do 78 kilogramów. Nie byłem pewien czy to gdziekolwiek mnie zaprowadzi, ale wiedziałem, że muszę to sprawdzić – przyznał.


Bardzo dobre wyniki zaczęły pojawiać się w 2010 roku. Fish wygrał między innymi z Andym Murrayem i swoim rodakiem Andym Roddickiem, który wcześniej pokonał go osiem razy z rzędu. Świetne rezultaty notował w ojczyźnie – jego zwycięstwami zakończyły się turnieje w Newport i Atlancie. Dzięki zgubionym kilogramom był w stanie grać mordercze pięciosetówki na Roland Garros. Fish co prawda przegrał w drugiej rundzie z Ivanem Ljubicicem 8:10 w piątym secie, ale mógł być zadowolony ze swojej formy fizycznej.


Kolejny sezon był jeszcze lepszy. Fish zanotował najlepsze wyniki na Roland Garros i Wimbledonie. Stał się rakietą numer jeden Stanów Zjednoczonych, wyprzedzając Andy’ego Roddicka. Przede wszystkim wdarł się do czołowej dziesiątki rankingu ATP i wydawało się, że na tym nie poprzestanie. 


Na drodze do dalszego rozwoju stanęły ataki paniki, które zaczęły się w 2012 roku. U Fisha wykryto arytmię serca. Po ablacji wydawało się, że Amerykanin będzie w stanie wrócić na światowe korty. – Kiedy wróciłem na kort latem, około Wimbledonu… moje myśli stały się dziwne. Miałem niekomfortowe ataki paniki. To przekładało się na problemy ze spaniem. Nie mogłem spać sam. Zawsze musiałem mieć swoją żonę obok, albo kogoś w pokoju. Wcześniej byłem facetem, który uwielbiał być sam. Kochałem podróżować, tę samotność. To uczucie, kiedy wyłączasz telefon podczas długiego lotu… to zwykle uspokajało mnie. Ale nie mogłem już podróżować sam. Moi rodzice przyjechali na Wimbledon. Potrzebowałem ciągle ludzi wokół mnie – mówił.


Na korcie nie było widać problemów Fisha. Nadal notował dobre wyniki. Doszedł do 4. rundy Wimbledonu i ćwierćfinałów w Kanadzie i Cincinnati. – Ataki zaczęły robić się coraz częstsze. Na początku pojawiały się raz, dwa razy dziennie, a pod koniec lata już co 10-15 minut. Niepokojące, przytłaczające myśli.


Ataki nie nękały jednak Fisha na korcie. Do czasu. Podczas US Open Amerykanin grał w sesji nocnej mecz trzeciej rundy z Gillesem Simonem. Takie spotkania zazwyczaj przyciągają bardzo dużą widownię na trybunach i przed telewizorami. W meczu z Francuzem, Fish nie był faworytem, ale radził sobie bardzo dobrze. – Prowadziłem 2:1 w setach i 3:2 w czwartym. Kątem oka spojrzałem na zegar. Była 1:15 w nocy. I z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu, to było zbyt wiele dla mnie. Mój umysł wpadł w spiralę niczym kula śniegowa: O Boże, jest tak późno. Jutro będę czuł się fatalnie. Gramy bardzo długi mecz… będę musiał iść na konferencję prasową… później rozciąganie, jedzenie… i zacząłem czuć się z tym źle. Doszedłem do punktu, w którym nie mogłem tego kontrolować. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Nie pamiętałem niczego. Jakoś wygrałem kolejne trzy gemy, seta i mecz. Ale nie pamiętam tego w ogóle – zaskakująco przyznał Fish.


W czwartej rundzie Mardy Fish miał zmierzyć się z Rogerem Federerem. O takim meczu marzą miliony dzieci uprawiających tenis na całym świecie. Zagrać z wielkim mistrzem w sesji wieczornej. Dla Amerykanina to był jednak koszmar. W drodze na korty doznał kolejnego ataku paniki i postanowił nie wychodzić na kort. – Nie zamierzam doznać ataku paniki przed 22 tysiącami ludzi. Nie chcę grać z Rogerem – mówił do siebie Mardy. Po chwili dodał: - Nie zagrałem z Rogerem. Później przestałem grać w ogóle.


Żona przekonała Fisha, żeby nie wracał na korty w 2012 roku i skupił się na walce z chorobą. Ta jednak nie chciała ustąpić. Rok później Amerykanin zagrał 10 meczów, a w 2014 roku nie pojawił się wcale na kortach. – Nie zakończyłem kariery, ponieważ chciałem to zrobić na moich warunkach. Wtedy nie byłem w stanie – mówił przed tegorocznym US Open, Fish.


Latem 2015 roku Fish ogłosił, że jego trzynasty start na Flushing Meadows będzie ostatnim. W swoim pożegnalnym turnieju mógł zagrać dzięki zamrożonemu rankingowi, z którego mogą korzystać zawodnicy przez dłuższy czas pauzujący z powodu kontuzji lub przewlekłej choroby. Przy okazji ostatniego wielkoszlemowego turnieju Fish otwarcie mówił o swoich problemach. – Istnieją dziesiątki milionów Amerykanów, którzy mierzą się z podobnymi problemami na co dzień. Doszedłem do punktu, w którym chcę podzielić się moją historią, mogę pomóc ludziom.


Koniec US Open jest dla Mardy’ego Fisha pożegnaniem z tenisem, ale również początkiem nowej walki, w której nie będzie osamotniony. – Rodzina zaopiekuje się mną poza kortem. Na pewno nie zatrzymam się w tym punkcie. Osiągnąłem wszystko, co chciałem tego lata i jestem zadowolony – zakończył 34-latek.


Liczby Mardy’ego Fisha:
- 7 400 000 – tyle milionów dolarów zarobił na kortach
- 2000 – rok, w którym Fish przeszedł na zawodowstwo
- 593 – tyle meczów na zawodowych kortach rozegrał Fish
- 581 – aktualne miejsce w rankingu ATP
- 302 – zwycięstwa
- 291 – porażek
- 7 – najwyższe miejsce w rankingu ATP
- 6 – po tyle tytułów ATP sięgnął


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)