Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Wielki Djoković, sensacyjna Pennetta i rozczarowujące występy Polaków. US Open 2015 za nami
Djoković wygrał trzeci turniej wielkoszlemowy w tym roku
fot. wikipedia.org
Djoković wygrał trzeci turniej wielkoszlemowy w tym roku

Wielki Djoković, sensacyjna Pennetta i rozczarowujące występy Polaków. US Open 2015 za nami

Tenis | 16 września 2015 19:11 | Krzysztof Mokrzycki

Zakończył się ostatni turniej wielkoszlemowy w tym roku. US Open 2015 okazało się turniejem pełnym niespodzianek i sensacji, zwłaszcza w gronie kobiet. Ostatecznie niespodziewanie wygrała Włoszka, Flavia Pennetta, która w finale pokonała rodaczkę, Robertę Vinci. U panów obyło się bez większych sensacji – mistrzowski puchar wzniósł do góry Novak Djoković. Serb po ciekawym meczu pokonał Rogera Federera 3:1 i sięgnął po trzeci wielkoszlemowy tytuł w tym roku.


Federer, który do meczu finałowego nie stracił nawet jednego seta, pokonując między innymi swojego rodaka, Stana Wawrinkę, w decydującej rozgrywce nie miał za wiele do powiedzenia. Djoković zagrał znakomity mecz, a Szwajcar dzielnie dotrzymywał mu kroku. Tego dnia jednak nie było mocnych na Novaka Djokovicia i nawet znakomita dyspozycja serwisowa rywala (11 asów) pozwoliła mu ugrać tylko jednego seta. Federer miał więcej zagrań kończących, ale popełnił też więcej własnych błędów, przez co przegrał to spotkanie. Kluczem do trzeciego wielkoszlemowego tytułu w tym roku okazała się gra w obronie.


Na plus zaskoczyli w nowym Jorku: Feliciano Lopez (ćwierćfinał), Benoit Paire (4. runda) oraz będący tuż przed turniejem w katastrofalnej formie Donald Young (4. runda). Bardzo dobry okres w USA zanotowali też porywający grą Francuz Gasquet oraz dysponujący atomowym serwisem Kevin Anderson z RPA. Obaj sprawili niespodzianki w 1/8 finału pokonując wyżej rozstawionych graczy, odpowiednio Tomasa Berdycha oraz Murray'a. Porażka Szkota na tym etapie rozgrywek była największą niespodzianką męskiej drabinki US Open. Już w pierwszej rundzie odpadł zeszłoroczny finalista, Japończyk Kei Nishikori. Jego pogromcą okazał się wracający do formy sprzed paru lat Francuz Paire. W 1/16 finału swój pobyt w Nowym Jorku zakończył Hiszpan, Rafael Nadal. Niestety, po licznych urazach to już nie ten sam zawodnik, co parę lat wstecz. Zawiedli faworyci miejscowej publiki: John Isner, Sam Querrey oraz Jack Sock. 


Polacy? Na US Open w turnieju głównym zagrał jedynie Jerzy Janowicz. Niestety, nasz rodak nie zawojował amerykańskich kortów i już w pierwszej rundzie niespodziewanie przegrał 1:3 z utalentowanym Hiszpanem, Pablo Carreno-Bustą. Polak nie zagrał złego spotkania, ale jego rywal był po prostu regularniejszy. Ogólnie JJ nie potrafił utrzymać dobrej dyspozycji i rozgrywał jedynie pojedyncze gemy na najwyższym poziomie. Potrafił czarować asami, by chwilę później stracić podanie dzięki podwójnym błędom serwisowym. Wygrywał ciężkie wymiany, by psuć proste piłki. Trafiał niemożliwe, żeby w następnej akcji wyrzucić w aut stuprocentowy punkt. Niestety, ale taka gra nawet na pierwszą rundę US Open to za mało i to Hiszpan wygrał. Ciężko na podstawie czterech setów cokolwiek powiedzieć o obecnej formie Polaka, ale jedno jest pewne; tak grającego Janowicza nie chcemy oglądać w meczu Pucharu Davisa przeciwko Słowacji. Tylko dobra postawa naszego lidera może nam zapewnić historyczny awans do elity. Michał Przysiężny przepadł w eliminacjach.

 

Finał panów:
Novak Djoković vs Roger Federer 3:1 (6:4, 5:7, 6:4, 6:4)

 
W finale pań zagrały dwie Włoszki: Roberta Vinci i Flavia Pennetta. Poza narodowością obie zawodniczki łączyło przed meczem wiele faktów; obie po trzydziestce, dla obu to pierwszy wielkoszlemowy finał w karierze singlowej i obie tworzyły znakomite deble w parze z inną Włoszką, Sarą Errani. W finale jednak sentymentów nie było i Pennetta wygrała 2:0. Vinci wyraźnie załamała się po pierwszym secie, przegranym po TB. Drugą odsłonę batalii oddała praktycznie bez walki w niewiele ponad 30 minut i to Flavia wygrała pierwszy turniej wielkoszlemowy w karierze. I jak się okazało po meczu… ostatni. 33-latka zdecydowała się bowiem zakończyć karierę zawodniczą po bieżącym sezonie. Jak zejść ze sceny, to tylko będąc na szczycie.


Sama Vinci podczas turnieju wzbudzała spore kontrowersje swoim zachowaniem. W meczu ¼ finału prowokowała cały czas Kristinę Mladenović pokazując w jej stronę wyciągniętą pięść po każdej wygranej piłce. W ogóle nowojorski czempionat okazał się być pełnym niespodzianek. Już po trzech rundach z zawodniczek z top10 zostały jedynie… trzy panie. Wycofała się jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek Maria Sharapova. W pierwszej rundzie pożegnała się z turniejem Jelena Janković, która miała znakomita drabinkę turniejową i mogła osiągnąć naprawdę ładny wynik. W pierwszej rundzie lepsza jednak okazała się anonimowa dla przeciętnego kibica Dodin. Na tym samym etapie turnieju poległy też między innymi Alize Cornet oraz Lucie Safarova. Niespodzianką było odpadnięcie niezłej w tym roku Szwajcarki Bacsinszky z Czeszką Strycovą.


W drugiej rundzie z turniejem pożegnały się dwie wysoko rozstawione tenisistki; Caroline Wozniacki uległa Cetkovskiej, z kolei Gabi Muguruza poległa z reprezentantką Wielkiej Brytanii. Konta, bo o niej mowa, zakończyła swój udział w US Open na 1/8 finału. Na trzeciej rundzie stanęły liczniki między innymi Dominiki Cibulkovej, od której lepsza okazała się Genie Bouchard, oraz Svitolina, Bencić, Kerber czy Petković. Do półfinałów weszły za to dwie najwyżej rozstawione zawodniczki; Serena Williams oraz Simona Halep. Lepsze od nich okazały się jednak wspomniane na wstępie Włoszki. W ogóle Kanadyjka zaliczała bardzo dobry turniej i miała szansę na naprawdę dobry rezultat. Niestety, uraz którego nabawiła się w szatni po jednym z meczów okazał się na tyle poważny, że musiała wycofać się z turnieju i nie wyszła na kort przeciwko Vinci. Być może był to kluczowy moment całego turnieju?


Polki? W turnieju głównym mieliśmy je aż trzy. Niestety, złośliwy los sprawił, że po drugiej rundzie zostać mogła maksymalnie jedna. Dlaczego? Ula Radwańska i Magda Linette trafiły na siebie już w pierwszej rundzie. Po dobrym meczu awansowała ta druga, a w kolejnej batalii znowu musiała stawić czoła Radwańskiej, ale tym razem Agnieszce. Tego meczu Magda będzie żałować, bo Isia była rozkojarzona i na pewno było stać Linette na ugranie więcej, niż się ostatecznie udało. W trzeciej rundzie nasza rakieta numer 1 trafiła na Amerykankę Keys i to miał być pierwszy naprawdę poważny sprawdzian Polki na tym turnieju. Niestety, w meczu którego szanse oceniano niemal równo, z lekkim wskazaniem na naszą rodaczkę, to Amerykanka wygrała 2:0 i ona grała dalej. Iśka skończyła swój marsz w trzeciej rundzie. Zawód? Może trochę, bo Agnieszka nie imponuje w tym roku formą, a Keys u siebie niesiona swoimi kibicami po prostu okazała się skuteczniejsza. Może to najwyższa pora, aby zmienić trenera i przede wszystkim sparingpartnerów? Gdyby przykładowo Serena Williams rozgrywała sparingowe starcia z wirtuozami pokroju Dawida Celta (partner treningowy Agnieszki), to te mecze trwałyby dużo krócej, niż niektóre starcia w damskim tenisie.

 

Finał pań:

Roberta Vinci vs Flavia Pennetta 0:2 (6:7, 2:6)

 

Podsumowując, US Open 2015 przeszło do historii. Pennetta schodzi ze sceny w szczytowym momencie, kierując się piosenką Perfectu; „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, niepokonanym”. Novak Djoković z kolei zaliczył znakomity sezon i do skompletowania klasycznego Wielkiego Szlema zabrakło mu jedynie zwycięstwa we French Open. Jednak pewnikiem jest, że Nole bez względu na wyniki do końca roku, zakończy go na pozycji numer 1 w światowym rankingu. Ciekawostką jest fakt, że podczas oczekiwania na finałowe starcie z Federerem Serb oglądał transmisję… piłkarskich derbów Mediolanu. Największą wygraną w Nowym Jorku została jednak Martina Hingis. Szwajcarka wygrała główne trofeum zarówno w deblu pań, jak i w mikście.


Do historii przechodzi także mnóstwo zagrań z turnieju, ale także nietuzinkowych zachowań zawodników i zawodniczek. Coco Vandeweghe zachęcająca publiczność do aplauzu za zniszczenie rakiety, czy też Novak Djoković tańczący na korcie z jednym z kibiców. To był wyjątkowy US Open. Następny dopiero za rok…

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)