Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Davis Cup: znamy rywala Polaków! Przegląd kadry przeciwnika!

Davis Cup: znamy rywala Polaków! Przegląd kadry przeciwnika!

Tenis | 24 września 2015 11:44 | Krzysztof Mokrzycki
Puchar Davisa, czyli obiekt westchnień tenisistów.
fot. wikipedia.org
Puchar Davisa, czyli obiekt westchnień tenisistów.

Poznaliśmy rywala Polaków podczas swojego debiutu w grupie światowej Pucharu Davisa. Los okazał się dla naszych zawodników dosyć łaskawy, bo udało się ominąć na starcie Szwajcarów czy Belgów. Polska na własnym terenie rozegra spotkanie z Argentyną!

 

To jednak nie koniec wiadomości. O ile zespół z Ameryki Południowej, obok Czechów, wydawał się najbardziej pasującym naszym reprezentantom rywalem, o tyle w drugiej rundzie, jeżeli Polska upora się z przybyszami z Argentyny, zagra ze zwycięzcą meczu Włochy – Szwajcaria! Roger Federer i Stan Wawrinka w Polsce? To dosyć realne.


Wpierw trzeba jednak pokonać zespół „Albicelestes”. Argentyńczycy od wielu lat nie mają swojego zawodnika w czołówce światowej, a wszystko to za sprawą ciągłych kontuzji Juana Martina del Potro. Swego czasu był on notowany w pierwszej dziesiątce rankingu, a eksperci wróżyli mu dużą karierę. Sam zresztą powoli to oczekiwania spełniał. Niestety, potem zaczęły się notoryczne problemy zdrowotne i od wielu już miesięcy Juan Martin nie powąchał kortu. Być może zmieni się to w przyszłym sezonie, ale z kontuzjami jeszcze nikt nie wygrał. W tym wypadku Argentyńczycy muszą szukać lidera gdzie indziej. Na tę chwilę wciąż szukają zawodnika, który zastąpiłby utalentowanego rodaka. Mamy Leonardo Mayera, który jednak gra w kratkę i potrafi odprawić teoretycznie silniejszego zawodnika, by dzień później przegrać z kwalifikantem. Jego zresztą kontuzje, podobnie jak del Potro, nie omijają szerokim łukiem. W ostatnim spotkaniu, przeciwko reprezentacji Belgii, trener naszych przyszłych rywali zdecydował się oszczędzić Mayera w niedzielę, co mogło mieć związek z tym, że 28-letni Leonardo ma po prostu w nogach naprawdę długi sezon i kilka drobnych urazów za sobą. W tym sezonie Davis Cup Argentyna zakończyła swój udział na półfinale, gdzie przegrała z rewelacyjną Belgią. Czyli można śmiało powiedzieć, że do Polski przyleci czołowa ekipa globu.


Drugim zawodnikiem, na którego stawiał trener jest Federico Delbonis. Nie jest to, z całym szacunkiem, tenisista najwyższych lotów, ale także nie jest chłopcem do bicia. Taki ot średniak. Do sukcesów może zaliczyć jeden wygrany turniej ATP, z kolei w rankingu światowym najwyżej był na 34. miejscu rok temu. Delbonis to tak naprawdę największa zagadka tej drużyny – mecze znakomite przeplata fatalnymi i, podobnie jak Mayer, typowanie wyników jego meczów jest zawsze ciężkim zadaniem. Niespełna 25-letni zawodnik mierzy sobie 190 cm wzrostu co w teorii powinno oznaczać tyle, że jego serwis powinien być bardzo ciężki do złamania. Tak jednak nie jest i choć Delbonis miewa znakomite serie asów serwisowych, to daje się przełamywać dużo częściej, niż choćby wspomniany Mayer.


Trzecim graczem będzie najpewniej Carlos Berlocq. Swego czasu ten tenisista odważnie pukał do czołówki, ale gdy drzwi do niej się otworzyły, to Argentyńczyk nie skorzystał z okazji. Tak czy inaczej pozostaje niezłym deblistą, a w reprezentacji tworzy parę albo z Diego Schwartzmanem, albo z Leonardo Mayerem. W ostatnim meczu zagrał w duecie z tym drugim i udało się pokonać debla z Belgii, ale ostatecznie nie starczyło to do awansu do wielkiego finału. Berlocq to doświadczony, 32-letni zawodnik, mający na swoim koncie dwa wygrane turnieje rangi ATP. Najwyżej w światowych rankingach był w 2012 roku, kiedy to plasował się na miejscu 37. Lepiej ostatnimi czasy odnajduje się w deblu, gdzie w zeszłym roku dotarł nawet do ćwierćfinału US Open, i bardziej trzeba na niego patrzeć w perspektywie Pucharu Davisa jako na zawodnika gry podwójnej.


Czwartym do gry może być wspomniany Diego Sebastian Schwartzman. 23-letni, stosunkowo niski zawodnik (170 cm), w tym roku prezentował się dosyć solidnie, co zaowocowało tym, że był już nawet w szóstej dziesiątce rankingu, na miejscu 57. Chciał awansować do pięćdziesiątki, ale się nie udało. Głównie występuje w słabiej obsadzonych i mniejszych turniejach, gdzie regularnie zdobywa punkty. W tym roku udało mu się awansować do drugich rund w wielkoszlemowych; French Open oraz US Open. W tym roku zaliczył także pierwszy finał turnieju ATP w życiu, ale była to gra deblowa, gdzie w Sao Paulo przegrał z Kolumbijczykami Farahem i Cabalem. Partnerem Schwartzmana był wówczas Włoch Lorenzi. Także i tego zawodnika należy chyba bardziej traktować jako deblistę, niż gracza singla. Choć może to i lepiej, bo w tym roku zdarzyło mu się już zrobić niespodziankę i pokonać naszą rakietę numer 1, Jerzego Janowicza.


Do wspomnianej czwórki w każdej chwili może dołączyć jeszcze kilku zawodników. Najbardziej znanym z nich jest Juan Monaco. 31-latek lata świetności ma jednak za sobą, ale mimo to na nawierzchni ziemnej może okazać się bardzo przydatny reprezentacji. Oczywiście wiemy, że chwilowo zawiesił on swoją reprezentacyjną karierę, ale skoro to zrobił, to równie dobrze może zmienić zdanie, prawda? W karierze Monaco wygrał osiem turniejów rangi ATP plus dodatkowo trzy w deblu, gdzie również czuje się bardzo dobrze. W światowym rankingu najwyżej, bo na dziesiątej lokacie, plasował się w 2012 roku. Największym osiągnięciem w turniejach wielkoszlemowych jest półfinał debla w US Open 2008. W tym roku Monaco wygrał turniej deblowy, w parze z Nadalem, w Dausze. Co ciekawe, to także z tym zawodnikiem wystąpił, tylko że po przeciwnych stronach siatki, w swoim ostatnim jak dotąd finale gry pojedynczej. W Buenos Aires wygrał Hiszpan 6:4, 6:1.Ostatni turniej Monaco wygral w maju 2013, pokonując w finale w Dusseldorfie Fina, Jarkko Nieminena.


Do reprezentacji był też powoływany obecnie 30-letni Horacio Zeballos. Swojego czasu był on uznawany za najlepszego zawodnika turniejów rangi challenger na świecie, a najlepszy w karierze miał rok 2013. Zaczął go z wysokiego „C”, bo w lutym pokonał w finale turnieju w Vina De Mar samego Nadala, a w rankingu ATP awansował wówczas na najwyższe w karierze, 39. miejsce. Niestety, potem kariera leworęcznego zawodnika nie potoczyła się tak, jak oczekiwano i z rzadka gości w lepszych turniejach. Ostatnimi czasy próbował skupić się na deblu, gdzie szło mu solidnie, ale nie rewelacyjnie. Wydaje się, że w reprezentacji bardziej chyba przydałby się jako zawodnik gry podwójnej, niż pojedynczej. I to tylko w przypadku jakiegoś wysypu kontuzji w zespole.


Dodatkowo argentyński szkoleniowiec ma do dyspozycji kilku mniej ogranych i słabszych graczy, niż wspomnianych paru wyżej, ale takich, którzy spokojnie powalczyliby w elicie. Może nie wygraliby wszystkich spotkań, ale tanio skóry by nie sprzedali. Mowa o graczach takich jak Guido Pella, Facundo Bagnis czy doświadczony Maximo Gonzalez. Od zupełnej biedy grać dla reprezentacji mogą także Facundo Arguello czy też Agustin Velotti. Ale to są już gracze, którzy szans na powołanie nie mają zbyt wielkich i dobrze czują się tylko na nawierzchni ziemnej, a tej Polacy na pewno nie wybiorą.

 

Jak widać Argentyńczycy teoretycznie mają spore pole manewru. Problemem jednak jest niestabilna forma i jej wahania, co najbardziej dotyka najlepszych tenisistów w kraju. Silnym punktem reprezentacji Argentyny powinien być debel, z kolei w singlu wszystko będzie możliwe. Zależy, czy wróci po kontuzji w końcu Juan Martin del Potro, czy nadal pierwszą rakietą „Albicelestes” będzie Leonardo Mayer. Tak czy inaczej, jeżeli Polacy będą w niezłej formie na początku marca, to jest szansa na przeskoczenie tej przeszkody. A wtedy kibiców czekałaby najpewniej nie lada gratka, bo zobaczyć na żywo Federera i Wawrinkę w akcji miało okazję pewnie niewielu polskich fanów.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)