Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Radwańska: W kwietniu nie uwierzyłabym, że wygram jeden mecz
Agnieszka Radwańska
fot. Facebook
Agnieszka Radwańska

Radwańska: W kwietniu nie uwierzyłabym, że wygram jeden mecz

Tenis | 04 listopada 2015 17:58 | Hubert Błaszczyk

- Trudno opisać co się czuje. Przez pierwsze kilka godzin sama nie wierzyłam w to się stało – mówiła na środowej konferencji prasowej w siedzibie Toyota Motor Poland, Agnieszka Radwańska. Polka we wtorek wróciła do kraju po największym sukcesie w karierze – zwycięstwie w turnieju WTA Finals.

 

- Nie spodziewałam się tego zupełnie na początku roku. Pierwsze pół roku było słabsze. Od turniejów na trawie wszystko zaczęło iść lepiej. Było to widać po wynikach. Azji nie trzeba oceniać. Grałam swój najlepszy tenis, ale w kwietniu nie uwierzyłabym, że wygrałabym w turnieju kończącym sezon chociaż jeden mecz – przyznała szczerze Radwańska.

 

Polka zapytana o świetną grę w Azji odpowiedziała, że jej dużym atutem jest umiejętność przystosowania się do tamtejszych warunków. - Na każdym turnieju było inaczej. Sterylne warunki są tylko w Singapurze. W Tokio były szybkie korty i duża wilgotność. O Wuhanie nie ma co za dużo opowiadać. Za długo tam nie pograłam. Pekin szybkie piłki i smog. Bardzo dobrze dostosowuje się do warunków. Potrzebuję jednego dnia, żeby zagrać dobrze. Nie mam pojęcia, co dzieje się w Azji. Gram tam po prostu swój najlepszy tenis.

 

W końcówce sezonu Radwańska występowała z dużą intensywnością. Było to spowodowane słabszą pierwszą połową sezonu i brakiem punktów pozwalających spokojnie przygotowywać się do turnieju Masters. W Singapurze Polka walczyła nie tylko z rywalkami, ale też ogromnym bólem. - Jest to ból z przemęczenia, ciągłej gry. Te rzeczy powinny przejść po wakacjach. Powinnam wychodzić na kort bez żadnego plastra – przyznała krakowianka. Po chwili dodała: - Najbardziej pomaga zaciskanie zębów. To są takie stany mięśni, że tabletki mało pomagają, mimo że biorę ich bardzo dużo. Pomaga myślenie o kolejnej piłce. Nie ma żadnych myśli, żeby zejść z kortu.

 

Podczas turniejów w Azji dużo więcej pracy miał fizjoterapeuta Polki, Jason Israelsohn. - Jason wykonał bardzo dużą pracę. Mieliśmy czasami po trzy sesje dziennie, żeby doprowadzić nogę do stanu używalności.

 

Radwańska zapytana o moment zwrotny turnieju nie miała większych problemów z jego wskazaniem. - Tie-break z Halep był kluczowy. Gdyby nie on, to nie byłoby kolejnych meczów. Przy 1:5 nikt nie powiedziałby, że można cokolwiek z tego zrobić. Sama chętnie go obejrzę, bo nie miałam okazji.

 

Przed piątą zawodniczką świata trzy tygodnie wakacji. Po nich Polka zagra w International Tennis Premier League. - To jest zabawa połączona z tenisem. Krótkie seciki ze śmiesznymi przepisami. Wychodząc na kort chce się wygrać, ale jest to bardziej pokazówka niż poważny mecz. To nie będą jednak wakacje. Chcę się jak najlepiej przygotować do Australii – mówiła Radwańska.

 

Agnieszka Radwańska odniosła się też do kolejnych wypowiedzi ojca, Roberta Radwańskiego, który od dłuższego czasu sugeruje zmianę trenera. - To jest mój ojciec, ale były trener. Od lat nie mam z nim nic wspólnego jeśli chodzi o tenis i karierę zawodową. Mój ojciec dużo mówi. Muszę wziąć to na klatę, ale nie jest to wesołe. Team zostaje ten sam na kolejny sezon – dodała najlepsza polska zawodniczka.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk


Kategoria: Tenis
Komentarze (0)