Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Indian Wells: Janowicz i Kubot w tle wielkiej czwórki

Indian Wells: Janowicz i Kubot w tle wielkiej czwórki

Tenis | 07 marca 2013 15:55 | Hubert Błaszczyk
Łukasz Kubot (pierwszy z prawej) i Jerzy Janowicz (przy mikrofonie)
fot. Wojciech Tarchalski
Łukasz Kubot (pierwszy z prawej) i Jerzy Janowicz (przy mikrofonie)

Indian Wells – turniej nazywany piątą lewą Wielkiego Szlema już dawno nie był tak interesujący. Wszystko za sprawą Rafaela Nadala. Hiszpan po kontuzji czuje się coraz lepiej i turniej w USA będzie jego drugim poważnym sprawdzianem. Pierwszy zakończył się upokorzeniem Davida Ferrera w finale w Acapulco. Smaczku temu wszystkiemu dodaje fakt, że Rafa już w ćwierćfinale może zagrać z Rogerem Federerem! Nie zabraknie również polskich akcentów, bo w głównej drabince są Jerzy Janowicz i Łukasz Kubot.


Osiem długich miesięcy kibice czekali na taki turniej jak ten. Od Wimbledonu nie było imprezy, w której zagraliby wspólnie Djokovic, Murray, Federer i Nadal. Wszystko za sprawą kontuzji tego ostatniego, który do gry w tenisa wrócił na początku tego roku. Pierwszy turniej rozegrał jednak dopiero w lutym. Kolana Hiszpana wymagały bowiem powolnego wprowadzenia do rytmu turniejowego.


Pierwszy sprawdzian nie wypadł pomyślnie. W finale w Vina del Mar, mistrz z Manacor musiał uznać niespodziewanie wyższość Horacio Zeballosa. Sukces Argentyńczyka był niepodważalny. Zeballos na pewno będzie miał, o czym opowiadać dzieciom. Będąc jednak sprawiedliwym, było widać, że Nadal nie gra nawet na 50% możliwości, oszczędzając kolano. Kolejne turnieje potwierdziły, że obawy, co do dominacji Hiszpana na mączce były nieuzasadnione. Turniej w Sao Paulo zakończył się zwycięstwem Rafy, a w Acapulco były numer jeden pokonał swoich rodaków – Nicolasa Almagro i Davida Ferrera. Czwarty w światowym rankingu Ferrer został wręcz zmiażdżony 6:0, 6:2.


Turniej Indian Wells zostanie jednak rozegrany na kortach twardych, a na tej nawierzchni już od dłuższego czasu rządzi Novak Djokovic. Serb swoją dominację potwierdził w Dubaju, wygrywając przed tygodniem. W sumie Djoko wygrał w tym sezonie już 12 meczów, a wliczając w to mecze Pucharu Davisa i pokazówki aż 18! Jedyną porażkę poniósł w Pucharze Hopmana na początku sezonu, ale tego typu meczów światowy numer jeden nie bierze raczej zbyt poważnie.


Nawiązać walkę z Djokovicem będzie chciał na pewno Nadal. Pierwszy w sezonie turniej Masters Hiszpan zapewne potraktuje treningowo. Będzie to bowiem pierwszy poważny test dla jego kolan, a także czwarty turniej w ostatnich pięciu tygodniach. Jak dla rekonwalescenta jest to dawka zabójcza. Rafa jest jednak w bardzo trudnej sytuacji, bo by wejść ponownie do gry o najwyższe cele musi rozgrywać mecze ze światową czołówką, a zarazem chronić swoje kolana, dlatego całkiem prawdopodobne, że po Indian Wells sztab szkoleniowy wraz z tenisistą zdecydują, że odpuszczają kolejną imprezę Masters w Miami.

 

Tenisowy świat nie kręci się jednak tylko wokół Djokovica i Murraya. Nie można zapominać o pozostałych przedstawicielach wielkiej czwórki – Rogerze Federerze i Andym Murray'u. Szwajcar w ostatnich tygodniach nie jest jednak w najwyższej formie. W Dubaju uległ w półfinale Tomasowi Berdychowi. Wcześniej miał trzy piłki meczowe, których nie wykorzystał. W poprzednich latach Fed-Express nie zwykł przegrywać wygranych spotkań. Styl gry Czecha nigdy nie pasował wirtuozowi z Bazylei, ale to nie jedyna przegrana Rogera w minionym miesiącu. Federerowi zdarzyło się też sensacyjnie ulec Julienowi Benneteau w Paryżu. Później ten sam Benneteau uległ naszemu Jerzemu Janowiczowi w Montpelliere.


Federer to obrońca tytułu sprzed roku. Na jego potknięcie najbardziej liczy Andy Murray, który przy swoim dobrym występie może liczyć na przeskoczenie Szwajcara w światowym rankingu. Szkot nie wystąpił w żadnym turnieju od czasu zakończenia Australian Open. Murray wybrał spokojne treningi z Ivanem Lendlem w Miami. Trudno więc cokolwiek napisać o formie trzeciego tenisisty świata. Z obozu Andy'ego dotarła do nas tylko informacja, że... zakupił hotel w pobliżu swojego miejsca zamieszkania.


W Indian Wells nie zabraknie także polskich akcentów. Już w czwartkowy wieczór do batalii z Benoitem Paire stanie Łukasz Kubot. Przed Polakiem ciężkie zadanie, bo Francuz w ostatnim czasie doszusował do światowej czołówki i to on będzie faworytem tego pojedynku. W USA nie zabraknie także Jerzego Janowicza. Jerzyk w pierwszej rundzie ma jednak wolny los i rywalizację rozpocznie dopiero od pojedynku drugiej rundy. Drabinki łatwej jednak nie ma. Już w drugiej rundzie może zmierzyć się z Davidem Nalbandianem – byłym numerem trzy i zwycięzcą 11 turniejów ATP w singlu. Co prawda, Argentyńczyk nie jest już tym samym zawodnikiem, co przed kilkoma laty, ale to nadal groźny zawodnik, dysponujący atutami, które mogą sprawić Janowiczowi wiele kłopotów. Niezależnie od wyników spotkań naszych zawodników możemy się cieszyć, że nasz tenis jest w tym miejscu, w którym jest i w turnieju rangi Masters mamy dwóch reprezentantów. Wielkiej czwórki nie pokonają, ale mogą nam sprawić kilka miłych niespodzianek.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)