Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Halep, Radwańska a może... Bouchard? Kto będzie rządził na światowych kortach?

Halep, Radwańska a może... Bouchard? Kto będzie rządził na światowych kortach?

Tenis | 05 stycznia 2016 19:34 | Krzysztof Mokrzycki
Simona Halep może być główną aktorką sezonu 2016
fot. wikipedia.org,
Simona Halep może być główną aktorką sezonu 2016

Poprzedni sezon tenisowy na świecie zdominował Serb Novak Djoković. Popularny Djoko wygrał aż trzy z czterech turniejów wielkoszlemowych, a na dokładkę triumfował w kończącym sezon turnieju Masters. Wśród Pań zdecydowaną faworytką była Serena Williams, ale ostatecznie nie wszystko potoczyło się po jej myśli. Koniec roku był udany dla Agnieszki Radwańskiej, która osiągnęła największy sukces w swojej dotychczasowej karierze. Jak będzie wyglądał rok 2016?

 

ATP:


Oczywiście faworytem bukmacherów do zdominowania tenisowych batalii jest Novak Djoković. Serb znakomicie rozpoczął bieżący rok, łatwo odprawiając solidnego Niemca, Browna, w szybkich dwóch setach. Siłą „Nole” jest wszechstronność – potrafi on zagrać zarówno fizycznie, jak i technicznie. Na dokładkę ma za sobą olbrzymią rzeszę fanów, bowiem jego ładne gesty choćby w stronę chłopców od podawania piłek czy kibiców tylko przysporzyły mu kolejnych fanów. Przy okazji dobrze czuje się na każdej nawierzchni, a w tym roku celuje w wygranie wszystkich czterech wielkoszlemowych turniejów. Zwłaszcza French Open, którego jak dotąd nie udało mu się zdobyć. Kto może zagrozić liderowi rankingu? Przede wszystkim będą to Szwajcarzy; Roger Federer i Stanislas Wawrinka. O królu tej dyscypliny sportu napisano już chyba wszystko. Z kolei Stan długo dorastał, aż w końcu odpalił i teraz każdy musi się z nim liczyć. Nie zapomnijmy, że w tym roku także Igrzyska Olimpijskie w Rio, gdzie Szwajcarzy liczą na swoich pupili. Może stworzą zabójczy duet i powalczą w deblu? Na kolejnym planie jest Andy Murray. On kiepsko zaprezentował się podczas turnieju Masters, ale za to odkupił swoje winy podczas finału Pucharu Davisa, gdzie poprowadził Wielką Brytanię do zwycięstwa w wielkim finale przeciwko Belgom. Można było nawet znaleźć w Internecie teorie, że Szkot celowo odpuścił Mastersa, aby spłacić dług wdzięczności wobec Wielkiej Brytanii. I udało mu się to w 100%. W tym roku też będzie groźny, a już na pewno będzie czekał na Wimbledon, rozgrywany właśnie na Wyspach. Szyki wyżej wymienionym panom będzie chciał pokrzyżować słynny Rafael Nadal. Hiszpan wciąż szuka swojej dawnej dyspozycji, ale nie wydaje się, żeby do niej doszedł już w tym roku. We French Open będzie pewnie faworytem, jak zawsze zresztą, a przy okazji to turniej na jego ulubionej nawierzchni. To dwa główne cele Hiszpana. Czy jednak będzie on w stanie po licznych i poważnych urazach zagrozić hegemonom światowego tenisa? Ciężko powiedzieć. Podobnie jak w przypadku Davida Ferrera. Oni obaj mogą zarówno pokonać samego Djokovicia czy Federera, a w kolejnym meczu polec z zawodnikiem dużo niżej notowanym. Ferrer dodatkowo notuje ostre wahania formy i naprawdę jego forma w tym roku jest sporą zagadką. Liczyć na sukcesy będą też Francuzi. Zdrowy Gael Monfils to gracz światowej klasy. Gilles Simon i Richard Gasquet dorobili się metek bardzo dobrych zawodników, ale co z tego, skoro ich wielkoszlemowe sukcesy można policzyć na palcach jednej ręki. Odpalić może niepokorny i nieprzewidywalny Benoit Paire, a przecież w zanadrzu jeszcze jest choćby Roger-Vasselin czy Tsonga. Belgowie opierać się będą na nadziei w postępach Davida Goffina, zaś Polacy muszą ponownie liczyć na to, że Jerzy Janowicz w końcu wróci do swojej dawnej gry, kiedy to osiągał półfinał Wimbledonu. Kanada ma Milosa Raonicia, który, jeśli ma tylko swój dzień, niszczy każdego rywala potężnym serwisem. Dodatkowo zawsze może wyskoczyć jakiś młody, zdolny, który przebojem wedrze się do światowej czołówki. Nie będzie to z pewnością jeszcze Hubert Hurkacz, ale przykładowo taki Pablo Carreno-Busta już może powalczyć o coś więcej, niż tylko druga runda. Jeszcze kilka słów o Włochach. Oni standardowo grać będą doświadczoną gwardią w składzie Bolelli-Fognini-Seppi. Prochu oni nie wymyślą, ale w deblu dwaj pierwsi będą kandydatami do medalu. I to bardzo mocnymi. Bieda u Niemców, którzy zasadniczo zawodzą w ostatnim czasie. Cala ich nadzieja tkwi w tym, że w każdej chwili może eksplodować talent Alexandra Zvereva. Prócz niego są także solidni M.Zverev, D.Brown, J.L.Struff czy chociażby P.Kohlschreiber. Są to gracze nieprzewidywalni, ale prochu na pewno nie wymyślą. Zaś młody Zverev, naszym zdaniem, w tym sezonie namiesza. Nie wolno też zapominać o Bułgarze Dimitrovie. Sądzimy, że ten rok będzie ponownie należał do Novaka Djokovicia.

 

WTA:


Ciekawiej będzie u Pań. Wróci na pewno do gry Serena Williams, ale jej forma będzie wielką zagadką. Niewiadoma dyspozycja Amerykanki to szansa dla innych znakomitych zawodniczek – Maria Sharapova już ostrzy sobie zęby na kolejne sukcesy, choć ciężko powiedzieć, czy Rosjanka teraz jest bardziej celebrytką czy czynną sportsmenką? Jeśli nadal tą drugą, to w tym roku musi to potwierdzić po raz kolejny. Prócz niej bardzo groźna będzie Simona Halep. Szanse Rumunki na sukcesy w tym sezonie są bardzo duże. Halep, jeśli tylko zdrowie dopisze, to na pewno zamelduje się w niejednym finale. Sympatyczna zawodniczka postawiła na stabilność i nadal będzie się szkolić pod okiem tego samego trenera. Jeśli nie będzie miała problemów z utrzymaniem własnych podań to będzie bardzo dobrze, bo przy returnach to jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza, zawodniczka globu. Kiedyś Halep zmniejszyła sobie piersi, co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem mediów. Miało stać się to krokiem do sukcesów. I jak się teraz okazuje, ta metoda plus talent i zaangażowanie na treningach dają teraz Simonie sukcesy. Namieszać będzie chciała też Agnieszka Radwańska. Zwyciężczyni Mastersa pokazała znakomitą formę podczas meczów słynnej ligi gwiazd, wygrywając wszystkie spotkania. W ten rok też weszła mocno, rozbijając Krunić. Celem „Isi” będą oczywiście Igrzyska i jej ulubiony Wimbledon. Co nie oznacza, że nie napędzi stracha faworytkom podczas pozostałych Wielkich Szlemów. Niestety, nie widać godnej partnerki dla Radwańskiej. Jej siostra Urszula, choć utalentowana, jakoś nie potrafi odnaleźć się w seniorskim tenisie. Magda Linette i Paula Kania to podobno wciąż melodie przyszłości, nie wiadomo tylko, jak dalekiej. Włoscy fani muszą liczyć na Robertę Vinci. Po tym, jak rakietę na kołku zawiesiła Flavia Pennetta, to właśnie finalistka US Open została rakieta numer 1 w kraju. Amerykanki to siostry Williams i zdolna ale wciąż nierówna Stephens. Mocną pakę mogą mieć Rosjanki; Sharapova, Kusnetsova, Makarova to klasa sama w sobie. Do tego zdolna Kasatkina i kilka młodych zawodniczek, które mogą coś namieszać. Końcówkę 2015 roku niezłą miała Anastazja Pavlyuchenkova i jeśli w tym sezonie podtrzyma tę dyspozycję, to i ona będzie mocna. Prywatnie liczę na kilka innych zawodniczek: piękna Genie Bouchard ostatnimi czasy zajmowała się wszystkim, tylko nie tenisem. Udało jej się jednak wrócić na kort po kontuzji odniesionej w US Open i jeśli przypomni sobie, że potrafi grać naprawdę dobrze, to na pewno w WTA będzie ciekawiej. W podobnej sytuacji będzie Andrea Petković. Musi tylko i aż ustabilizować formę na dobrym poziomie. Klasa Kerber jest wszystkim znana i liczę, że mająca polskie korzenie „Angie” da pokaz gry w tym sezonie. Ponadto chciałbym, aby Alize Cornet coś w końcu zaczęła grać. Ale na to się nie zanosi. Na koniec zostawiłem Czeszki; Petrę Kvitovą i Lucie Safarovą. Pierwsza z nich bardzo dobrze pokazała się w Mastersie, z kolei druga skradła serca męskiej części publiczności fantastyczną kreacją podczas ceremonii otwarcia tegoż turnieju. Na korcie już tak różowo nie było, ale jednak wcześniej Lucie grała przyzwoicie i w tym roku także może być mocna. Nie wolno w żadnym wypadku skreślać Garbine Muguruzy oraz Victorii Azarenki. Szczerze powiem, nie jestem fanem talentu tej pierwszej, ale jej skuteczna gra jest godna podziwu. Choć tak naprawdę nie gra ona nic więcej, niż kilka zawodniczek rankingu WTA, które oglądają jej plecy. Azarenka zaś jakoś po jednym kapitalnym sezonie nie może wrócić do tamtych chwil i osiąga rezultaty poniżej oczekiwań. Może jednak rok 2016 będzie należał do Białorusinki? Naszym zdaniem to będzie rok Simony Halep!

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)