Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Australian Open: Sensacja za sensacją! Halep i Nadal za burtą!
Nadal pożegnał się z turniejem bardzo szybko
fot. wikipedia.org,
Nadal pożegnał się z turniejem bardzo szybko

Australian Open: Sensacja za sensacją! Halep i Nadal za burtą!

Tenis | 19 stycznia 2016 10:49 | Krzysztof Mokrzycki

Dopiero niespełna dwa dni gier za nami podczas tegorocznego Australian Open, a już mamy niespodzianek i sensacji co niemiara. Z turniejem pożegnało się kilka rozstawionych gwiazd, a wpadki zdarzyły się nawet tym największym. Niestety, zawiedli także nasi reprezentanci.


Największą sensacją drugiego dnia zmagań jest oczywiście porażka Rafaela Nadala. Hiszpana pogrążył jego rodak, Fernando Verdasco. O ile po losowaniu zgodnie eksperci twierdzili, że będzie to trudny mecz dla byłego lidera światowego rankingu, o tyle nikt nie przypuszczał, że może on przegrać. Tymczasem nie dość, że batalia trwała pięć setów, to w tym decydującym Nadal się zupełnie pogubił i prowadząc 2:0 i 40:30 przy podaniu Verdasco złapał dziwną zapaść, przegrywając sześć gemów z rzędu i żegnając się z Australią już po pierwszej rundzie. Nie oszukujmy się, Rafa to już nie ten sam zawodnik, co kiedyś. Owszem, nadal wygrywa więcej meczów, niż przegrywa, ale tak naprawdę co z tego, skoro jego gablota z trofeami nie wzbogaca się zbyt często o coś znaczącego? Wygląda na to, że kontuzje zniszczyły wybitnego zawodnika i choć osiągnięć nikt mu nie zabierze, to jednak szkoda patrzeć na tak bezradnego Nadala. Na weryfikację formy trzeba czekać do rozpoczęcia gry na kortach ziemnych i Rolanda Garrosa, gdzie Hiszpan zawsze brylował. Choć z obecną formą raczej nie miałby czego tam szukać.


Cięższą niż mogłoby się wydawać przeprawę miał zdecydowany faworyt do triumfu w Melbourne – Novak Djoković. Chung zabrał mu aż 9 gemów, czego chyba żaden z kibiców nie przewidział. Niemniej to Serb wygrał 3:0 i awansował do kolejnej rundy. Bez problemu poradził sobie z Basilashvillim Roger Federer. Nadspodziewanie łatwo z rywalem, młodym Niemcem Alexandrem Zverevem, poradził sobie Szkot Andy Murray. Jeden z faworytów turnieju oddał młokosowi raptem sześć gemów. Ciekawie było w pojedynku Gulbisa z Chardym. Mecz trwał blisko pięć godzin a emocji w nim było co niemiara. Pierwszy set padł łupem Francuza, zaś kolejne dwa wygrał Łotysz i gdy wydawało się, że nie wypuści już tego z rąk, w czwartym secie dał się przełamać i w efekcie doszło do decydującego piątego seta. W nim górą był Chardy, który po długim boju wygrał 13:11. Również na chwilę uwagi zasługuje mecz Mullera z Fogninim. Zawodnik z Luksemburga wygrał 3:1, ale w każdym z czterech setów walka była niezwykle zacięta. Świadczy o tym choćby fakt, że spotkanie zakończyło się po czterech Tie-Breakach, a na pierwsze przełamanie czekaliśmy aż do czwartego seta! Podobnie rzecz się miała jeśli chodzi o rozstrzygnięcie starcia pomiędzy Bolellim a Bakerem. Ostatecznie po czterech Tie-breakach wygrał Włoch.


Niestety odpadł jedyny Polak w stawce, Jerzy Janowicz. Zadanie miał ciężkie, bo zagrał z rozstawionym z numerem 10 Amerykaninem, Johnem Isnerem, słynącym z atomowego serwisu. Polak, który wraca do gry po kontuzji, miał olbrzymi problem z wygrywaniem punktów przy podaniu rywala, który zasypywał go mocnymi serwisami i asami. Pierwszego seta Janowicz przegrał 3:6, w drugim udało mu się dotrwać do tie-breaka, ale tam zgodnie z oczekiwaniami lepszy był wieżowiec z USA. W trzecim secie Polak zostawiał dużo zdrowia na korcie i walczył, ale tego dnia zupełnie nie wychodził mu return, a na domiar złego dał się przełamać i przegrał tę partię 3:6, a cały mecz 0:3. Z faworytów zawiedli także Adrian Mannarino (przegrał z Grothem) oraz Kevin Anderson, który kreczował w meczu z Ramem, przegrywając w czwartym secie 0:3. Ponadto pewne wygrane odnieśli: Berdych, Kyrgios, Cuevas i Nishikori. Sensacją pierwszego dnia była porażka solidnego Francuza Paire’a z mało znanym Rubinem 0:3. Do domu wraca także Haase, a rozgrywki deblowe pozostały Dodigowi, który niespodziewanie przegrał 1:3 z Halysem.

 

Jeszcze więcej niespodzianek i emocji było podczas rozgrywek u kobiet. Z turniejem już w pierwszej rundzie pożegnała się słynna Dunka, Caroline Wozniacki. Niespodziewaną pogromczynią mającej polskie korzenie tenisistki okazała się Putintseva. Olbrzymią sensację sprawiła turniejowa dwójka, Simona Halep, która przegrała w dwóch setach z Chinką Shuai Zhang. W drugim secie Rumunka prowadziła 3:2 i serwowała, ale dała się przełamać i przegrała kolejne gemy, w efekcie podzielając los Wozniackiej. Zaowocuje to najpewniej stratą drugiego miejsca w rankingu WTA, choć zależne jest to od wyników innych zawodniczek z czołówki. W najciekawszym meczu pierwszej rundy Serena Williams nie bez trudu pokonała Giorgi, zaś Kristina Mladenović niespodziewanie, ale zasłużenie ograła Cibulkovą. Wysoką formę podtrzymuje Kusnetsova, która oddała tylko dwa gemy Słowaczce Danieli Hantuchovej. Odpadła po szybkich dwóch setach Sloane Stephens, na którą receptę znalazła Wang, oraz faworytka gospodarzy, Samanta Stosur. W drugim dniu zaś z imprezą pożegnała się Venus Williams, która przegrała z Kontą. Najefektowniejsze zwycięstwo odniosła Alize Cornet. Zwyciężczyni z Hobart oddała zaledwie jednego seta Bojanie Jovanovski. Jej finałowa rywalka z wspomnianego turnieju, Eugenie Bouchard, dosyć pewnie pokonała Aleksandrę Krunić i w drugiej rundzie czeka ją szlagierowo zapowiadające się starcie z Agnieszką Radwańską, która nie pozostawiła złudzeń McHale, kto jest lepszy. Ciężki mecz miała za to Kerber, która dopiero po trzech setach walki złamała Japonkę Doi.


Przegrały za to dwie pozostałe Polki. Magda Linette nie dała rady rewelacyjnej ostatnimi czasy Portorykance Monice Puig, przegrywając 3:6,0:6. Jednak to nie była niespodzianka, zaś to, co zrobiły Ostapenko i Ula Radwańska to już zakrawa na kpinę z tysięcy fanów tenisa. Ostapenko, po wygraniu pierwszego seta, w drugim prowadziła 4:0, a potem miała piłki meczowe. Nie potrafiła ich jednak wykorzystać, co się zemściło i nominalnie deblistka Hsieh najpierw wyrównała stan meczu, a potem wygrała decydującego seta. Jeszcze większego wyczynu dokonała młodsza z sióstr Radwańskich. W starciu z Konjuh dawano jej szanse na wygraną. I Polka rozpoczęła z wielkim animuszem, deklasując wręcz rywalkę i seta otwarcia zwyciężając 6:0! Gdy w drugim Ula wyszła szybko na prowadzenie 3:0 wydawało się, że zaliczy efektowny „rowerek”. Niestety, od tej pory coś w grze Polski się zacięło i przegrała ona najpierw tego seta, a potem na domiar złego fatalnie wystartowała w trzeciej partii i ostatecznie przegrała wygrany mecz. Znowu zostaje nam emocjonować się tylko występami Isi.


Smutne jest to, że młodsza Radwańska, choć lata lecą, wciąż ma problemy jak za młodu. Nie potrafi grać jak mecz się układa. Wystarczy, że będzie zdecydowanie prowadzić i wówczas jest duża szansa, że przegra to spotkanie bo nie wyrobi psychicznie. Tak się stało właśnie w starciu przeciwko Konjuh. A najgorsze jest to, że wcale nie jest tak, że Ula nie potrafi grać lub jest zwyczajnie słaba. Przeciwko lepszym zawodniczkom potrafi przełamywać ich serwisy, ale ma problemy z utrzymaniem własnego. No i ta głowa... Kiedyś podobny problem natury mentalnej miała Agnieszka, ale ona się z tym potrafiła uporać i może powinna pomóc w tym siostrze? Wszak dla dobra polskiego tenisa byłoby to nieocenione wzmocnienie, bo ile sama Isia będzie w stanie ciągnąć polską reprezentację w Pucharze Federacji?

 

Kilka słów chcielibyśmy poświęcić także Halep. Wiemy, że wróciła ona niedawno po kontuzji, że brakuje jej ogrania i czucia gry. Porażka z Zhang, choć sensacyjna, nie jest przecież końcem świata. Rumunka dzięki porażce może i straci miejsce w rankingu i poczuje to finansowo, ale przecież zyska jakieś dwa tygodnie, żeby spokojnie doleczyć uraz. Teraz pewnie czuje się kiepsko, bo odpadła z dużo niżej notowaną tenisistką, ale przecież nie myli się ten, kto nic nie robi, a poziom kobiecego tenisa ostatnimi czasy się wyrównuje. A Simona, jeśli tylko będzie w 100% zdrowa, to znowu zacznie brylować, bo to zawodniczka z mentalnością zwycięzcy. Drugie miejsce to nie sukces, tylko porażka. Z takim podejściem, jeśli zdrowie dopisze, jeszcze w tym roku zobaczymy Halep unoszącą w górę jakiś puchar.

 

Dla Woźniackiej zanosi się na ciężki rok. Ona jest nierówna i chimeryczna, ale porażka z Putintsevą to być może był wypadek przy pracy, ale sądzę, że niekoniecznie tak było. Zobaczymy, co wymyśli ojciec, a zarazem trener Karo – Piotr. No i na sam koniec skomentuję jeszcze postawę Genie Bouchard. Kanadyjka znalazła się tutaj nie bez przyczyny, bo będzie jedną z aktorek najciekawszego meczu z punktu widzenia polskiego fana w drugiej rundzie. Przeciwniczką pięknej Genie będzie bowiem nasza Aga Radwańska. Faworytką będzie Polka, ale biorąc pod uwagę, jaką rzeź faworytek mamy w tegorocznym Australian Open może być różnie. Bouchard na pewno gra znacznie lepiej niż w tamtym sezonie i liczę na dobre widowisko. Agnieszka zaś od czasów triumfu w Singapurze jakby dostała skrzydeł i dzięki temu odprawia kolejne rywalki z kwitkiem. Z Genie pewnie też wygra, ale będzie to starcie na wysokim poziomie sportowym.


Wiemy jedno na pewno: tegoroczny Australian Open będzie bardzo emocjonujący! Choć w tenisie ukształtowało się powiedzenie, że tenis to prosta gra w którą gra pół globu, a na końcu i tak wygrywa Serena Williams, to w wypadku pierwszego wielkoszlemowego turnieju w tym roku może stać się zupełnie inaczej.

 


AUSTRALIAN OPEN 2016
1.runda

 

KOBIETY:

A. Radwańska – McHale 6:2, 6:3;

Puig – Linette 6:3, 6:0;

Konjuh – U. Radwańska 0:6, 6:4, 6:3;

M. Sharapova – Hibino 6:1, 6:3;

Bouchard – Krunic 6:3, 6:4;

Gasparyan – Errani 1:6, 7:5, 6:1;

Gavrilova – Hradecka 7:6 (3), 6:4;

Kvitova – Kumkhum 6:3, 6:1;

Suarez Navarro – Golubic 7:5, 6:4;

Friedsam – Dominguez Lino 7:6 (3), 2:6, 6:1;

Gibbs – Koukalova 6:2, 2:6, 6:1;

Rybarikova – Wickmayer 3:6, 6:3, 7:5;

Sakkari – Y. Wang 6:4, 1:6, 6:3;

S. Williams – Giorgi 6:4, 7:5;

Hsieh – Ostapenko 3:6, 7:5, 6:1;

Q. Wang – Stephens 6:3, 6:3;

L. Davis – Pavlyuchenkova 1:6, 6:3, 6:4;

Mladenovic – Cibulkova 6:3, 6:4;

Kasatkina – A. Schmiedlova 6:3, 6:3;

Nara – Dodin 7:6 (2), 6:2;

Putintseva – Woźniacki 1:6, 7:6 (3), 6:4;

Han – Duque-Marino 6:2, 2:1 i krecz Kolumbijki;

Vinci – Paszek 6:4, 6:2;

Bencic – Riske 6:4, 6:3;

Kuznetsova – Hantuchova 6:0, 6:2;

Falconi – Tatishvili 6:4, 3:6, 8:6;

Sasnovich – Rodina 6:3, 7:6 (2);

K. Bondarenko – Tomljanovic 7:6 (2), 6:3;

Niculescu – Pereira 6:2, 6:1;

Babos – Watson 6:7 (4), 7:5, 7:5;

Kulichkova – Petkovic 7:5, 6:4;

Kr. Pliskova – Stosur 6:4, 7:6 (6);

A. Beck – Hon 6:0, 6:3;

Keys – Diyas 7:6 (5), 6:1;
Kerber - Doi 6:7, 7:6, 6:3

Muguruza – Kontaveit 6:0, 6:4;

Makarova – Inglis 6:3, 6:0;

V. King – Barthel 3:6, 7:5, 6:4;

Flipkens – Lucic-Baroni 5:7, 6:2, 7:5;

Siegemund – Bertens 6:4, 7:5;

Bacsinszky – Siniakova 6:3, 7:5;

Konta – V. Williams 6:4, 6:2;

Jankovic – Hercog 6:3, 6:3;

T. Maria – Govortsova 6:4, 6:3;

Shvedova – Pironkova 6:4, 6:4;

Svitolina – Duval 6:2, 6:3;

Kar. Pliskova – Birrell 6:4, 6:4;

Strycova – C. Garcia 6:2, 6:4;

Lepchenko – Tsurenko 6:7 (5), 6:2, 6:3;

Sevastova – Wolfe 6:0, 4:2 i krecz Australijki;

Osaka – Vekic 6:3, 6:2;

Ivanovic – Patterson 6:2, 6:3;

Lisicki – Cetkovska 6:4, 6:4;

Goerges – Mitu 6:3, 6:4;

S. Zheng – Witthoeft 6:1, 6:2;

Dulgheru – Sanders 6:4, 6:2;

Kovinic – Crawford 6:2, 6:4;

Cornet – Jovanovski 6:1, 6:0
Azarenka - Van Uytvanck 6:0, 6:0
Mattek-Sands - Allertova 4:6, 7:6, 3:6
Larsson - Begu 6:3, 6:2
Brengle - Vandeweghe 6:3, 6:4
S.Zhang - Halep 6:4, 6:3
Arruabarena - Zanevska 6:7, 6:3, 6:3

 


MĘŻCZYŹNI

Basic – Haase 7:6 (4), 6:4, 6:4;

Nishikori – Kohlschreiber 6:4, 6:3, 6:3;

Goffin – Stakhovsky 3:6, 6:3, 6:4, 6:4;

Dzumhur – Edmund 1:6, 7:6 (4), 4:6, 6:3, 6:1;

Brands – Estrella Burgos 6:4, 7:6 (1), 4:6, 6:1;

Delbonis – Karlovic 7:6 (4), 6:4, 2:1 i krecz Chorwata;

A. Krajicek – Di Wu 6:4, 6:1, 6:3;

Thiem – L. Mayer 6:2, 7:6 (6), 4:6, 7:6 (0);

Cilic – De Bakker 6:7 (4), 7:5, 6:2, 6:4;

Donskoy – Cervantes 6:4, 3:6, 6:1, 6:4;

Berdych – Bhambri 7:5, 6:1, 6:2;

Herbert – Andujar 5:7, 6:4, 7:6 (5), 6:2;

Almagro – J. Benneteau 6:3, 6:7 (5), 6:3, 7:6 (1);

Garcia-Lopez – P-H. Mathieu 6:4, 6:4, 6:4;

G. Simon – V. Pospisil 6:7 (4), 6:3, 6:2, 6:4;

Ramos-Vinolas – Coric 6:2, 6:2, 6:3;

Olivo – Vesely 7:6 (8), 2:6, 1:6, 6:4, 6:4;

N. Djokovic – H. Chung 6:3, 6:2, 6:4;

Kudla – Krajinovic 6:2, 6:1 i krecz Serba;

Dolgopolov – Berankis 6:1, 3:6, 6:4, 6:2;

Lajovic – Querrey 6:7 (5), 4:6, 6:4, 6:2;

P. Cuevas – Nishioka 7:6 (5), 6:1, 6:4;

N. Rubin – Paire 7:6 (4), 7:6 (6), 7:6 (5);

Halys – Dodig 6:4, 6:7 (4), 6:4, 7:5;

Jasika – Marchenko 6:4, 3:6, 6:0, 6:4;

Dimitrov – Lorenzi 6:3, 7:6 (8), 6:3;

Federer – Basilashvili 6:2, 6:1, 6:2;

Kyrgios – Carreno Busta 6:2, 7:5, 6:2;

Seppi – Gabashvili 3:6, 7:6 (4), 6:4, 7:6 (10);

Trungelliti – Kovalik 6:4, 7:6 (1), 7:5;

Bautista Agut – Klizan 6:2, 6:3, 4:6, 2:6, 6:2;

Tsonga – Baghdatis 6:4, 4:6, 6:4, 6:2;

Isner – Janowicz 6:3, 7:6 (7), 6:3;

An. Kuznetsov – R. Harrison 7:5, 6:4, 6:4;

Groth – Mannarino 7:6 (6), 6:4, 3:6, 6:3;

Millman – Schwartzman 3:6, 5:7, 7:6 (2), 5:0 i krecz Argentyńczyka;

Raonic – Pouille 6:1, 6:4, 6:4;

S. Robert – Fratangelo 6:2, 6:2, 6:2;

Chardy – Gulbis 7:5, 2:6, 6:7 (5), 6:3, 13:11;

G. Muller – Fognini 7:6 (6), 7:6 (7), 6:7 (5), 7:6 (1);

J. Sousa – Kukushkin 6:3, 6:4, 6:3;

M. Granollers – Ebden 6:2, 4:6, 6:1, 6:4;

R. Ram – K. Anderson 7:6 (4), 6:7 (4), 6:3, 3:0 i krecz Andersona;

A. Murray –A. Zverev 6:1, 6:2, 6:3;

F. Lopez – D. Evans 6:1, 6:0, 6:4;

Pella – Darcis 2:6, 3:6, 6:3, 7:5, 6:1;

Sela – B. Becker 6:1, 6:3, 2:6, 6:2;

S. Johnson – Al. Bedene 6:3, 6:4, 7:6 (3),

Bellucci – J. Thompson 6:2, 6:3, 6:2;

Smyczek – Gimeno-Traver 6:1, 3:6, 6:3, 6:2;

Monfils – Sugita 6:1, 6:3, 6:2;

Robredo – Jaziri 7:5, 3:6, 4:6, 7:6 (7), 8:6;

Giraldo – D. Young 6:4, 1:6, 6:3, 6:2;

Mahut – Cecchinato 4:6, 6:2, 6:2, 6:2.

De La Nava - Troicki 6:4, 6:4, 1:6, 6:7, 3:6
Ito - Stepanek 4:6, 3:6, 7:6, 2:6

Ferrer - Gojowczyk 6:4, 6:4, 6:2
Bolelli - Baker 7:6, 7:6, 6:7, 7:6
Sock vs Fritz 6:4, 3:6, 0:6, 6:3, 6:4
Duckworth - Hewitt 6:7, 2:6, 4:6
Tomić - Istomin 6:7, 6:4, 6:4, 6:4

D.Taro - Rosol 6:7, 5:7, 7:5, 7:6, 1:6
Tursunov - Wawrinka 6:7, 3:6 i krecz Tursunova.
 


Kategoria: Tenis
Komentarze (0)