Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Sokole Oko sprzymierzeńcem Isi. Polka gra dalej!
Radwańska pewnie kroczy do kolejnego sukcesu
fot. wikipedia.org,
Radwańska pewnie kroczy do kolejnego sukcesu

Sokole Oko sprzymierzeńcem Isi. Polka gra dalej!

Tenis | 20 stycznia 2016 11:17 | Krzysztof Mokrzycki

Nieco ciężej, niż sugeruje to wynik, Agnieszka Radwańska wywalczyła awans do trzeciej rundy Australian Open. Kolejną ofiarą Polki padła dobrze ostatnio dysponowana Eugenie Bouchard, a nasza zawodniczka tym samym przedłużyła serię zwycięstw, ciągnącą się od turnieju Masters w Singapurze.

 

Już na rozgrzewce było widać różnicę pomiędzy obiema zawodniczkami. Radwańska wyszła na nią skoncentrowana, z kamiennym wyrazem twarzy. Zupełnie inaczej podchodziła do całej sytuacji Genie Bouchard. Kanadyjka była rozluźniona i uśmiechnięta od ucha do ucha. Dodatkowo na trybunach miała mocne wsparcie ze strony „Genie Army”, która to nie szczędziła gardeł w dopingowaniu swojej ulubienicy podczas przerw w grze. Dla równowagi trzeba oddać: polskich flag tez było naprawdę sporo.


Mecz rozpoczęła Bouchard, która na otwarcie pewnie wygrała swoje podanie do 15. Ogólnie Panie wygrywały swoje gemy serwisowe pewnie aż do szóstej rozgrywki. Zawodniczki grały w nim punkt za punkt, ale przy równowadze więcej zimnej krwi zachowała Bouchard, która mierzonym uderzeniem w linię wykorzystała drugiego break pointa i wyszła na prowadzenie 4:2. Gdy po chwili Radwańska wyrzuciła w aut prosty return i zrobiło się 0:15, mało kto wierzył w umiejętności Polki przy tak grającej Genie. A jednak, Kanadyjce perfekcyjnie mierzone w linię uderzenia przestały wchodzić, w efekcie udało się odłamać rywalkę do 15 i mecz praktycznie zaczął się od nowa. W ósmym gemie Radwańska ponownie musiała bronić się przed stratą podania, ale udało jej się to i sprytnym skrótem wyrównała stan rywalizacji. W dziewiątej partii Kanadyjka zaczęła mylić się na potęgę, a gdy z pomocą jej przychodzili sędziowie, to Polka ratowała się skutecznie challengami. W efekcie udało jej się wygrać trzeciego, a potem czwartego gema z rzędu, choć ten był niezwykle nerwowy. Radwańska prowadziła w nim już 40:0, ale potem Genie zaczęła ponownie trafiać i z beznadziejnej sytuacji zrobił się break point. Niestety dla kibiców sympatycznej zawodniczki, w decydującym momencie uderzyła w siatkę. Polka wykorzystała piątą piłkę setową i skończyła partię pierwszą wynikiem 6:4.

 

Drugi set także rozpoczął się od dobrej gry Radwańskiej. Choć Bouchard uśmiech nie schodził z twarzy, to jednak do śmiechu wcale jej nie było, bo mimo, iż zaczęła od 30:0, to przegrała cztery kolejne piłki i w efekcie już na starcie seta musiała odrabiać straty. To jednak nie było proste, bo popełniała zbyt dużo błędów, grając ryzykownie w samą linię, zaś Polka miała spokojniejszą głowę i cierpliwie odbijała piłeczkę, a gdy wydawało się, że już przegrała wymianę, to skutecznie ratowała się challenge’ami. Po przełamaniu Polka wygrała swoje podanie dosyć spokojnie do 30, choć ostatnią piłkę tzreba było powtórzyć bo sędziowie wywołali aut, zaś "Sokole oko" przyznało słuszność Polce. Bouchard przerwała serię sześciu kolejnych przegranych gemów, wygrywając swój serwis na sucho. Choć czwartego gema Isia rozpoczęła od stanu 0:30, wygrała kolejne cztery oczka i ponownie prowadziła dwoma gemami. Kluczowym momentem seta okazał się siódmy gem. Kanadyjka grała w nim nieźle, ale w decydującym momencie Polka popisała się kapitalną piłką w linię i zakończyła gema. W efekcie nastąpiła powtórka punktu, którą Eugenie przegrała po kapitalnym zagraniu Radwańskiej spod siatki i zrobiło się już beznadziejnie. Ostatniego, jak się potem okazało, gema, Polka rozpoczęła koszmarnie, bo od prostych błędów, zaś Bouchard, nie mając nic do stracenia, bombardowała rywalkę mocnymi uderzeniami z głębi kortu. Taka taktyka przyniosła efekt, bo zrobiło się 40:0 z perspektywy Kanadyjki i odżył jakiś promyk nadziei na zwycięstwo w tym meczu. Były to jednak tylko pobożne życzenia, bo ponownie Kanadyjka zaczęła się mylić i wyrzucać piłki w aut, zaś Polka uparcie grała swoje, przebijając piłkę na stronę rywalki, zmuszając ją do błędu. W efekcie z 0:40 zrobiło się A-40 i piłka meczowa. W niej Bouchard wyrzuciła forhendem w aut i Polka, po sprawdzeniu, wygrała mecz.

 

6:4 6:2 wygląda bardzo pewnie, ale trzeba oddać, że zwłaszcza w pierwszym secie Bouchard była godną rywalką dla naszej reprezentantki. Gdy jednak Polka włączyła drugi bieg, to Kanadyjka nie miała za dużo do powiedzenia, a jej pokaźna liczba błędów była także spowodowana znakomitą, taktyczną grą Radwańskiej. Dodajmy: Radwańska popełniła 12 niewymuszonych błędów, zaś Bouchard ponad trzykrotnie więcej, bo 37. Wygląda na to, że wygranie Mastersa w poprzednim sezonie podziałało na Isię motywująco, bo od tamtej pory odniosła komplet zwycięstw i końca jej marszu nie widać końca. W kolejnej rundzie Radwańska zagra ze zwycięzcą spotkania Monica Puig – Kristyna Pliskova. Portorykanka jest ostatnio w dobrej dyspozycji, ale przecież to samo pisaliśmy o Kanadyjce przed meczem drugiej rundy. Tak czy inaczej Radwańska pokazała, że w tym turnieju będzie się liczyć i półfinał jest jak najbardziej realnym celem. Tam najpewniej czekać będzie Serena Williams, ale na razie nie ma co gdybać. W obecnej formie Radwańska jest w stanie pokonać chyba wszystkich.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)