Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Festiwal błędów. Radwańska w półfinale!

Festiwal błędów. Radwańska w półfinale!

Tenis | 26 stycznia 2016 02:20 | Krzysztof Mokrzycki
Wygranych się nie sądzi
fot. Facebook
Wygranych się nie sądzi

Nadal znakomicie dysponowana jest Agnieszka Radwańska. Polka w tym roku wciąż nie znalazła pogromczyni i w Australian Open jest już w półfinale! Tym razem o mocy naszej reprezentantki przekonała się Hiszpanka Carla Suarez Navarro. 



O pierwszym secie można właściwie napisać tyle, że się odbył. Pierwszego gema Hiszpanka zaczęła z wysokiego „c”, ale od stanu 40:15 przegrała kolejne cztery piłki i w efekcie już na starcie meczu straciła podanie. Polka szybko zwietrzyła swoją szansę i konsekwentnie grała swoje, a Navarro nie miała kompletnie pomysłu, jak ugryźć rywalkę. Z 0:1 zrobiło się 0:4 i było praktycznie po secie. W piątym gemie w końcu udało się utrzymać podanie Hiszpance, ale jak się potem okazało, był to tylko łabędzi śpiew dziesiątej rakiety świata, bo przegrała kolejne dwa gemy i w efekcie pierwszego seta 1:6. Rozgrywka ta trwała zaledwie 28 minut i doświadczona hiszpańska tenisistka popełniła w niej ponad 20 błędów. To na pewno nie było ładne dla oka, ale przynosiło Radwańskiej efekty w postaci punktów, a najwięcej pracy w pierwszym secie mieli chłopcy od podawania piłek, którzy co rusz musieli zaliczać kursy w jedną i drugą stronę, zgarniając po drodze piłeczki które albo lądowały poza kortem, albo kończyły swój lot na siatce. Zatrważająca ilość błędów Hiszpanki przeniosła się także na statystyki. Te były bezlitosne wręcz dla rywalki Isi: Serwis na poziomie 54%, aż trzy podwójne błędy serwisowe i 18 niewymuszonych błędów. Drugi serwis na poziomie kompromitujących osiemnastu procent.


Drugiego seta rozpoczęła od spokojnego wygrania swojego serwisu Polka. W drugim gemie Hiszpanka prowadziła już 30:0, ale przegrała swoje podanie po raz czwarty w tym meczu. Radwańska nie grała nic wielkiego czy też nadzwyczajnego, ale Suarez Navarro wyrzucała lwią część piłek poza kort lub w siatkę, oszczędzając trudu naszej zawodniczce. Za dużo siły, za mało precyzji, a do tego jeśli już udało się trafić w pole, to Radwańska popisywała się świetną obroną. Jedyne, o co można było mieć pretensje do naszej rodaczki to kiepsko wykonywane drop-shoty. W trzecim gemie zawodniczka z Półwyspu Iberyjskiego zagrała całkiem solidnie i udało jej się wywalczyć break-pointa, którego jednak, przy drugim serwisie Radwańskiej, wyrzuciła w siatkę. Drugą okazję na przełamanie zaprzepaściła kiepskim skrótem na linię boczną, który okazał się autowy. Ostatecznie jednak Hiszpanka dopięła swego, bo Radwańska najpierw wyrzuciła w aut prostą piłkę (challenge nie pomógł), a potem dała się rozrzucić po korcie i w końcowej fazie akcji uderzyła w pół siatki. Pierwsze przełamanie po stronie Suarez Navarro stało się faktem. Czwartego gema rywalka rozpoczęła z animuszem wygrywając efektownie pierwszy punkt, ale potem zaliczyła kolejny podwójny błąd serwisowy, następnie wyrzucając w aut prosty backhand. Ostatecznie gem rozegrał się na przewagi i więcej zimnej krwi zachowała w tej sytuacji Polka, zaliczając kolejne przełamanie. Niestety, swoje podanie Isia rozegrała fatalnie, dając się zepchnąć do defensywy i w efekcie Suarez Navarro miała trzy break pointy. Wykorzystała drugiego. Co ciekawe, pięć gemów tego seta trwało niemal tyle, co cała pierwsza partia. Swoje podanie Hiszpanka rozpoczęła od udanej akcji pod siatką, po czym wyrzuciła prosty forhend w siatkę. To była wojna nerwów i pojedynek na to, kto popełni mniej błędów. Te mnożyły się niemiłosiernie i kibice nie mieli nawet czego oklaskiwać. Siatka za siatką, aut za autem. Ostatecznie szósty gem padł łupem rozkręcającej się hiszpańskiej zawodniczki, bo Radwańska w końcówce gema zaczęła się mylić na potęgę, a na domiar złego po jednej z akcji złapała się za nogę. Na szczęście okazało się to tylko fałszywym alarmem i Polka wybroniła swoje podanie. Także i Suarez Navarro wydawało się, że utrzyma swój serwis, choć w większej mierze to zasługa naszej rodaczki, która zaliczała aut za autem. Z stanu 40:15 Hiszpanka jednak popełniła podwójny błąd serwisowy a potem zaliczyła spory aut i zrobiło się niebezpiecznie. Pomocną dłoń wyciągnęła jednak Isia, która także nie trafiła w linię końcową. Po efektownej wymianie Radwańska skończyła akcję przy siatce i wywalczyła kolejnego break pointa, którego tym razem nie zmarnowała i przełamała rywalkę. Dzięki temu serwowała na wygranie meczu. Na ten moment hiszpańska tenisistka miała aż 42 niewymuszone błędy! Dziewiąty gem drugiej partii był nerwowy, głównie za sprawą naszej zawodniczki. Najpierw nieudany drop shot, a potem dobrze skończona akcja przez Suarez Navarro i zrobiło się 15:40. Polka zniwelowała stratę o jeden punkt, a potem wybroniła się efektownym minięciem z głębi kortu. W końcu udało się wypracować piłkę meczową, a w niej nerwowo nie wytrzymała Suarez Navarro, wyrzucając swoje uderzenie w siatkę. Polka wygrała 6:1, 6:3.



Radwańska wygrała i awansowała do półfinału, gdzie czekać na nią będzie wygrana z pary Serena Williams – Maria Sharapova. Na szczęścia Polka nie zmęczyła się zbytnio, bo Hiszpanka notorycznie wyrzucała piłki poza plac gry lub w siatkę, oszczędzając naszej zawodniczce zachodu. Niemniej jednak teraz przed Radwańską dużo trudniejsza misja i miejmy nadzieję, że półfinał nie będzie ostatnim meczem naszej rodaczki w słonecznym Melbourne. Chociaż z taką ilością błędów może być o to niezwykle ciężko.


Kategoria: Tenis
Komentarze (0)