Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Kerber królową Melbourne!
Kerber wybiegała wygraną w Australian Open!
fot. wikipedia.org,
Kerber wybiegała wygraną w Australian Open!

Kerber królową Melbourne!

Tenis | 30 stycznia 2016 11:54 | Krzysztof Mokrzycki

W pierwszym wielkoszlemowym finale w tym sezonie zmierzyły się liderka światowego rankingu, Serena Williams, oraz rozstawiona w Melbourne z numerem 7 Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Sensacyjnie wygrała ta druga 2:1 (6:4, 3:6, 6:4)!

 

Williams rozpoczęła to spotkanie z wysokiego C i podanie otwierające mecz wygrała do zera. Niemka jednak również nie miała większych kłopotów przy swoim serwisie i pewnie zakończyła go do 30. W trzecim gemie u Amerykanki zaszwankował serwis: Williams nie trafiała pierwszym a dodatkowo popełniła błędy przy dobrze zagrywanych przez Niemkę piłkach. Kerber wykorzystała pierwszego break-pointa i przełamała niespodziewanie rywalkę. Decydującą piłkę Williams wyrzuciła, w prostej sytuacji, poza linię końcową. Amerykanka wydawała się być ospała, aż do piątego gema i stanu 0:30. Wtedy wrócił pierwszy serwis, a liderka rankingu zaczęła trafiać to, co dotąd jej nie chciało wpaść w kort. Na dodatek zaczęła mylić się Kerber i wynik pierwszej partii wciąż był sprawą otwartą. Taktyka niemieckiej tenisistki była oczywista: trzeba ryzykować i nie kalkulować. Inaczej zakończy się takim pogromem, jaki Serena zafundowała Radwańskiej w półfinale. Williams zaczęła się rozkręcać i grać swoje, czyli potężnymi uderzeniami rozrzucać rywalkę po korcie. Na domiar złego Kerber zaczęła przestrzelać pierwszym serwisem, a wiadomo, co robi maszyna z USA przy drugim podaniu rywalek. W efekcie z 1:3 zrobiło się 3:3. W swoim gemie serwisowym jednak Serena miała olbrzymie kłopoty z trafieniem pierwszym podaniem, co starała się wykorzystywać Kerber. Gdy Serena wyrzuciła łatwy forhend w aut, Niemka miała break pointa. W nim serwująca zepchnęła rywalkę do rozpaczliwej defensywy i gdy miała przy siatce piłkę w górze wydawało się, że za chwilę wbije „gwoździa” w kort. Wbiła, ale za linią końcową i kolejne przełamanie stało się faktem. Tym samym Kerber w siedem rozegranych gemów ugrała tyle samo, co Radwańska w całym meczu przeciwko liderce światowego rankingu. Podanie Kerber przebiegało wedle schematu: jeśli ta trafiła pierwszym serwisem, było dobrze, jeżeli zaś spudłowała, to Amerykanka dokonywała egzekucji. Błędy faworytki jednak mnożyły się i to Niemka polskiego pochodzenia prowadziła 5:3. Amerykanka tylko bezradnie wzruszała ramionami i kierowała wzrok w stronę swojego boksu. Po jednej z efektownie wygranych piłek w 9.gemie wręcz eksplodowała z radości i widać było, jak ciężki to dla niej mecz. Swoje podanie udało się utrzymać, ale to nadal Kerber była w uprzywilejowanej sytuacji i to ona serwowała na wygranie seta. Kwestią sporną było jedynie, czy wytrzyma ciążącą na nią w tym momencie presję. W nim jednak pomocną dłoń wyciągnęła rywalka, która najpierw wyrzuciła w aut return po drugim serwisie, zaś chwilę później władowała skrót w siatkę. Wymianę z głębi kortu zresztą także i to Niemka miała trzy piłki setowe. Wykorzystała już pierwszą z nich, bo największa gwiazda światowych kortów po raz kolejny uderzyła w siatkę. Pierwszy set dla Angelique Kerber!


Jeszcze rzut oka na statystyki tej partii. Z nich wychodzi, że to Serena Williams bardziej przegrała tego seta, niż Kerber wygrała – Amerykanka popełniła aż 23 niewymuszone błędy, przy tylko trzech takich zagraniach rywalki. Ciekawostką jest za to fakt, że nie miała ani jednego asa serwisowego, co tylko pokazywało, jak wielkie problemy ma Williams i jak ambitnie walczy o każdą piłkę Kerber. Bez takiej postawy pewnie by tego seta nie wygrała.

 

Drugiego seta Amerykanka rozpoczęła od łatwego utrzymania własnego podania. Już na otwarcie drugiego gema Williams popisała się niesamowitą akcję w obronie, zakończoną fantastycznym wyminięciem znajdującej się przy siatce Kerber. Niemka jednak wybroniła się znakomitym serwisem, a potem zawodniczka z USA ponownie uderzyła w siatkę. Widać było, że złość aż z niej kipi i lada moment może odpalić. Ale Niemka robiła wszystko, by nie dać takiej szansy rywalce. Najpierw as serwisowy, a potem udana akcja w ataku i mieliśmy 1:1. Williams utrzymała podanie, zaś przy serwisie rywalki miała break pointa. W nim Kerber przestrzeliła i zrobiło się 3:1 dla Amerykanki. W piątym gemie Amerykanka z 0:30 wyciągnęła gema i wydawało się, że w końcu odnalazła swój właściwy rytm. Zaczęło pachnieć trzecim setem. Faworytka całego turnieju wyraźnie się uspokoiła i na spokojnie przebijała piłkę na drugą stronę siatki, ale to było za mało, bo choć Angelique popełniała błędy, to jednak nie były one zbyt częste. Na większe ryzyko Williams decydowała się tylko przy własnym serwisie, ale w sumie było to logiczne, bo dawałoby wygraną w drugim secie. A przecież kondycja amerykańskiej gwiazdy tenisa jest wielką zagadką, bo w tym roku nie grała jeszcze dłuższej niż dwusetowej, batalii. Kerber zaś walczyła o każdą piłkę i dobrze przewidywała ruchy rywalki, ale to było za mało, by przełamać ponownie swoją przeciwniczkę. 5:2. W kolejnym gemie Williams zaczęła od 30:0, ale potem przegrała pięć kolejnych piłek i w efekcie nie odebrała serwisu rywalce i nie zakończyła jeszcze seta. W decydującym rozdaniu Serena wykonała pewną i bezproblemową egzekucję na Niemce i wykorzystała pierwszą piłkę setową, doprowadzając do wyrównania stanu meczu.

 

Drugiego seta Amerykanka wygrała, wedle statystyk, Winnerami. Zaliczyła ich 16, przy tylko 9 rywalki. Ponadto popełniła 5 błędów niewymuszonych, przy dziewięciu Kerber. Do tego poprawiła też serwis, co zaowocowało trzema asami serwisowymi. Niemka odpowiedziała dwoma.

 

Pierwszego gema ostatniego seta gładko wygrała Kerber, ale to Williams porwała publiczność, wygrywając efektowną akcję. Zebrała owację z trybun i brawa od samej rywalki. Pozostała tym jednak niewzruszona. Kamienna twarz nie pomogła jednak w swoim gemie serwisowym, bo szybko zrobiło się 0:30. Kolejną piłkę trzeba nazwać po prostu MISTRZOSTWEM. To, co zrobiła w tym punkcie Kerber zapierało dech w piersiach! Najpierw wybroniła kilka piłek biegając z narożnika w narożnik, a na koniec uderzyła obok stojącej przy siatce Williams i zdobyła punkt. Wykorzystała pierwszego break pointa i oto niespodziewanie to właśnie zawodniczka z polskimi korzeniami była ten krok bliżej od wielkiej wiktorii. Jednak w swoim gemie serwisowym przegrywała już 0:30. Wyratowała się asem, ale potem wyrzuciła piłkę z głębi kortu poza pole gry i była szansa na przełamanie powrotne. Pierwszego break pointa udało się wybronić, przy drugim jednak Kerber ponownie nie trafiła w kort i było już tylko 2:1, patrząc z perspektywy blondwłosej tenisistki. To, co wyprawiała w defensywie niżej notowana zawodniczka budziło ogromny aplauz publiczności, bowiem Niemka broniła piłki, o które nikt by jej nawet nie podejrzewał. Nasilało się za to zmęczenie, co było widoczne na twarzach obu zawodniczek. Czwartego gema Serena zakończyła asem i wyrównała tym samym stan rywalizacji. Przy kolejnym podaniu Williams Kerber miała mnóstwo szczęścia, dzięki czemu wypracowała sobie dwa break pointy. Przy pierwszym Niemka obroniła mnóstwo piłek i zrobiła dziesiątki metrów, za co zebrała owację na stojąco. Jednak punkt powędrował na konto rywalki. Po chwili była już równowaga, bo z pomocą Amerykance przyszedł serwis i kolejny as stał się faktem. Jednak kolejna akcja Williams pod siatką zakończyła się niepowodzeniem i po raz trzeci Kerber miała szansę na zdobycie tego gema, ale znowu się nie udało. Kolejny as serwisowy i to Williams miała przewagę, której jednak nie potrafiła wykorzystać, bo w decydującym momencie Niemka wyśmienicie trafiła skrótem. Williams popełniła podwójny błąd serwisowy i za czwartym razem ponownie się wybroniła przed przełamaniem. Niesamowicie zacięty gem! Ostatecznie wojnę nerwów lepiej wytrzymała niemiecka tenisistka i wyszła na prowadzenie 4:2! Gem trwał ponad 11 minut! Swoje podanie Kerber rozgrywa spokojnie, bez szaleństw i szybko zrobiło się po błędach Williams 30:0, potem Niemka zafundowała rywalce asa i wygrała efektowną wymianę, a w efekcie i tą odsłonę seta i była jednego gema od wielkiego triumfu! Na otwarcie ósmego gema Williams dwukrotnie wyrzuciła serwis. Potem jednak wygrywała kolejne punkty, by ostatecznie utrzymać swoje podanie. Niewiele to jednak zmieniało w jej sytuacji, bo to Kerber serwowała na zdobycie pierwszego tytułu w tym roku. Jednak zjadła ją presja, popełniała proste błędy i to liderka rankingu miała dwa break pointy. Pierwszego Niemka wybroniła asem, ale drugiego już nie dała rady i Williams zaliczyła przełamanie na 4:5. Zawodniczka polskiego pochodzenia może sobie pluć w brodę. Aż trzy z czterech punktów oddała rywalce za darmo, popełniając błędy. Gdy wydawało się, że faworytka bukmacherów wraca na właściwe tory, Kerber wykrzesała z siebie ostatki sił i zrobiło się 30:0 dla niej. Było to zasługą dobrej gry w obronie ale także dwóch błędów Amerykanki. Gdy ta jednak włączyła piąty bieg to było już 40:30. Niemka, co gorsza, oddychała już rękawkami. Williams niemiłosiernie goniła ją z narożnika w narożnik. Przy game poincie jednak ponownie zaliczyła siatkę i mieliśmy równowagę. Niemka wywalczyła, a właściwie wybiegała, kolejny punkt i miała piłkę meczową przy serwisie rywalki. W decydującym momencie spod siatki pomyliła się Amerykanka i Niemka padła na kort w szaleńczej radości! Wielka sensacja w Melbourne!!!!

 

Kerber, której przed turniejem tylko nieliczni dawali szansę na coś więcej, niż tylko półfinał, pokazała, że hartem ducha, ambicją i sercem zostawionym na korcie można pokonać każdego. Nawet wielką Serenę Williams! Brawo Angie!

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)