Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Novak Djoković po raz szósty wygrywa Australian Open!

Novak Djoković po raz szósty wygrywa Australian Open!

Tenis | 31 stycznia 2016 14:43 | Krzysztof Mokrzycki
Djoković po raz szósty królem Melbourne!
fot. wikipedia.org,
Djoković po raz szósty królem Melbourne!

Sensacji nie było w finale Australian Open mężczyzn. Serb Novak Djoković, lider światowych rankingów, pewnie pokonał Andy’ego Murray’a 3:0, zdobywając pierwszy wielkoszlemowy tytuł w tym roku. I zapewne nie ostatni.



Dominacja Serba nie podlegała dyskusji. O pierwszym secie można tylko napisać, że się odbył. Trwał ledwie 32 minuty, podczas których gracze rozegrali 45 piłek. Djoković wygrał 2/3 z tego, bo aż 30. Murray może i serwował mocno, ale na rywalu nie robiło to żadnego wrażenia. W tym secie tylko 45% wygranych piłek przy pierwszym serwisie i zaledwie 20% po drugim podaniu. W zasadzie tylko w pierwszym gemie Szkot postawił się faworytowi mediów i miał nawet break pointa. Nole jednak się wybronił i wygrał nie tylko tą rozgrywkę, ale także kolejne cztery gemy, dwukrotnie przełamując Murray’a do 15. Szkot swoje pierwsze wygrane podanie zanotował dopiero przy stanie 0:5, kiedy udało mu się wyjść z lekkiej opresji (15:30) i utrzymać serwis. Serwis Serba był emocjonujący, ale jednak to cały czas lider rankingu był ten jeden punkt przed rywalem. Murray wybronił dwie piłki setowe, ale przy trzeciej nie dał już rady i Djoković wygrał pierwszą partię 6:1. Statystki nie kłamały. Szkot popełnił 11 niewymuszonych błędów w tej batalii (przy dziewięciu Serba), oraz zanotował tylko pięć Winnerów, wówczas, gdy jego rywal dokładnie dwa razy więcej.



Druga partia to już wymiana atomowych bomb z jednej i drugiej strony. Rozpoczął wygranym podaniem Andy, potem to samo uczynił Djoković. Zagotowało się dopiero w trzecim gemie, kiedy to pogromca Rogera Federera miał aż cztery break pointy. W decydujących momentach jednak brakło kropki nad „i”, a i szkocki zawodnik zaczął grać skuteczniej, niż w secie otwarcia. Ostatecznie udało mu się utrzymać serwis. Emocje zaczęły się w siódmym gemie przy podaniu Murray’a. Djoković wyciągnął ze stanu 15:30 na 40:30, po czym efektownym forhendem zakończył to rozdanie, zaliczając trzecie przełamanie w tym finale. Na niewiele się to jednak mu zdało, bo za chwilę premierowe przełamanie zaliczył jego rywal, który także wygrał serwis przeciwnika do 30. Set zaczynał się od nowa. Zirytowany Djoković w dziewiątym gemie toczył wojnę z Murray’em punkt za punkt. Miał nawet dwa break pointy, ale raz władował return w siatkę, a drugim razem dobrą akcją z głębi kortu popisał się Szkot. W końcu wymęczył on tego gema. Novak także wygrał swój serwis, a następnie fatalnie zaczął kolejne rozdanie. Przegrywał już 0:40, w dużej mierze po własnych błędach. Od tej jednak chwili coś się w Murray’u zacięło i przegrał pięć kolejnych piłek, a co za tym idzie – stracił podanie. Co prawda miał break pointa na remis i doprowadzenie do Tie Breaka, ale uderzył w siatkę. Djoković spokojnie grał swoje i dzięki temu wywalczył, a potem wykorzystał, pierwszego setbola.
Drugi set także obfitował w błędy. Co prawda Murray zanotował aż 9 asów i 21 winnerów (Djoković odpowiednio 2 i 8), ale stracił to z nawiązką, popełniając aż 34 niewymuszone błędy, aż trzynaście więcej od Serba.



Trzeciego seta z wysokiego „C” rozpoczął Serb, który na dzień dobry przełamał rywala do 30. Gdy następnie wygrał swoje podanie wydawało się, że już jest po meczu. Murray klął pod nosem na czym świat stoi, wówczas gdy jego przeciwnik na spokojnie reagował na to, co dzieje się na korcie. Przełom nastąpił w szóstym gemie, kiedy to Djoković stracił podanie. Wcześniej warto nadmienić, że już poprzednie udało mu się utrzymać, broniąc break pointa po drodze. Teraz też udała mu się ta sztuka za pierwszym razem, bo drugiej Szkot już nie zmarnował i wyrównał stan meczu. Na obu twarzach było widać skupienie, ale i powoli dawało o sobie znać zmęczenie. Nie przeszkadzało to jednak zawodnikom w wygraniu swoich podań, i to w dobrym stylu. Do końca seta nie mieliśmy bowiem żadnego break pointa. W efekcie dobrej postawy w polu serwisowym mieliśmy Tie Breaka. W nim już przy pierwszej piłce Novak zaliczył mini breaka, a potem dorzucił dwa swoje serwisy i prowadził już 3:0. Szkot otworzył swoje konto, ale zaraz popełnił błąd przy siatce i zrobiło się 1:4 plus dwa serwisy Serba. Te oczywiście padły jego łupem i przy wyniku 6:1 Djoković miał piłki meczowe. Dwie udało się Szkotowi obronić, ale trzeciej już nie dał rady i serbski tenisistka pokazał, kto jest królem Melbourne.



Zwycięstwo Szkota w finale Australian Open oznacza, że tym samym w gablocie z trofeami tego zawodnika po raz szósty znajdzie się puchar dla mistrza tego właśnie turnieju. Tego dnia Serb pokazał wszystko to, z czego jest znany, a w najważniejszych momentach jego rywala zawodził serwis oraz, wydaje się, głowa. Następnym turniejem wielkoszlemowym będzie French Open i Djoković już zapowiedział, że to jeden z najważniejszych celów w tym roku. Aż trudno uwierzyć, ale lider rankingu jeszcze nigdy w karierze nie wygrał turnieju na kortach Rolanda Garrosa! W tym roku, jeśli nadal będzie tak grał, w końcu powinien tego dokonać. Wpierw jednak uda się na zasłuzony wypoczynek, a jeszcze wcześniej zapewne obejrzy derby Mediolanu, z udziałem jego ukochanego AC Milan.
 

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)