Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Deblowi mistrzowie i juniorskie talenty. Ciekawe nazwiska we Wrocław Open

Deblowi mistrzowie i juniorskie talenty. Ciekawe nazwiska we Wrocław Open

Tenis | 08 lutego 2016 13:48 | Hubert Błaszczyk
Łukasz Kubot zagra w singlu.
fot. Hubert Błaszczyk
Łukasz Kubot zagra w singlu.

Stawka wrocławskiego challengera w porównaniu z ubiegłym rokiem znacznie się poprawiła. Na liście startowej znajduje się kilku zawodników, którzy w przeszłości zapisali się na kartach dużych turniejów na całym świecie. Najbardziej znane nazwiska? Jużny, Kubot, Herbert. Nie można jednak zapominać o tych, którzy w przyszłości mogą osiągać znaczące wyniki. Warto przyjść na mecze Pavlaska, Ymera czy Halysa.

 

Michaił Jużny (ATP 77)
Najwyżej był na ósmym miejscu w rankingu ATP. To jednak zamierzchłe dzieje. W ostatnich latach nie osiągał spektakularnych wyników, choć ciągle trzeba było się z nim liczyć. Jeszcze w 2013 roku wygrał turniej na cegle w Gstaad, a w Walencji pokonał samego Davida Ferrera. Ostatnie dwa lata były jednak słabe dla Rosjanina. Na osiem występów w turniejach wielkoszlemowych tylko cztery razy kwalifikował się do drugiej rundy. W tym roku po raz pierwszy od ośmiu lat nie pojawił się w tej prestiżowej imprezie. Opuścił Australian Open. W tym czasie jednak nie próżnował. Od początku sezonu wygrał trzy turnieje rangi challenger. Dwa w Tajlandii i jeden na Filipinach. W 15 spotkaniach przegrał tylko dwa sety. Do Wrocławia przyjedzie jako jedyny obok Novaka Djokovica niepokonany zawodnik w tym roku.


Dustin Brown (ATP 104)

Magik światowych kortów, który zarówno może odpaść w pierwszej rundzie z nikomu nieznanym zawodnikiem, jak i wygrać cały turniej. Za sobą ma bardzo udany turniej ATP w Montpellier, gdzie do głównej drabinki musiał przedzierać się przez eliminacje. W drugim meczu kwalifikacji przegrywał z Mischą Zverevem 3:6, 3:5, ale był w stanie odmienić losy spotkania, a zarazem całego turnieju. Niemca zatrzymał dopiero w półfinale Richard Gasquet, choć nie bez problemów, bo pierwsza partia padła łupem Browna. Wcześniej pokonał Gillesa Simona.


Jan-Lennard Struff (ATP 105)

W 2015 roku świata nie zwojował, choć wydawało się, że może zrobić krok, a nawet dwa do przodu. Wygrał turnieje w Szczecinie i Orleanie, gdzie pokonał Jerzego Janowicza. Z Polską ma zresztą więcej miłych wspomnień, bo w 2014 roku z Dustinem Brownem triumfował w grze podwójnej w Szczecinie.

 

Pierre-Hugues Herbert (ATP 140)

W 2015 roku postawił na grę podwójną. Ta decyzja się opłaciła, bo Herbert w parze z Nicolasem Mahutem wygrał wielkoszlemowy US Open i zagrał w finale Australian Open. Przez debla zaniedbał nieco singla, gdzie znalazł się poza pierwszą setką. Teraz próbuje do niej wrócić. Ma większy potencjał niż wskazują na to wyniki. Gdy gra bez presji potrafi uzyskiwać niezłe wyniki, co pokazał w Indian Tennis Premier League. W tourze jest jednak chimeryczny. W 2015 roku zaliczył jeden finał w Winston Salem, gdzie uległ Kevinowi Andersonowi.

 

Adam Pavlasek (ATP 149)

Przed kilkoma laty zrobiło się o nim głośno, kiedy jako 17-latek spotykał się z Petrą Kvitovą. Wtedy też osiągał świetne wyniki w tenisie juniorskim. Wygrał w 2012 roku juniorski Australian Open i Roland Garros. W tenisie seniorskim odpalił dopiero przed rokiem. Wygrał słabiej obsadzony challanger w Popradzie, meldował się też w finałach w Rzymie i Ostravie. Ten sezon rozpoczął od finału w Bangkoku, gdzie przegrał z innym uczestnikiem Wrocław Open… Michaiłem Jużnym.


Elias Ymer (ATP 151)

Zasłynął jako drugi zawodnik w historii, który przebrnął przez kwalifikacje do turniejów wielkoszlemowych w jednym roku. Turniejów głównych jednak nie zawojował i wszędzie opadał w pierwszych rundach. Wygrał też challanger w Caltanissecie, gdzie pokonał Bjorna Fratangelo.


Quentin Halys (ATP 171)

Nadzieja francuskiego tenisa. Aktualnie na najwyższym miejscu w karierze. Największe sukcesy osiągał jako junior. 19-latek przegrał singlowy finał US Open z Omarem Jasiką w 2014 roku. W tym samym roku meldował się też w finałach juniorskiego Australian Open i French Open w deblu. W Paryżu wraz z Banjaminem Bonzim sięgnął po tytuł. W seniorskim tenisie dotychczas wygrywał tylko ITF-y. Być może zaskoczy we Wrocławiu.

 

Łukasz Kubot (ATP 669)

Kubot w singlu występować będzie już tylko sporadycznie. Jedną z takich szans będzie wrocławski challanger, gdzie dostał dziką kartę. Jego obecny ranking nie pozwala na udział nawet w takich imprezach jak ta we Wrocławiu. Kubot skupia się na deblu, gdzie w minionym roku uzyskiwał niezłe rezultaty. Polaka warto oglądać, to przecież mistrz Australian Open w grze podwójnej sprzed dwóch lat.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)