Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Problemy po rumuńsku. Przejściowy kryzys Halep?
Kiedy Halep wróci na szczyt?
fot. wikipedia.org,
Kiedy Halep wróci na szczyt?

Problemy po rumuńsku. Przejściowy kryzys Halep?

Tenis | 26 lutego 2016 11:45 | Krzysztof Mokrzycki

W zeszłym sezonie, choć ten stał pod znakiem niemal dominacji Sereny Williams, największą wygraną była Simona Halep, która zakończyła sezon na podium wedle rankingu WTA. W 2016 rok weszła jednak poniżej oczekiwań, w efekcie czego wyleciała z top3 tego notowania. Co się dzieje z Rumunką?

 

W tym sezonie, a konkretniej na styczeń, Halep miała poważne zamiary; wygrać turniej w Sydney, powalczyć o znakomity rezultat w Australian Open i pomóc reprezentacji Rumunii w Fed Cup. W zasadzie udało się tylko to ostatnie zadanie, bo po porażce z Pliskovą, Simona wygrała w kolejnym meczu z Kvitovą. Ale turnieje singlowe… Jest problem. W Sydney było jeszcze jako tako, bo rumuńska gwiazda dotarła do półfinału, gdzie jednak uległa doświadczonej Rosjance, Kuznetsovej. Jak się później okazało, pogromczyni „Simo” wygrała cały turniej. Fatalnie za to wyszedł Australian Open – w pierwszym meczu zawodniczka z Rumunii grała przeciwko kwalifikantce z Chin, Shuai Zhang. I choć była olbrzymią faworytką, zawiodła na całej linii, nie ugrywając ze znacznie niżej notowaną rywalką choćby jednego seta. Dodatkowo potem w Dubaju lepsza, także w pierwszym spotkaniu, okazała się Serbka Ana Ivanović, zaś w Doha lepsza okazała się po dramatycznym meczu Vesnina. Halep wygrała 7:6 pierwszego seta a w drugim prowadziła już 4:1. Mimo to nie potrafiła dowieźć wygranej do końca.

 

Co się dzieje? Dlaczego zawodniczka, która w tamtym roku siała popłoch na światowych kortach, w tym sezonie, przynajmniej na razie, przeszła metamorfozę z tygrysa w małego kotka? Trzeba co prawda oddać, że Halep miała problemy zdrowotne i była planowana nawet operacja, którą jednak rakieta numer 1 w Rumunii odpuściła ze względu na Fed Cup. Na pewno uraz miał jakiś wpływ na kiepską postawę Halep, ale żeby aż do tego stopnia? Rumunka co prawda zapewnia w mediach, że jedynym kluczem na wyjście z kryzysu jest zaciśnięcie zębów i ciężki trening. Na razie jednak wydaje się mi, że Simona potrzebuje dwóch rzeczy – po pierwsze, spokoju. Nagonka, jaka zrobiła się na gwiazdę tenisa w mediach jest wręcz olbrzymia i raczej nikt nie klepie zawodniczki po plecach, lecz wylewa się na nią wiadro pomyj. Jasne, tenisistki ocenia się za wyniki, a tych u Halep w tym sezonie brakuje. I wreszcie po drugie: dobry wynik. Wydaje się, że Simona potrzebuje jednego impulsu, w postaci dobrego wyniku w jakimś turnieju. On powinien podnieść jej morale i przede wszystkim pozwolić wrócić pewności siebie, którą Rumunka gdzieś zatraciła po starciu z Kuznetsovą. Nie da się odnieść wrażenia, że obecnie po kortach świata biega inna Halep, niż przecież nie tak dawno temu. Tenis to sport, w którym wynik napędza kolejny – najlepszym przykładem ostatnich dni może być Nick Kyrgios, który sieje popłoch nie zważywszy na to, kto stoi po drugiej stronie siatki. I wreszcie musi paść pytanie: Czy Halep nie ma problemów z presją? Nie da się ukryć, że ta, po udanym zeszłym sezonie, urosła co najmniej dwukrotnie i być może Rumunka sobie z tymi oczekiwaniami nie radzi. Ale jest jeszcze stosunkowo młoda i czas działa na jej korzyść. Wbrew pozorom takie wpadki jak te ostatnie też są potrzebne. Co prawda rujnują one rankingi czy też obniżają wiarę we własne możliwości, ale dzięki nim możemy się w końcu podnieść i walczyć od nowa o swoje. Jestem pewien że prędzej czy później z zawodniczką też tak będzie.


W mediach zaś nagonka trwa w najlepsze, a brukowce prześcigają się w niesmacznych porównaniach i tym podobnych. W Rumunii napisano, że Halep dopadł syndrom Zvonarevej. Dla niezorientowanych przypomnę, że Rosjanka w 2010 roku była, podobnie jak Halep, wiceliderką światowych rankingów. Potem jednak zaczęła dramatyczny zjazd w dół i obecnie plasuje się w… piątej setce rankingu WTA. Moim zdaniem to nieco przesadzone porównanie. Przede wszystkim na takie osądy jest za wcześnie. Dopiero mija drugi miesiąc sezonu, przed nami jeszcze cztery ważne imprezy: Roland Garros, Wimbledon, Igrzyska Olimpijskie, US Open oraz kończący sezon Turniej Masters. Do wygrania zatem wciąż bardzo dużo i ciekawi mnie, co napisaliby ci sami dziennikarze, gdyby sympatyczna Rumunka wygrała któryś z tych turniejów? Czy choćby jeden z nich przyznałby się do błędu i przeprosił? Nie sądzę.

 

Środowisko tenisowe jest bardzo specyficzne. Z jednej strony, gdy są wyniki, zawodnika czy tez zawodniczkę łatwo zagłaskać, lecz gdy tylko zaczyna się jakiś mniejszy lub większy kryzys formy, ci sami ludzie potrafią zniszczyć i zdeptać równo z ziemią. Przykładem rodzimego podwórka może być Janowicz. Jerzy był notowany naprawdę wysoko i wydawało się, że miał potencjał nawet na pierwszą dziesiątkę. Teraz jest klasyfikowany pod koniec pierwszej setki, a od czasów słynnego wywiadu i kwestii „trenowania po szopach” notuje zjazd w dół. Co prawda w jego przypadku bardzo dużo dorzuciły od siebie kontuzje, lecz ciężko oprzeć się stwierdzeniu, że Polak nie wytrzymał presji. W tym sezonie z powodu urazu gra mało i częściej można go spotkać przy grze CS niż na korcie. Z Halep jest o tyle inaczej, że jej tego, co wygrała, już nikt nie zabierze. Musi sobie tylko poukładać wszystko w głowie, bo przecież do kolejnego turnieju Wielkoszlemowego mamy jeszcze trochę czasu. Teraz przystankiem Rumunki będzie Indian Wells. Patrząc na ostatnie wyczyny faworytką do zwycięstwa tam nie będzie, ale to działać powinno na jej korzyść – bez wielkiej presji ze strony rodzimych mediów i kibiców może pokusić się o jakiś fajny rezultat. Może, lecz nie musi.

  

Simona Halep niewątpliwie padła ofiarą swoich poprzednich sukcesów. Balon pompowano, pompowano, aż w końcu z hukiem pękł. Teraz tylko od rumuńskiej tenisistki zależy, czy ten balon uda się jakoś posklejać i ulepszyć. Znając charakter zawodniczki jestem pewien, że może później niż prędzej, ale jednak sobie z tym problemem poradzi i znowu będziemy podziwiać „Simo” podczas efektownych wymian i pięknych zwycięstw.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)