Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Niespodzianek nie było. Argentyna o krok od zwycięstwa!

Niespodzianek nie było. Argentyna o krok od zwycięstwa!

Tenis | 04 marca 2016 19:47 | Hubert Błaszczyk
Hubert Hurkacz nie sprawił sensacji.
fot. Wrocław Open 2016
Hubert Hurkacz nie sprawił sensacji.

Michał Przysiężny i Hubert Hurkacz nie sprostali wyżej notowanym rywalom i po pierwszym dniu meczu Grupy Światowej Pucharu Davisa, Argentyna prowadzi z Polską 2:0. Albicelestes do zwycięstwa w całym pojedynku wystarczy jeden punkt.

 

Przysiężny na kort wyszedł po prawie czteromiesięcznej przerwie. Z jego występem wiązaliśmy jednak duże nadzieje. Po pierwsze Guido Pella to nie jest specjalista od gry na nawierzchni twardej, a po drugie Ołówek pozostawił po sobie świetne wrażenie w poprzednich meczach Pucharu Davisa. W piątek Polak jednak nie był sobą. Długo wchodził w mecz. Pierwszego seta przegrał do jednego.

 

W kolejnych partiach Ołówek starał się podjąć walkę. O zwycięstwie Argentyńczyka w drugiej partii zadecydowało jedno przełamanie. W trzecim secie doszło do tie-breaka, w którym nieznacznie lepszy okazał się Pella. - Gdybym nieco zmniejszył poziom, to Michał mógłby wygrać trzeciego seta i spotkanie mogłoby potoczyć się w innym kierunku – mówił na pomeczowej konferencji Guido Pella. Warto dodać, że był to jego debiut w Pucharze Davisa.

 

Po nich na korcie pojawili się Leonardo Mayer i Hubert Hurkacz. - Jest to zawodnik o dużym potencjale. Ma już 19 lat, bo z rozmów i zachowania dałbym mu jakieś 12-13. Musi jeszcze upłynąć dużo czasu, żebyśmy mogli spodziewać się po nim dużych wyników – mówił o Hurkaczu, Michał Przysiężny. Polakowi przed spotkaniem nikt nie dawał szans na zwycięstwo. Eksperci nie pomylili się. Hurkacz tylko w jednym secie był w stanie nawiązać walkę. W drugiej partii doprowadził do tie-breaka, ale w nim zdecydowanie lepszy okazał się Mayer.

 

W spotkaniu przeciwko Mayerowi zobaczyliśmy dwie twarze Hurkacza. W drugim secie skupionego i wykorzystującego swoje szanse. W pozostałych partiach słabiej funkcjonowało jego podanie, co miało przełożenie na wynik. Nie zmienia to jednak faktu, że piątkowy mecz to dobra szkoła tenisa dla Polaka.

 

W sobotę czeka nas mecz deblowy. Łukasz Kubot i Marcin Matkowski muszą wygrać, by przedłużyć nadzieje Polaków na awans do kolejnej rundy.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)