Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Ambitny Przysiężny, atomowy Hurkacz i niezawodny debel. 6 wniosków po Pucharze Davisa

Ambitny Przysiężny, atomowy Hurkacz i niezawodny debel. 6 wniosków po Pucharze Davisa

Tenis | 07 marca 2016 12:13 | Hubert Błaszczyk
#PolskieAsy nie sprawiły niespodzianki z Argentyną.
fot. Adam Nurkiewicz
#PolskieAsy nie sprawiły niespodzianki z Argentyną.

Polska przegrała z Argentyną 2:3 w pierwszej rundzie rozgrywek Grupy Światowej Pucharu Davisa. Problemy zdrowotne Jerzego Janowicza sprawiły, że nasza reprezentacja musiała sobie radzić bez niego. Polacy nie przynieśli wstydu, a ambitna gra Michała Przysiężnego i Huberta Hurkacza dobrze rokuje na przyszłość.

 

1. Bez Janowicza ani rusz

 

Janowicza można lubić lub nie, ale bez niego nasz męski tenis jest bardzo ubogi i ogranicza się do kilku nazwisk. Nie ma pola manewru. Łodzianin w Pucharze Davisa raczej nie zawodził. W ostatnich latach nawet jeśli przegrywał z pierwszymi rakietami rywali – Dołgopołowem i Kliżanem, to zdobywał punkty z niżej notowanymi rywalami. Wyjątkiem było spotkanie z Chorwacją na Torwarze, gdzie uległ w dwóch pięciosetówkach z Borną Coricem i Marinem Cilicem. Wtedy zaczął mówić o słynnych szopach i przestał rozmawiać z mediami. Teraz z Janowiczem też nie jest najlepiej ze względu na kontuzję. Nie ma jednak sensu w niego uderzać, co niektórzy czynią, ale czekać na powrót do pełnej sprawności. Bez niego szanse na utrzymanie w Pucharze Davisa znacznie maleją.

 

2. Reprezentacja ważna dla Przysiężnego

 

Nie ma chyba drugiego takiego tenisisty na świecie, który zdecydowałby się na grę na takim poziomie bez niemal jakichkolwiek przygotowań. - Rehabilitowałem się w Poznaniu na płytkim basenie. Po 2-3 tygodniach różnych treningów poszedłem potruchtać, żeby sprawdzić czy boli mnie noga. Wiedziałem, że jeśli noga mnie nie boli przy bieganiu, to mogę grać w tenisa. Po dwóch treningach w Poznaniu zadzwoniłem do Radka, że mogę trenować – mówił po piątkowym spotkaniu zawodnik. Pojedynek z Guido Pellą był pierwszym od czterech miesięcy dla mieszkającego we Wrocławiu tenisisty.

 

Tym większe brawa należą się Przysiężnemu za spotkanie z Mayerem, w którym przez dwa sety grał na poziomie pierwszej pięćdziesiątki rankingu ATP, a przecież jeszcze kilka dni wcześniej ugrał zaledwie gema… Hubertowi Hurkaczowi. - Jak widać Argentyna nie była do ogrania, ale jakbym chociaż tydzień, dwa tygodnie wcześniej zaczął trenować to były takie szanse. Gdybym rozegrał dwa, trzy spotkania w turniejach, to byłaby inna rozmowa. Przed meczem rozegrałem jednego seta na treningu z Hubertem, którego przegrałem 1:6. Tak wyglądały moje przygotowania – przyznał Ołówek.

 

3. Przyszłość rysuje się w jasnych barwach

 

W weekend szerszej publiczności miał okazję zaprezentować się Hubert Hurkacz. 19-latek poprzedniego sezonu nie mógł zaliczyć do udanych. Co prawda doszedł do finału juniorskiego Australian Open w grze podwójnej, ale w singlu odpadał w pierwszych rundach. Nieco zrezygnowany nie pojechał do Nowego Jorku i postanowił rozpocząć seniorską karierę. Dotychczas największym sukcesem Hurkacza było wygranie ITFa w podwrocławskiej Ślęzie. To tylko pokazuje na jak głęboką wodę został rzucony.

 

- Hubert gra odważniej od Jurka Janowicza, gra do przodu. Takie elementy w hali dają duży atut – mówił o Hurkaczu kapitan naszej reprezentacji, Radosław Szymanik. Po chwili dodał: - Wystawiając Huberta chcieliśmy ich zaskoczyć serwisem i nieprzewidywalnością. Miał bardzo często zmieniać kierunki, dochodzić do piłki, ale średnio ten plan realizował – dodał.

 

Mecz z Mayerem nie wyszedł Hurkaczowi. Zagrał w nim jednego dobrego seta, ale w dwóch pozostałych popełniał zbyt dużo błędów. W niedzielę jednak zaskoczył. Wystąpił w piątym pojedynku przeciwko Renzo Olivo i ograł Argentyńczyka, który plasuje się w drugiej setce rankingu i ma na rozkładzie kilku ciekawych zawodników. Ten mecz pokazał ogromny potencjał Hurkacza. Musi być jednak świadomy swoich niedoskonałości. Agresywna gra w hali, to broń obusieczna. Hurkacz przeciwko Olivo bronił 5 piłek meczowych. To nie było przypadkowe. Młody tenisista w trakcie meczu miał duże wahania formy, żeby grać na najwyższym poziomie musi być stabilniejszy. Najważniejsze, że jest tego świadomy.

 

4. Kubot i Matkowski na medal

 

Nie ma sensu pompować balonika przed Igrzyskami Olimpijskimi, ale gra duetu Marcin Matkowski – Łukasz Kubot wygląda bardzo dobrze. W turniejach ATP nie notują oczekiwanych wyników, ale w reprezentacji nie zawodzą. Wygrali wszystkie cztery spotkania, nie tracąc nawet seta. Mało tego nie zostali nawet przełamani. - Może powiemy sobie z Marcinem, że w Indian Wells gramy dla Polski i pójdzie nam lepiej. Mamy nadzieję, że Davis Cup będzie odskocznią i w Stanach Zjednoczonych pójdzie nam lepiej – mówił Kubot. Zapytany o przyczynę słabszych występów w turniejach ATP odparł: - W systemie z super tie-breakiem decydują jedna, dwie piłki.

 

Na IO super tie-breaka w decydującym secie nie będzie. To duży handicap dla Matkowskiego i Kubota, którzy świetnie się uzupełniają. Matka doskonale serwuje, a Kubot potrafi długimi fragmentami odbierać chęć do gry rywalowi głębokimi returnami. Jeśli polski debel przed igrzyskami zaliczy 2-3 dobre występy i nabierze pewności, to w Rio de Janeiro może być naprawdę sympatycznie.

 

5. Marna frekwencja

 

Jednym z niewielu minusów weekendowego pojedynku była marna frekwencja. W Ergo Arenie w porywach zebrało się 4 tysiące kibiców. To niewiele, jak na tego typu imprezę. I tu wracamy do Jerzego Janowicza. Nasz najlepszy tenisista nie tylko jest swego rodzaju gwarantem punktu singlowego, ale też magnesem przyciągającym kibiców. Polski Związek Tenisowy od dłuższego czasu ma problemy z frekwencją na meczach Pucharu Davisa i Pucharu Federacji. Chlubnym wyjątkiem był pojedynek z Rosją w Tauron Arenie. Ale tam zagrała Agnieszka Radwańska i Maria Szarapowa – zawodniczki czołowej dziesiątki rankingu WTA.

 

6. Świetna organizacja

 

Od strony organizacyjnej spotkanie stało na najwyższym światowym poziomie. Dobrze, że podkreślali to Argentyńczycy, bo te wiadomości na pewno pójdą w świat. Już nie po raz pierwszy w Polsce zorganizowaliśmy dużą imprezę, której nie musimy się wstydzić.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)