Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Dopingowa wpadka Marii Sharapovej! To koniec słynnej Rosjanki?
Sharapova wczoraj zaskoczyła wszystkich.
fot. wikipedia.org,
Sharapova wczoraj zaskoczyła wszystkich.

Dopingowa wpadka Marii Sharapovej! To koniec słynnej Rosjanki?

Tenis | 08 marca 2016 15:29 | Krzysztof Mokrzycki

Wczorajsza konferencja prasowa, zwołana w trybie nadzwyczajnym przez Marię Sharapovą, była tematem numer 1 sportowych mediów na całym świecie. Dziennikarze prześcigali się wręcz w domysłach, o co może znanej sportsmence chodzić. Tak więc mieliśmy teorię o zawieszeniu lub nawet zakończeniu kariery, poprzez poważną operację aż po ciążę. Niestety, rzeczywistość okazała się brutalna dla fanów talentu Rosjanki.

 

Sharapova ze łzami w oczach wyznała, że zaliczyła wpadkę dopingową. Otóż po zakończeniu Australian Open została wezwana do kontroli. Wyniki, które przyszły niedawno, wprawiły ją w osłupienie. Testy wykazały bowiem w organizmie Rosjanki obecność zabronionych substancji. Była liderka światowego rankingu wyjaśniła, że chodzi o lek o nazwie meldonium. Oficjalnie jest to środek do zwalczania niedokrwistości. Sęk jednak w tym, że rosyjska gwiazda tenisa bierze go od 10 lat!


W sztabie Rosjanki popełniono poważny błąd (?): wspomniana wyżej substancja dokładnie w pierwszym dniu 2016 roku została oficjalnie wprowadzona na listę zakazanych. Sharapova oficjalnie została poinformowana mailem o zmianach na liście, ale, jak sama przyznaje, nie otworzyła załącznika. Ale że nie zrobił tego nikt z jej sztabu?


Meldonium to medykament wyprodukowany na Łotwie, który dopiero w 2016 roku znalazł się na liście zakazanych substancji WADA. Okazało się bowiem, że poprawia wydolność sportowców. Takie informacje podają media. Tymczasem trener Marii twierdzi, że to nieprawda i lek nie daje żadnej przewagi nad rywalkami, ale szczerze mówiąc, trudno w to uwierzyć. Zapewne Rosjanka nie była jedyną zawodniczką, która go stosowała. Było to w środowisku uznawane za „legalny doping”, bo nie było nazwy środka na liście zakazanych.

 

I to wszystko dzieje się teraz, niemal na świeżo po aferze dopingowej z udziałem rosyjskich lekkoatletów, która zakończyła się potężną falą zawieszeń w tym sporcie. Meldonium to jednak znany medykament zwłaszcza w krajach byłego ZSRR. Niemal na równi z Sharapovą do zażywania tego specyfiku przyznała się łyżwiarka, Ekaterina Bobrowa. A to może być dopiero początek lawiny.

 

Co dalej z Rosjanką? Podczas konferencji zapłakana „Masza” powiedziała, że nie chce w ten sposób kończyć kariery i liczy, że uda jej się jeszcze wrócić na kort. Teoretycznie Sharapova zostanie osądzona za dwa miesiące tego roku, od momentu, kiedy zakazano tej substancji. Przez poprzednie 10 lat medykament był przecież legalny i choć poprawiał wydolność i być może także dzięki temu rosyjska piękność notowała doskonałe starty, to nikt nie ma prawa za to sądzić zawodniczki. Skoro coś jest legalne, to czemu ma być za to karana?


Jasne, można przyjąć także stanowisko, jakie prezentuje była gwiazda kortów, Capriati. Twierdzi ona, że branie leku przez poprzednie 10 lat to „oszukiwanie systemu” i Rosjance powinno zabrać się wszystkie tytuły i trofea, jakie wywalczyła we wspomnianym okresie. Tylko, czy to ma sens i w ogóle jest wykonalne?


Póki co światowa federacja wydała oświadczenie o tymczasowym zawieszeniu tenisistki do rozstrzygnięcia sprawy. Wyrok ten wchodzi w życie z dniem 12 marca. Najbardziej optymistyczne prognozy mówią jedynie o paromiesięcznej karze oraz wysokiej grzywnie. Ale czy to zwróci rywalkom potencjalne sukcesy, na które szanse przegrały właśnie w meczu przeciwko Sharapovej? Nie. Dlatego najpewniej kara będzie dużo surowsza. W kuluarach mówi się, że rok po takiej wpadce to minimum. W przeszłości na stosowaniu dopingu wpadały Ekaterina Bychkova czy też Yanina Wickmayer. Po powrocie z karencji nie są to już te same zawodniczki. Na pewno na jej korzyść działać będzie fakt, że posypała głowę popiołem i wzięła winę na siebie, ale już jej tłumaczenia są co najmniej dziwne. By nie napisać, że pokrętne. No bo przecież generalnie tenis to jest praca Rosjanki i powinna czytać wszystkie maile, listy i inne komunikaty skierowane w stronę jej osoby, których nadawcą jest światowa federacja. A tutaj tego nie zrobiła ani ona, ani jej sztab szkoleniowy. To nie działa na jej korzyść.


Na ten moment wiemy jedynie, że prócz tymczasowego zawieszenia, „Masza” straci sumę 281 663 dolarów oraz 430 punktów do rankingu WTA, ugranych w Australian Open. Po ich odpisaniu pochodząca z Niagania 28-latka straci miejsce w Top 10 światowej klasyfikacji. Do tego po wpadce dopingowej zaczynają się od niej odwracać sponsorzy, bo przykładowo firma „Nike” już zawiesiła współpracę ze sportsmenką, podobnie jak TAG oraz Porsche. To niesie za sobą potężne straty finansowe dla tenisistki. Zostanie jej tylko „cukierkowy” biznes. Bo może dojść do sytuacji, że będzie to przez dłuższy czas jedyne poważne źródło dochodu rosyjskiej zawodniczki.


WADA donosi, że najczęstszą karą w takich przypadkach jest roczna banicja, ale wydaje się, że magia nazwiska i wizja sponsorów sprawią, że Rosjanka zostanie potraktowana ulgowo. Choć to zapewne wywoła burzę wśród zarówno kibiców, jak i rywalek.

 

Sądzę, że niemożliwym jest, żeby naprawdę nikt z otoczenia Rosjanki o tym nie wiedział. To absurd. W sztabie „Maszy” jest tylu ludzi, że to jest zwyczajnie w świecie niemożliwe. Ktoś musiał to odczytać i nie ma innej opcji. O ile tłumaczenie zawodniczki, że nie otworzyła załącznika, może i ma sens, o tyle jednak taka sama argumentacja ze strony boksu Rosjanki brzmi co najmniej podejrzanie. Tak czy inaczej najbardziej na całej sprawie straci tenis.

 

Cios, jaki w poniedziałek spadł na tenisowy światek jest ogromny. Sharapova to przecież jedna z najbardziej, o ile nie najbardziej, znanych zawodniczek globu. Była jedyna w swoim rodzaju, bo piękna, utalentowana, z drygiem do interesów. Do WTA przyciągnęła masę kibiców oraz sponsorów. Teraz to wszystko runęło niczym domek z kart, a na forach internetowych już można czytać o "koksiarze". Ja daleki jestem od tego typu stwierdzenia, dopóki się to nie wyjaśni. Za dużo tu niejasności mimo wszystko. Poczekamy, zobaczymy. Ale być może wpadka Sharapovej pokazuje, że tenis wcale nie jest taki czysty i WADA weźmie się także za innych zawodników i zawodniczki. Tego przecież też wykluczyć nie można.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)