Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Janowicza i Kubota sukcesy w deblu
Łukasz Kubot (z lewej) i Jerzy Janowicz (z prawej)
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Łukasz Kubot (z lewej) i Jerzy Janowicz (z prawej)

Janowicza i Kubota sukcesy w deblu

Tenis | 18 marca 2013 17:14 | Hubert Błaszczyk

Polski tenis w męskim wydaniu już dawno nie był w światowej hierarchii tak wysoko. W światowej setce singlistów mamy dwóch zawodników, reprezentacja jest o krok od gry w barażach Grupy Światowej Pucharu Davisa. Co ciekawe sukcesy w deblu święcą również nasi singliści. Jerzy Janowicz i Łukasz Kubot znaleźli się w ostatnich tygodniach w finałach turniejów rangi ATP. „Jerzyk” w niedzielę wystąpił przeciwko słynnym braciom Bryanom w finale Indian Wells – turnieju rangi Masters – najbardziej cenionego poza wszystkimi Wielkimi Szlemami.


Janowicz do gry podwójnej w Indian Wells zgłosił się w ostatniej chwili z Filipińczykiem, Treatem Huey’em. Partner deblowy Polaka to typowy deblista. Wcześniej jednak nie odnosił większych sukcesów. Był w finałach sześciu turniejów ATP. Zdołał wygrać zaledwie jeden, przed rokiem w parze z Dominikiem Inglotem w Waszyngtonie, gdzie w finale filipińsko-brytyjskiej parze udało się pokonać Sama Querreya i Kevina Andersona.


Polak to gracz stworzony do gry deblowej. Janowicz dysponuje znakomitym serwisem i bardzo dobrym returnem, co w grze podwójnej jest często kluczowe. Filipiński zawodnik, mierzący niespełna 1.80 m, był świetnym uzupełnieniem Jerzyka. Dobrze grał przy siatce i kończył sytuacyjne piłki wystawiane przez rywali po potężnych serwisach i returnach Polaka.


W drodze do finału Janowicz i Huey pokonali kilka klasowych par. W pierwszej rundzie Hanescu i Moser nie byli najbardziej wymagającymi rywalami, ale już pokonanie braci Murrayów, czy Mardy’ego Fisha i Jamesa Blake’a musi budzić respekt. Półfinałowa wygrana z klasycznymi deblistami – Alexandrem Peyą i Bruno Soaresem była już sporą sensacją.


Finał z Bryanami rozstrzygnął się w zasadzie w kilku piłkach tie-breaka trzeciego seta. Amerykańscy bracia, którzy rozegrali ze sobą blisko trzy tysiące spotkań okazali się lepsi 10:6. Finałowy występ Janowicza i Hueya należy odbierać jednak jak najbardziej pozytywnie.


Ciepłe słowa pod kierunkiem Polaka i Filipińczyka skierował również Bob Bryan:


- Oni grali ze sobą po raz pierwszy, a my rozegraliśmy wspólnie trzy tysiące turniejów i ledwo ich pokonaliśmy. Być może, jak rozegracie trzy tysiące turniejów, pokonacie nas 6:0 6:0.


Świetnie od początku sezonu w grze podwójnej radzi sobie również Łukasz Kubot. Nasz drugi zawodnik w rankingu ATP wygrał przed dwoma tygodniami turniej deblowy w Acapulco. Jego partnerem był David Marrero. Hiszpan to bardzo dobry deblista, klasyfikowany obecnie na 23. miejscu na świecie. Na szacunek zasługuje również fakt, że polsko-hiszpańska nie straciła w Meksyku seta.


Kubot bardzo dobrze zagrał również w Australian Open, gdzie z Jeremym Chardym uległ po najlepszym meczu turnieju deblowego braciom Bryanom. Ci sami Bryanowie stanęli na drodze Kubota i Tipsarevica w trzeciej rundzie Indian Wells. Ponownie nie obyło się bez walki i mecz zakończył się w trzech setach. Niestety, ponownie porażką Polaka.


Czy sukcesy w grze podwójnej mogą przekładać się na dobrą grę w singlu? Nie ma wątpliwości, doskonałym tego przykładem jest właśnie Łukasz Kubot, który do setki rankingu ATP doszedł, dzięki występom deblowym z Oliverem Marachem. Teraz po słabszym poprzednim sezonie Kubot wraca do gry podwójnej z nadzieją, że pozwoli mu ona nabrać większej pewności w singlu.


- To, że Jerzy zorientował się, że w grze podwójnej może grać także na najwyższym poziomie jest dla niego bardzo ważne. Jeżeli w Miami będzie czuł się równie dobrze, może być trudny do pokonania także w singlu – mówi również Kim Tilikainen.
 

Czekamy więc na kolejne sukcesy Janowicza i Kubota już podczas rozpoczynającego się w środę turnieju w Miami i imprez na kortach ziemnych.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)