Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis US Open: Kerber i Wawrinka na tronie

US Open: Kerber i Wawrinka na tronie

Tenis | 12 września 2016 13:05 | Krzysztof Mokrzycki
Karolina Pliskova była rewelacją turnieju.
fot. wikipedia.org,
Karolina Pliskova była rewelacją turnieju.

US Open 2016 dobiegło końca. Główne trofeum padło łupem rozstawionych graczy: u pań zwyciężyła bowiem Angie Kerber, przy okazji awansując na pierwsze miejsce w rankingu WTA, z kolei wśród mężczyzn po niemal czterogodzinnej batalii finał wygrał Stan Wawrinka!



Pierwszymi osobnikami, które mogły cieszyć się ze zwycięstwa w turnieju wielkoszlemowym, byli jednak Niemka Laura Siegemund oraz Chorwat Mate Pavić. W piątek wygrali bowiem oni finał miksta, ogrywając w finale rozstawionych z numerem siódmym reprezentantów gospodarzy, duet Ram/Vandeweghe. Warto zaznaczyć, że triumfator zawodów podczas turnieju nie stracił choćby jednego seta!


Dzień później rozegrano kolejne dwa finały. Najpierw męski debel Murray/Soares łatwo pokonał w finałowym meczu rewelację zawodów, hiszpański duet Carreno-Busta/Garcia Lopez 6:2, 6:3. Warto jednak nadmienić, że sukces urodził się w bólach, bowiem przez kilka minut Brytyjczykowi udzielana była w pierwszym secie pomoc medyczna i wydawało się, że za chwilę skończy się kreczem i to Hiszpanie podniosą do góry ręce w geście triumfu. Nic z tego.


Także w sobotę czekało nas jedno z dań głównych tegorocznego US Open, czyli pojedynek finałowy singla kobiet. W nim spotkały się Niemka, Angelique Kerber oraz niespodziewanie Czeszka Karolina Pliskova. Obie panie w tym turnieju pokazały znakomitą formę. Kerber została nową liderką światowych rankingów, z kolei Pliskova zaliczyła najlepszy występ w swojej dotychczasowej karierze. W półfinale pokonała bowiem samą Serenę Williams i to bez straty seta! W drugim meczu tej fazy Kerber pokonała, także 2:0, Woźniacką. Ostatecznie po trzysetowym boju to Kerber wygrała (6:3, 4:6, 6:4) i odniosła drugie wielkoszlemowe zwycięstwo w tym sezonie.
Turniej pań obfitował w wiele niespodziewanych, wręcz sensacyjnych wyników. I tak oto, prócz wspomnianej Williams, swój bój przedwcześnie zakończyła Vandeweghe, złota medalistka z Rio – Monica Puig, oraz Ana Ivanović. W pierwszej rundzie odpadła także, podobnie jak wszystkie przed chwilą wymienione tenisistki, Eugenie Bouchard. W kolejnej fazie odpadły następne wysoko notowane zawodniczki: Kuznetsova, Stosur czy też sensacyjnie triumfatorka Rolanda Garrosa, Garbine Muguruza. Od Hiszpanki lepsza okazała się wracająca ze sportowej emerytury Łotyszka Sevastova. W kolejnej rundzie poległy Belinda Bencić i Dominika Cibulkova, zaś na 1/8 finału swój udział w nowojorskim turnieju zakończyły choćby Konta, Venus Williams i Radwańska.


W niedzielny wieczór czekały nas ostatnie dwa finały tegorocznego US Open. Najpierw publiczność do czerwoności rozgrzały gorące deblistki, które stoczyły trzysetowy spektakl, pełny dramaturgii i niespodziewanych zwrotów akcji. Po pierwszym secie, łatwo wygranym przez duet Mladenović/Garcia, wydawało się, że nic nie zatrzyma francuskiej siły. W drugim secie gra toczyła się gem za gem, aż do dziewiątej partii – wtedy to świetne zagranie Mladenović dało przełamanie Francuzkom, które serwowały na mecz. Niestety, zaczęły popełniać błędy i ostatecznie drugi set zakończył się tie-breakiem, w którym lepsze okazały się Mattek-Sands i Safarova. W trzeciej odsłonie już na otwarcie para czesko-amerykańska zdołała odebrać serwis rywalkom i tego prowadzenia do końca już nie oddała. Co więcej, francuski debel nie miał choćby jednego break-pointa, aby mieć szansę odrobić straty. A że swoje podanie też udawało się utrzymywać, to ostatecznie skończyło się wynikiem 4:6.


Wreszcie po 22:00 czasu polskiego rozpoczął się wielki finał mężczyzn. W nim jednak zmagający się z urazem barku Djoković przegrał ze świetnie dysponowanym w Nowym Jorku Stanem Wawrinką 1:3. Pierwszego seta Serb wygrał 7:6, choć prowadził już 5:2 i miał nawet piłkę setową przy podaniu Szwajcara. W tie-breaku pokazał jednak moc i gładko wygrał do jednego. Drugi i trzeci set padł łupem Szwajcara, zaś w czwartym już przy pierwszej sposobności Wawrinka odebrał Djokoviciowi podanie i przewagę spokojnie utrzymał do końca spotkania, zdobywając swój trzeci wielkoszlemowy tytuł w karierze. 
W turnieju mężczyzn także nie brakowało niespodzianek. Największą jest oczywiście odpadnięcie już w ćwierćfinale złotego medalisty z Rio, Andy’ego Murray’a, któremu drogę do domu pokazał Kei Nishikori. W pierwszej rundzie sensacyjnie z turniejem pożegnał się Gasquet, którego ograł szerzej nieznany Brytyjczyk Kyle Edmund. Za niespodziankę można też uznać porażkę Mannarino z Harrisonem. Co ciekawe, Amerykanin w drugim meczu sensacyjnie odprawił Milosa Raonicia, a dopiero w trzeciej rundzie poległ z Baghdatisem. W swoim pierwszym meczu przygodę z US Open zakończyli też David Goffin i Bernard Tomic. Ich pogromcami okazali się kolejno Donaldson i Dzumhur. Rundę dalej zaszli Gilles Simon i Alexander Zverev, z kolei w trzecim meczu odpadł John Isner, którego odprawił Edmund. Przegrał też Chorwat Cilić i David Ferrer. W czwartej rundzie z turniejem pożegnał się Nadal, któremu nosa utarł mało znany Lucas Pouille, zaś na ćwierćfinale, jak wspominałem, zakończył swój udział Andy Murray. Grono półfinalistów uzupełniał świetny Gael Monfils, który zasłynął w tym turnieju między innymi przypadkowym uszkodzeniem zegara podczas jednego z meczów.


Polacy? Mogło być lepiej, ale powodów do sporych narzekań raczej zbytnio nie ma. Najdalej zaszedł, w rozgrywkach deblowych, Łukasz Kubot. W parze z Peyą udało się dotrzeć do ćwierćfinału, ale tam dosyć niespodziewanie polsko-austriacki duet przegrał z późniejszymi finalistami, czyli Hiszpanami Carreno-Bustą i Garcią Lopezem. W singlu szału nie było. Jerzy Janowicz, zgodnie z oczekiwaniami, odpadł z liderem światowych rankingów, ale obok Wawrinki był jedynym, który Djokoviciowi zdołał urwać seta. Wczoraj zaś Polak wygrał sporego challengera we włoskiej Genui. W turnieju pań mieliśmy w głównej drabince dwie zawodniczki: Radwańską i Linette. Ta druga już w pierwszej rundzie okazała się gorsza od Cibulkovej, praktycznie bez większego oporu przegrywając 0:2. Radwańska z kolei, wskutek niespodzianek i niezłego losowania, miała szansę nawet na półfinał, ale ostatecznie skończyło się na czwartej rundzie, gdzie bardzo niespodziewanie lepsza była Chorwatka Konjuh. Klątwa czwartej rundy w Nowym Jorku, w przypadku Polki, trwa zatem nadal. Trzeba jednak zaznaczyć, że rywalka zagrała naprawdę bardzo dobre zawody i pewnie porażka przeszłaby bez większego echa, gdyby nie pomeczowa wypowiedź Radwańskiej, która zasugerowała, że przeszkodził jej fakt… zamknięcia dachu. Słowa te wywołały burzę w Polsce, bo jedni wyśmiewali to tłumaczenie, zaś inni sądzili, że jest ono rozsądne. Tak czy inaczej to Konjuh zagrała w ćwierćfinale, gdzie łatwo przegrała z Pliskovą.


To był ostatni turniej wielkoszlemowy w tym roku, więc teraz pewnie wielu zawodników i zawodniczek uda się na zasłużony wypoczynek, a inni będą zbierać rankingowe punkty aby załapać się jeszcze choćby do roli rezerwowych w kończącym sezon turnieju Masters.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)

Tenis

Najpopularniejsze

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL