Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Punkt od barażów!

Punkt od barażów!

Tenis | 07 kwietnia 2013 01:04 | Hubert Błaszczyk
Mariusz Fyrstenberg (z lewej) i Aleksander Charpantidis (z prawej)
fot. Adam Nurkiewicz / Mediasport
Mariusz Fyrstenberg (z lewej) i Aleksander Charpantidis (z prawej)

W piątek kibice opuszczający zielonogórską halę CRS mieli niepocieszone miny. Polska remisowała bowiem 1:1 z RPA w spotkaniu Pucharu Davisa. W sobotę na wysokości zadania stanęli jednak Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, którzy pokonali 7:5, 7:6, 7:5 Jeana Andersena i Rika de Voesta. Polakom do gry w upragnionych barażach o Grupę Światową brakuje więc już tylko jednego punktu.


Wygrana nad duetem z Republiki Południowej Afryki nie przyszła jednak łatwo. Grający po raz pierwszy w grze podwójnej w Pucharze Davisa, Jean Andersen okazał się równie wymagającym rywalem jak Rik de Voest. Mało tego, w pierwszym secie przyjezdni przełamali już w trzecim gemie serwis Mariusza Fyrstenberga i prowadzenie utrzymywali do siódmego gema, kiedy nastąpiło przełamanie powrotne. Pierwszego seta udało się jednak rozstrzygnąć na swoją korzyść, podobnie jak kolejne dwa. W żadnym z nich nie było łatwo.


– Prosiłem chłopaków, żeby załatwili sprawę w trzech setach, nawet w trzech „siódemkach”. Cieszę się, że posłuchali – żartował kapitan Radosław Szymanik.


Naszym zawodnikom duże problemy sprawiał Jean Andersen. Zawodnik z ósmej setki rankingu ATP już w piątek pokazał, że drzemią w nim całkiem duże umiejętności i jego miejsce na światowej liście nie do końca oddaje siłę gry. W meczu deblowym Andersen bardzo dobrze serwował i pewnie grał przy siatce. Jeśli już popełniał błędy, to były one wymuszone przez naszą parę deblową.


Punkt zdobyty przez Fyrstenberga i Matkowskiego jest bardzo ważny. Pozwala bowiem z nieco większą rezerwą przygotować się do niedzielnych spotkań singlistom, którzy w piątek nie byli w pełni sił. Nasz eksportowy debel odpowiadał po meczu, że w Pucharze Davisa zawsze jest presja, niezależnie od wyniku.


– W Pucharze Davisa presja jest zawsze niezależnie od wyniku. Wszyscy ją odczuwamy i wszyscy się nawzajem wspieramy, bo cel mamy wspólny: awans do Grupy Światowej – zapewnił Fyrstenberg.

 

W niedzielę jako pierwszy na kort wyjdzie Jerzy Janowicz, który zmierzy się z Rikiem de Voestem. Zdecydowanym faworytem tego pojedynku będzie Polak. W piątek Jerzyk przełamywał Andersena w kluczowych momentach setów, miejmy więc nadzieję, że podobnie będzie czynił z de Voestem, który jest jednak bardziej wymagający zawodnikiem, niż debiutant w reprezentacji RPA. Kapitan przyjezdnych przyznaje, że jego tenisiści nie składają jeszcze broni.


– Przegrywamy, ale nie poddajemy się. Będziemy gotowi do walki, wszystko może się jeszcze zdarzyć
– mówił JohnLaffnie de Jager, kapitan gości, a także od tego roku trener Fyrstenberga i Matkowskiego.


Jeśli Janowicz pokona w czwartym spotkaniu de Voesta, to piąty mecz będzie miał już tylko charakter prestiżowy. Wówczas niewykluczone, że zagra w nim któryś z naszych deblistów, choć sami przyznają, że chcieliby tego uniknąć.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)