Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Janowicz dał awans! We wrześniu o Grupę Światową

Janowicz dał awans! We wrześniu o Grupę Światową

Tenis | 07 kwietnia 2013 14:53 | Hubert Błaszczyk
Jerzy Janowicz
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Jerzy Janowicz

Jerzy Janowicz pokonał Ruana Roelofse 4:6, 6:3, 6:1, 6:1, zapewniając Polsce awans do barażów o Grupę Światową w Pucharze Davisa. Nasz najlepszy tenisista przez cały weekend zmagał się z infekcją, a jego nieodłącznym towarzyszem w przerwach były chusteczki. W niedzielę czuł się jeszcze gorzej niż w piątek, ale nie zawiódł!


Niedzielne popołudnie rozpoczęło się jednak od niespodziewanej decyzji kapitana reprezentacji Republiki Południowej Afryki. JohnLaffnie de Jager posłał bowiem do boju Ruana Roelofse w miejsce Rika de Voesta. Najbardziej doświadczony zawodnik przyjezdnych w piątek pokonał Łukasza Kubota i wydawało się, że to on ma większe szanse przeciwko Janowiczowi niż 24-letni Roelofse. Dwa spotkania w dwa dni dały się jednak we znaki plecom 32-latka, stąd też na kort musiał wyjść jego młodszy kolega.


Roelofse w hali zielonogórskiego CRS-u poczynał sobie od początku bardzo odważnie. W pierwszym secie nie było w ogóle widać różnicy pomiędzy oboma zawodnikami. Janowicz w niemal każdym gemie musiał bronić break pointów. Jerzyk nie wytrzymał presji w dziewiątym gemie serwisowym i został przełamany. Roelofse, 515. zawodnik rankingu ATP udanie serwował na seta i niespodziewanie objął prowadzenie w meczu 1:0.


Trzeba jednak przyznać, że nasz najlepszy zawodnik w pierwszym secie popełniał ogromną liczbę niewymuszonych błędów. Gra wyraźnie mu się nie układała. W podbramkowych sytuacjach pomagał mu serwis, ale i on nie był na najwyższym poziomie. Zbyt często Jerzyk popełniał podwójne błędy, czym oddawał za darmo punkty Roelofse.


Obraz gry zmienił się od połowy drugiego seta, kiedy chory Janowicz zaczął grać zdecydowanie bardziej rozważnie. Polak punktował słabszy bekhend rywala. Jak się okazało była to kopalnia punktów. Młody zawodnik z RPA nie wytrzymywał wymian, a łodzianin zminimalizował w ten sposób niewymuszone błędy do minimum. Kolejne trzy sety padły łupem naszego lidera kolejno do 3 i dwa razy do 1. Ostatnia partia trwała zaledwie 20 minut.


Po meczu wzruszony Janowicz stanął przed kibicami, a z głośników popłynęło „We are the champions”. Atmosfera udzieliła się naszemu zawodnikowi, który był bardzo wzruszony. Na początku był w stanie tylko powiedzieć:
 

- Dziękuję Wam bardzo. Po chwili jednak kontynuował. – Chciałem powiedzieć, że wygrałem ten mecz dzięki tej publiczności, drużynie, która stoi za mną bez względu, na to co się dzieje, ci zawodnicy są niezastąpieni w swoim fachu, zwłaszcza Matka i Frytka. Wygrałem również, dzięki tym flagom, bo tak naprawdę czułem się tragicznie, jeszcze gorzej niż w piątek. Ten mecz wygrała biało-czerwona energia!


Nasz bohater wspomniał również po raz kolejny jak ważne są dla niego mecze Pucharu Davisa. Janowicz w ostatnich latach zawsze stawiał się na spotkaniach reprezentacji narodowej.


- Szczerze mówiąc, takie chwile są dla mnie najważniejsze, nie to, że wygrałem z jakimś Andym Murrayem, tylko to, że mogę dla was grać. Zawsze na Puchar Davisa stawiałem się bacznie i mam nadzieję, że zawsze będziecie stać za nami niezależnie od naszych wyników w rozgrywkach ATP. Mam nadzieję, że podobnie będzie podczas historycznego meczu o Grupę Światową – zakończył Janowicz.


Kapitanowie obu drużyn ustalili, że piąty mecz nie będzie rozgrywany. Mecz zakończył się więc zwycięstwem Polaków 3:1. We wrześniu nasza reprezentacja zagra więc o awans do Grupy Światowej. Jerzy Janowicz i jego koledzy mogą trafić na Austrię, Belgię Hiszpanię, Szwajcarię, Izrael, Niemców lub Chorwację. Losowanie już w najbliższą środę.
 

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)