Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Wielki tenis wrócił do Polski

Wielki tenis wrócił do Polski

Tenis | 09 kwietnia 2013 18:58 | Hubert Błaszczyk
Kort Centralny w Katowicach
fot. Hubert Błaszczyk
Kort Centralny w Katowicach

Od soboty w katowickim Spodku zagościł wielki tenis. Wszystko za sprawą BNP Paribas Katowice Open, turnieju tenisowego, który w tym roku został przeniesiony z Kopenhagi do Katowic. Poniedziałek był pierwszym dniem turnieju głównego. Fani mogli nie tylko zobaczyć turniejowe zmagania zawodniczek WTA, ale również mecze pokazowe z udziałem Łukasza Kubota, Mariusza Fyrstenberga i Marcina Matkowskiego.


Po trzech latach do Polski wrócił turniej WTA. Wcześniej kobiety gościły w Warszawie i Sopocie. Teraz areną zmagań stał się naznaczony historią katowicki Spodek. W hali, w której bardzo często występują polscy siatkarze położono dwa korty ziemne o nawierzchni Conipur Pro Clay. Na takich kortach zawodniczki grają między innymi podczas prestiżowego turnieju w Stuttgarcie.


W sobotnich eliminacjach wystartowało sześć Polek. Żadnej nie udało się jednak przedrzeć do turnieju głównego. Swoje pierwsze spotkania wygrały Katarzyna Kawa, Paula Kania i Katarzyna Piter. Do decydującego trzeciego pojedynku dojść udało się tylko Piter. W nim uległa bardzo dobrze grającej Marii Elenie-Camerin.


Organizatorzy zadbali nie tylko o stawkę utytułowanych zawodniczek, ale także sprowadzili najbardziej rozpoznawalnych polskich zawodników. W poniedziałek pokazowe spotkanie mieli rozegrać Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz. Mieli, bo nasz najlepszy tenisista już w trakcie pojedynku Pucharu Davisa borykał się z infekcją dróg oddechowych, a po meczach w Zielonej Górze wirus jeszcze bardziej się nasilił. Janowicz w Katowicach się pojawił, ale tylko w roli komentatora. Łodzianin komentował spotkania Kubota z młodymi zawodnikami – Szymonem Walkówem i Hubertem Hurkaczem. Ten pierwszy ku zaskoczeniu wszystkich ograł zawodnika pierwszej setki rankingu 4:3. Mecz miał jednak charakter pokazowy i dużo w nim było zabawy, a mało poważnej gry. O przyszłość naszego tenisa nie musimy się chyba tak obawiać, bo 17-letni Walków już sporo potrafi.
 

Wcześniej pokazowy pojedynek rozegrali Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Nasz eksportowy debel tym razem się rozdzielił i zagrał przeciwko sobie. Ich partnerami byli tenisiści na wózkach.


W Spodku oglądać więc było co. Głównym daniem dnia był jednak mecz Marty Domachowskiej z Anniką Beck. Marta, to obecnie zawodniczka trzeciej setki rankingu WTA. Domachowska jednak nie zapomniała jak się gra w tenisa, co pokazała w Katowicach. Niektóre jej zagrania były wysokiej klasy. Problem naszej zawodniczki polega na tym, że brak jej regularności. Psychika nie jest też najmocniejszą stroną Marty. Po przegranym pierwszym secie 3:6, Domachowska prowadziła w drugim 5:3. Do tego momentu grała w tenisa na poziomie czołowej 50. światowego rankingu. Kiedy jednak przyszło do zakończenia seta, Polka kompletnie się pogubiła i oddała cztery gemy niemal całkiem za darmo. Mecz skończył się podwójnym błędem serwisowym, podobnie jak wiele innych pojedynków Domachowskiej. Warszawianka to jedna z naszych największych niespełnionych nadziei tenisowych. Czy jeszcze wróci do czołowej setki rankingu? Obawiam się, że nie. Zbyt wiele było szans, niestety niewykorzystanych. Nie ta głowa, nie to przygotowanie fizyczne.


W Katowicach pozostała więc już tylko Sandra Zaniewska, która we wtorkowy wieczór rozegra spotkanie z Kaią Kanepi. Miejmy nadzieję, że Zania powalczy z Estonką, bo nieliczni kibice nie będą mieli już dla kogo przychodzić. Bilety na półfinały i finał rozeszły się bowiem jak na pniu, ciągle jednak są wejściówki na spotkania wcześniejszej fazy. W poniedziałek Spodek nie zapełnił się nawet w 1/2, oby w kolejnych dniach było lepiej!

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)