Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Janowicz lepszy od Tsongi. To nie przypadek

Janowicz lepszy od Tsongi. To nie przypadek

Tenis | 15 maja 2013 18:22 | Hubert Błaszczyk
Jerzy Janowicz
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Jerzy Janowicz

Największy sukces w tym sezonie Jerzego Janowicza stał się faktem. Polak pokonał w środę w Rzymie gracza czołowej dziesiątki rankingu ATP – Jo-Wilfrieda Tsongę. Wygrana nad Francuzem to nie przypadek. Polak już w Madrycie pokazał, że jego forma zwyżkuje, a wcześniejsze porażki nie zawsze wynikały z powodów sportowych.

 

Problemy Janowicza zaczęły się już w zasadzie tuż po świetnym dla niego turnieju w Paryżu. Łodzianin na chwilę stał się bohaterem mediów. Każdy chciał mieć przez moment w studiu gościa, który pokonywał czołowych tenisistów świata. Polska to jednak taki kraj, w którym żyje się chwilą. Zaczął się nowy sezon, a wraz z nim inauguracyjna porażka w Auckland z Brianem Bakerem. Tenisistą groźnym, ale dla wielu nieznanym.

 

Na forach i w komentarzach pod artykułami zaczęły się mądrości "znawców", w których dominował główny pogląd, że turniej w Paryżu był jednorazowym wyskokiem. Wielu umniejszało też sukces Janowicza, twierdziło że wygrywał z Murrayem i spółką pod koniec sezonu, kiedy większość zawodników myśli już o wakacjach, a czołowa ósemka o turnieju Masters w Londynie. Wszystko racja, ale na kort nikt nigdy nie wychodzi się położyć i oddać zwycięstwo za darmo.

 

Krytyków Janowicz nieco uciszył niezłym występem podczas Australian Open. Tam jednak wywołał niemałą aferę swoim zachowaniem w meczu z Somdevem Devvarmanem. Polak wybuchnął po kolejnej krzywdzącej go decyzji. Internet ponownie zawrzał. Tym razem w najlepszego polskiego tenisistę postanowił uderzyć Tomasz Zimoch.


W kolejnych turniejach Janowicz prezentował się już jednak przeciętnie. Dobrą grę pokazywał w zasadzie tylko podczas meczów Pucharu Davisa. Najpierw we Wrocławiu, a później w Zielonej Górze, gdzie zmagając się z chorobą z problemami pokonał Ruana Roelofse.

 

Problemy zdrowotne – niedoleczone przeziębienie, wracające jak bumerang podczas każdego turnieju oraz nadmierne rozdrażnienie i brak koncentracji – były przyczynami, dla których Polak przez blisko dwa miesiące nie wygrał meczu w turnieju ATP.

 

Symptomy lepszej gry Jerzyka było widać już podczas turnieju w Madrycie, gdzie w pierwszej rundzie nasz zawodnik pokonał wyżej notowanego Sama Querreya, a później przez 1,5 seta był stroną dominującą w meczu z Tomasem Berdychem. W kluczowych momentach Janowicz ponownie dał się wkręcić w spiralę błędów i Czech przejął kontrolę nad meczem, wygrywając pewnie dwa kolejne partie, a cały mecz 2:1.

 

Doświadczenia ze stolicy Hiszpanii zaprocentowały w Rzymie. W meczu z Jo-Wilfriedem Tsongą, Janowicz fantastycznie serwował. Nie dał rywalowi ani jednej szansy break pointowej, nawet przez chwilę nie zdekoncentrował się przy własnym serwisie. Oczywiście, Francuz nieco pomógł Polakowi, bo nie rozgrywał swojego najlepszego spotkania, ale wielkość zawodnika aspirującego do ścisłej światowej czołówki polega na tym, by tego typu sytuacje wykorzystywać.

 

Forma Janowicza cieszy, bo przyszła w najbardziej odpowiednim momencie – tuż przed ruszającym pod koniec maja French Open w Paryżu. Tam Polak pierwsze dwie rundy będzie miał łatwiejsze, to powinno pozwolić mu wejść w odpowiedni rytm. Czwarta runda? Czemu nie? Myślę, że naszego najlepszego zawodnika w takiej formie stać na taki wyczyn.

 

Teraz jednak najważniejszy jest mecz 1/8 finału w Rzymie, gdzie Janowicz zagra z Richardem Gasquetem. To będzie zupełnie inny pojedynek niż z Tsongą, bo rodak Jo-Wilfrieda to gracz o zupełnie innym stylu gry. Gasquet będzie grał piłki z dużą rotacją, na pewno nie będzie próbował zdominować Polaka, ale raczej czekać cierpliwie na jego błędy, raz po raz kontrując swoim fantastycznym backhandem. W Indian Wells pewnie wygrał Gasquet. Teraz wynik nie powinien być tak jednostronny. Faworytem Janowicz jednak na pewno nie będzie.

 

Czekamy więc na kolejną niespodziankę, ciesząc się pierwszym tegorocznym zwycięstwem nad zawodnikiem pierwszej dziesiątki rankingu ATP:

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)