Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Szacunek dla Uli

Szacunek dla Uli

Tenis | 27 maja 2013 00:28 | Hubert Błaszczyk
Urszula Radwańska
Urszula Radwańska

Urszula Radwańska odniosła w niedzielny wieczór jedno ze swoich największych zwycięstw w karierze. Młodsza z sióstr Radwańskich pokonała w Paryżu w pierwszej rundzie French Open, Venus Williams 7:6, 6:7, 6:4. Tenisowy maraton Polki i Amerykanki trwał trzy godziny i 19 minut!


Przebieg meczu to istny horror, który komukolwiek trudno byłoby wyreżyserować. Już pierwszy set pokazał, że w tym pojedynku można się spodziewać absolutnie wszystkiego. Radwańska przy stanie 5:4 serwowała, by wygrać seta. W kluczowych momentach dziesiątego gema zagrała jednak zbyt zachowawczo, oddając zbyt dużo inicjatywy doświadczonej Williams. Sytuacja powtórzyła się chwilę później, gdy po przełamaniu Amerykanki, Ula ponownie stanęła przed szansą zakończenia pierwszej partii. W tie-breaku była już jednak zdecydowanie lepszą zawodniczką, wychodząc na prowadzenie 1:0 w setach.


Prawdziwa dramaturgia rozpoczęła się w końcówce drugiej partii. W niej ponownie o zwycięstwie decydował tie-break, w którym Urszula Radwańska prowadziła już 4:0! Jak się okazuję i taką przewagę w tenisie można roztrwonić. Doświadczona Williams dogoniła Polkę i doprowadziła do trzeciego seta. W nim już od początku dominowała młodsza krakowianka. Gdy było 5:1, wydawało się, że jest już po meczu. Wtedy ponownie do walki zerwała się Amerykanka. Venus wygrała trzy gemy z rzędu i przy serwisie Polki była dwie piłki od wyrównania na po 5. Zimną krew w decydującej fazie zachowała Radwańska, która najpierw fantastycznym forhendem po linii zdobyła punkt na przewagę, a następnie zmusiła Venus do błędu, co dało Polce jedno z najważniejszych zwycięstw w karierze!


Komentarz:
Ula w meczu z Venus pokazała, że dojrzała do gry na najwyższym poziomie. Mniej w jej tenisie było nerwowości i emocji, a więcej regularnej gry i plasowania piłek w niewygodne rejony dla rywalki. Na uwagę zasługuje fakt, że Williams wygrała w meczu z Polką tylko sześć z 17. swoich gemów serwisowych, a przecież własne podanie było niegdyś jej największą bronią. W końcówce najbardziej objawiła się przemiana mentalna. Kiedyś przy 5:4 i 15:30 Radwańska najprawdopodobniej nie byłaby w stanie wygrać tego pojedynku. W niedzielny wieczór wyciągnęła wnioski z końcówek pierwszego i drugiego seta, wygrywając cały mecz.


- Wciąż się trzęsę. Pokonanie Venus to niesamowite uczucie – mówiła po meczu Ula.


Nie ma co się dziwić młodszej z sióstr Radwańskich, bo Venus to nadal duże nazwisko w światowym tenisie. Chociaż po licznych chorobach i kontuzjach to nie ta sama zawodniczka, to magia nazwiska nadal działa elektryzująco na kibiców i zawodniczki. W drugiej rundzie Uli nie będzie jednak łatwo. Zagra z młodą Niemką Dinhą Pfizenmaier. 21-latka na pewno nie odda meczu za darmo, będzie biegać do każdej piłki – to może być jeszcze cięższy pojedynek. Na razie jednak Urszuli za mecz z Venus należy się duży szacunek.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)