Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Lendl otworzył głowę Murray'a

Lendl otworzył głowę Murray'a

Tenis | 16 grudnia 2012 10:54 | Hubert Błaszczyk
Andy Murray podczas Queens Clubu.
fot. Carine06 / Flickr.com
Andy Murray podczas Queens Clubu.

Andy Murray ma za sobą najlepszy rok w swojej dotychczasowej karierze. Szkot wygrał wielkoszlemowy US Open i zdobył złoty medal Igrzysk Olimpijskich w Londynie w grze pojedynczej. W sukcesach trzeciego zawodnika świata duży udział ma Ivan Lendl.


Murray i Lendl zaczęli współpracować ze sobą od stycznia 2012 roku. Na początku miała być to krótkoterminowa współpraca. Po bardzo udanym sezonie Andy ogłosił, że przez najbliższe pięć lat będzie nadal trenował z ośmiokrotnym zwycięzcą wielkoszlemowych turniejów.


- Mamy z Ivanem bardzo dobre relacje. On jest bardzo szczery i otwarty, dlatego wszystko układa się dobrze i dlatego też obaj planujemy dłuższą współpracę. Gdy rozmawialiśmy pod koniec poprzedniego sezonu umawialiśmy się na krótszą współpracę, by zobaczyć jak wszystko będzie funkcjonować w pierwszych miesiącach nowego sezonu. Teraz rozmawiamy raczej o tym, co będziemy w stanie zrobić przez najbliższe cztery lub pięć lat – mówił dla Independent Murray.


W minionych latach Szkot miał duże problemy z psychiką. Murray potrafił grać świetnie we wczesnych fazach turnieju, a gdy dochodziło do półfinału lub finału spalał się psychicznie. Nie potrafił grać swojego najlepszego tenisa wtedy, gdy było to najbardziej potrzebne. Najlepiej świadczy o tym fakt, że do tego roku w swoich wielkoszlemowych finałach nie wygrał ani seta. Dwukrotnie pokonał go Roger Federer i raz Novak Djokovic.


Lepszą grą Andy'ego było już zaobserwować podczas Wimbledonu, gdzie w finale ponownie uległ Federerowi. Tym razem zdołał jednak urwać seta. Okazja do rewanżu nadarzyła się niezwykle szybko, bo obaj panowie spotkali się w spotkaniu decydującym o złocie Igrzysk Olimpijskich. Tam Murray nie dał szans legendzie tenisa. Zmęczony po półfinałowej batalii z Del Potro Szwajcar był w stanie ugrać zaledwie siedem gemów.


- Od Igrzysk Olimpijskich czuję się zdecydowanie bardziej pewnie. Łatwiej jest chodzić z głową do góry niż być skrytym po porażkach, nie chcąc, by ktokolwiek widział ciebie lub cokolwiek powiedział o tobie. Czułem się w ten sposób, gdy przegrywałem finały wielkoszlemowych turniejów. Przez ostatnie sześć lat każdego dnia przypominano mi, że minęło już wiele czasu, kiedy ostatni raz zawodnik z mojego kraju wygrał Wielkiego Szlema. To było częścią mnie, dlatego czułem dużą odpowiedzialność. To miłe, że nie muszę się już martwić o to i mogę myśleć co mogę osiągnąć w przyszłości – zakończył Szkot.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)

Tenis

Najnowsze

Partnerzy SPORT4FANS.PL