Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Wielki mecz Darcisa

Wielki mecz Darcisa

Tenis | 25 czerwca 2013 21:44 | Hubert Błaszczyk
Steve Darcis
fot. Val_tho
Steve Darcis

Poniedziałek, Kort Centralny Wimbledonu. Na przeciwko Steve’a Darcisa ośmiokrotny triumfator Roland Garros, jeden z najlepszych zawodników w historii – Rafael Nadal. Wszyscy spodziewają się spacerku Hiszpana, pomimo, że mają w pamięci ubiegłoroczną porażkę dominatora z Manacor w drugiej rundzie Wimbledonu.

 

Zaczyna się spektakl. Darcis bije mocno, chodzi do siatki, skraca wymiany – gra na granicy ryzyka. Ku zdumieniu wyrobionej wimbledońskiej publiczności 135. w rankingu Belg wcale nie ustępuje Nadalowi, dla którego jest to pierwsze spotkanie na trawie w tym sezonie. Serve and volley? Nie ma problemu. Potężny kończący backhand? Z przyjemnością. Passing shot? Proszę bardzo.

 

Darcis wygrywa pierwszego seta po tie-breaku, a wszyscy zachodzą w głowę, jak długo ten 29-latek z Liege będzie w stanie utrzymać fantastyczny poziom gry. Na chwilę w drugiej partii stopuje go Hiszpan, przełamując Darcisa na 3:2. Na trybunach chwila konsternacji. Czy to już ten moment? Czy Darcis pęknął? Czy nadal niczym wytatuowany na jego prawym ramieniu rekin będzie walczył o każdą piłkę i parł do przodu?

 

Belg na odpowiedź długo nie każe czekać. Pokazuje, że była to chwila nieuwagi, którą skrzętnie wykorzystał doświadczony Nadal. Darcis z kolei gra jak natchniony. Biega z pasją do siatki, gra woleje przeciw nogom Hiszpana z półkortu. Jednym słowem – jest niesamowity!

 

Łamie psychikę Nadala – najcenniejszy skarb Hiszpana. Wygrywa drugiego seta do ośmiu w tie-breaku. Trzynastego gema wcale jednak nie musiało być. Darcis wysforował się na prowadzenie 6:5, ale ponownie zabrakło doświadczenia i chłodnej głowy. W kluczowych momentach fantazja i agresywna linia gry go jednak nie zawiodła.

 

W trzecim secie słabnący Nadal popełnia coraz więcej błędów. Potrafi poprowadzić fantastyczną wymianę, by zepsuć ją drop shotem w siatkę. Darcis nie pęka – gra swój świetny tenis. Przy 5:4 ani przez chwilę nie drży mu ręka. Zdobywa punkt na 30:15, który będzie pokazywany w telewizjach całego świata – wyszarpał go, wyrwał Nadalowi z gardła. Kończy mecz popisowym asem, podkreślając, że to również serwis dał mu zwycięstwo.

 

Fani Nadala nie dowierzają. Upewniają się. Spoglądają w statystyki, opuszczając powoli Kort Centralny Wimbledonu. Ich ulubieniec nie zagrał źle. Posłał 32 winnery przy 24 niewymuszonych błędach, ale Darcis był lepszy. Skończył 54 piłki, mając tyle samo błędów co Nadal. Odleciał na skrzydłach fantazji, zagrał mecz życia. To było popołudnie Darcisa, to był dzień filigranowego Belga na kortach Wimbledonu.

 

Czy znowu zabłyśnie? W środę zagra trzeci mecz na korcie numer 17. z Łukaszem Kubotem. Sercem jestem z naszym zawodnikiem, ale nie mam nic przeciwko, żeby sen tenisisty z Liege nadal trwał, bo taki tenis pożeram niczym pyszny obiad.

 

Allez Steve!

 

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)