Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Historyczny ćwierćfinał Wimbledonu za nami

Historyczny ćwierćfinał Wimbledonu za nami

Tenis | 03 lipca 2013 19:31 | Jakub Kacprzak

fot. Facebook.com

Łukasz Kubot i Jerzy Janowicz dali nam dzisiaj wiele powodów do dumy. Obydwaj zmierzyli się przeciwko sobie w ćwierćfinale wielkoszlemowego Wimbledonu i pokazali klasę, za którą należy im się dozgonny szacunek. Choć spotkanie zakończyło się po trzech setach, to obejrzeliśmy kawał solidnego tenisa. Kubot grał swoje, Janowicz swoje, a kibice oglądali wszystko to co w tenisie najpiękniejsze. Były potężne asy serwisowe, ekscytujące wymiany, walka przy siatce i cudowne returny. Obaj grali na maksimum swoich możliwości, a zwycięzcą okazał się Jeżyk, który w całym spotkaniu nie oddał ani jednego gema przy własnym serwisie.


Pomimo, że Jerzy zwyciężył bez straty seta, to spotkanie było niezwykle wyrównane. Pierwsze przełamanie nastąpiło dopiero przy wyniku 5:5 w pierwszym secie. Początek meczu to do perfekcji wykorzystywanie własnego serwisu przez obydwu. Dopiero w końcówce młodszy z Polaków zdołał przełamać rywala. Trzeba przyznać, że obaj prezentowali to co potrafią najlepiej. Gdy zaczynał Łukasz Kubot, widzieliśmy klasyczne akcje w jego wykonaniu – serve & volley. Przy serwisach Janowicza mogliśmy podziwiać niezwykłą siłę połączoną z piekielną precyzją. W całym spotkaniu Jerzy miał aż TRZYDZIEŚCI asów serwisowych! Najszybszy jego serwis wyniósł 225,3 km/h. Kubot nie mógł znaleźć sposobu na tak niesamowite serwy łodzianina, choć miał sześć break pointów. Na jego nieszczęście nie wygrał jednak żadnego. Janowicz natomiast wygrał 3 z 10.


Obydwaj walczyli o każdą piłkę i nie odpuszczali. Popełniali niewiele niewymuszonych błędów. Łukasz 11, a Jerzy 14. Obaj grali skutecznie to co potrafią najlepiej. 30 z 54 ataków przy siatce Kubota kończyło się wygraną. Choć pod tym względem Janowicz wcale nie odstawał. Na 16 takich ataków, aż 12 wykonywał z powodzeniem. O tym, że to Jeżyk wygrał dzisiejszy mecz zadecydowała doskonała gra przy własnym serwisie i umiejętne wykorzystywanie błędów Kubota. 32 letni Łukasz miał swoją szansę w pierwszym secie gdy był bliski przełamania Jurka na 6:4. Miał nawet piłkę setową, lecz Janowicz doskonale obronił się.


Nie było dziś zbyt wielu długich wymian. Z jednej strony szkoda, bo w końcu to właśnie takowe wymiany są pięknem tenisa. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że przed Jerzym Janowiczem półfinał, więc zachowanie sił jest tutaj dużym plusem. Kubot miał swoje szanse, jednak zabrakło tej iskry geniuszy, która pojawiała się u JJ’a. Widać też było, że łodzianin jest mocniejszy psychicznie od urodzonego w Bolesławcu Łukasza. Obu niekiedy sprzyjało szczęście, piłka tańczyła niejednokrotnie na taśmie. Piękne w tym pojedynku było to, że obydwaj pokazywali wzajemny szacunek do siebie na korcie. Przepraszali po zagraniach, które wychodziły im przypadkowo, acz skutecznie. Po końcowej piłce, obydwaj uściskali się i wymienili koszulkami. Teraz Janowicz czeka na kogoś z dwójki Verdasco – Murray. Wiadomo już, że Jerzy będzie miał ciut łatwiej gdyż w momencie gdy piszę te słowa jest 2:1 dla Hiszpana, a w 4 secie prowadzi 5:4 Szkot. Oznacza to, że ktokolwiek z tej pary zwycięży, będzie bardziej zmęczony.


Historyczny moment dla polskiego tenisa trwa w najlepsze. W półfinale wielkoszlemowej imprezy będziemy mieć dwójkę reprezentującą nasz kraj. Agnieszka Radwańska w półfinale zmierzy się z Sabine Lisicki i ma wielkie szanse na finał. Jest najwyżej rozstawioną zawodniczką jaka pozostała w singlu kobiet. Janowicz natomiast będzie miał trudniej. Tylko Verdasco jest niżej rozstawiony od niego (spoza pierwszej setki). Jednak jeśli w półfinale Jerzy znów będzie serwował tak doskonale i grał tak inteligentnie to kto wie czy nie doczekamy wspaniałego momentu jakim bez wątpienia będzie udział polskiej dwójki w finale kobiet i mężczyzn. Oby tak było!
 

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)