Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Janowicz przegrał, ale może opuścić Londyn z podniesioną głową

Janowicz przegrał, ale może opuścić Londyn z podniesioną głową

Tenis | 05 lipca 2013 23:05 | Patryk Pankowiak
Jerzy Janowicz
fot. Marcin Karczewski | superstar.com.pl
Jerzy Janowicz

Świetny, nieprzewidywalny, emocjonujący Wimbledon 2013 dla polskich fanów tenisa dobiegł końca. Jerzy Janowicz, podobnie jak Agnieszka Radwańska zakończył turniej na etapie półfinałów, a to wynik nieprawdopodobnie dobry i trzeba być z tego dumnym! Brawo, Jurek.


Chociaż Jerzy Janowicz wyszedł w piątkowy wieczór na kort dość stremowany, to po kilku minutach jego gra zaczęła już funkcjonować na najwyższych obrotach. Polski bohater po drodze  obronił kilka "breaków" i ostatecznie przechylił premierowego seta na swoją korzyść dopiero w 13. gemie, wygrywając aż 7:2! Kraj nad Wisłą wpadł w nieopisaną radość, ale po cichu Andy Murray zbroił się w bardziej szczelny pancerz i od razu pokusił się o przełamanie serwisu polskiego orła. To dało mu szansę na wygranie drugiej partii i dobrze pilnując własnego podania dotrwał do końca, 6:4. Cała Wielka Brytania odetchnęła z ulgą, a drugi w światowym rankingu Szkot poczuł krew.


Życiowa szansa
To co wydarzyło się w trzecim secie wielkiego, piątkowego spotkania pozostanie w pamięci Jerzego Janowicza na pewno na bardzo, bardzo długo. Polak słynący ze znakomitego serwisu prowadził już 4:1 i szczerze mówiąc sam nie wierzyłem, że może wydarzyć się jeszcze coś złego, a jednak... Andy Murray to tenisista największej światowej klasy. Dlaczego? A dlatego, że po raz pierwszy od jakiegoś czasu udowodnił, że ma mentalność zwycięzcy, że potrafi odwracać przebieg meczu, że umie wyjść z kryzysowych sytuacji. Czy nie to cechuje największych? Psychika tym razem nie zawiodła.


Ulubieniec londyńskiej publiczności wygrał ostatecznie pięć gemów z rzędu i utonął w fali braw Kortu Centralnego. Czwarty set okazał się już tylko formalnością, a Murray przełamując Janowicza w 9. gemie zapewnił sobie udział w wielkim finale, gdzie zmierzy się z Novakiem Djokovicem.


Reasumując jednak cały turniej, to co wydarzyło się w w stolicy UK zostanie w naszej pamięci jeszcze przez wiele wiosen. Jerzy Janowicz to polski bohater, czasami za bardzo ekspresyjny, za bardzo gestykulujący czy po prostu zbyt arogancki, ale nasz. Czy ktoś jeszcze rok temu marzył o męskim półfinale Wielkiego Szlema? Trudno w to wierzyć. Jerzyk przezwyciężył ból, pokonał wszelkie trudy prestiżowego turnieju i osiągnął historyczny wynik dla biało-czerwonego tenisa.


Murray nie mógł sobie pozwolić na porażkę w domu, nie mógł tego zrobić, tak samo jak Rafael Nadal nie mógł odpuścić sobie przyjazdu na ulubione hiszpańskie turnieje mimo kontuzji czy złego samopoczucia. Andy pewnie w niedzielę wygra po raz pierwszy w karierze imprezę najwyżej rangi, bo w takiej formie nie widzieliśmy go od Igrzysk Olimpijskich. 49 piłek kończących, 15 niewymuszonych błędów, 20 asów - na tak idealnie grającego Szkota nie było tego wieczoru recepty. Janowicz zostawił na korcie całe serce i za to trzeba oddać mu pokłony.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)