Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Tenis Grupa Światowa nie dla nas

Grupa Światowa nie dla nas

Tenis | 17 września 2013 20:15 | Hubert Błaszczyk
Łukasz Kubot
fot. Andrzej Szkocki / PZT
Łukasz Kubot

Polska – Australia 1:4. Historyczny sukces, jakim byłby awans do Grupy Światowej Pucharu Davisa na razie nie dla nas. Przed piątkowymi meczami wszyscy łudziliśmy się, że na poziomie z wimbledońskiego turnieju zagra Łukasz Kubot, na wyżyny swoich umiejętności wzniesie się Michał Przysiężny. To wszystko były nadzieje. Jak się okazało niczym nieuzasadnione, bo ten mecz rozstrzygnął się w czwartek, gdy wycofał się Jerzy Janowicz. Być może nawet wcześniej – podczas US Open.


W piątek miałem jeszcze nadzieję na to, że nasz zespół jest w stanie powalczyć. Rozwiał je już jednak w pierwszym meczu Łukasz Kubot. Nasza druga rakieta z Lleytonem Hewittem zagrała słabo. Niby nie powinniśmy się dziwić, bo Kubot w drugiej części sezonu nie wygrał żadnego meczu w turnieju głównym ATP. Davis Cup, to jednak Davis Cup – te rozgrywki zawsze wywołują dodatkową adrenalinę. W tym przypadku się to nie sprawdziło, bo Hewitt zagrał po profesorsku, a Polak nie zrobił nic, żeby mu przeszkodzić.


Później z Tomicem dobrze grał Michał Przysiężny. Wszystko jednak do czasu. Gdy przychodziło do kluczowych piłek był spięty, popełniał proste błędy. Nie udźwignął ciężaru pojedynku psychicznie. Niestety, to Przysiężnemu zdarzało się w karierze bardzo często. Umiejętności Ołówek na pewno ma na pierwszą 50. światowego rankingu. Niedostatki mentalne i kontuzje powodują, że gdy wychodzi na kort w ważnych spotkaniach nie jest sobą, dlatego już pewnie do końca kariery zostanie królem challengerów.


Po piątkowych spotkaniach wiedziałem, że na zwycięstwo szanse mamy iluzoryczne. Chwała dla naszego debla, że udało się im zdobyć honorowy punkt. To wszystko jednak w ogromnych mękach, bo gdyby nie słabsza gra przy siatce Nicka Kyrgiosa w kluczowych momentach, to moglibyśmy mówić o sporej niespodziance.


Niedzielne single większych emocji nie przyniosły. Łukasz Kubot poderwał publiczność w drugim secie, kiedy prowadził 5:1. Seta do końca jednak nie dowiózł i przegrał cały mecz 0:3.


Tu wracamy do punktu wyjścia. Śmiem twierdzić, że niezależnie czy na korcie pojawiłby się Hewitt, Tomic, Matosevic, czy też Kyrgios to rezultat spotkania nie zmieniłby się. Mamy singlistów w słabszej formie od Australijczyków. W dodatku kierownictwo polskiej reprezentacji samo sobie utrudniło sprawę, wybierając nawierzchnię ceglaną. Przyjezdni w teorii nie czują się na niej najlepiej, ale też my nigdy na mączce nie brylowaliśmy. Kubot i Przysiężny mieli ogromne problemy z poruszaniem się, Australijczycy na ich tle wyglądali o niebo lepiej.


Na koniec jeszcze słowo o Nicku Kyrgiosie, bo oglądanie tego zawodnika w hali warszawskiego Torwaru było dla mnie ogromną przyjemnością. Chłopak, który ma 18 lat, zarówno w deblu, jak i przez 5 gemów z Michałem Przysiężnym grał bez żadnych kompleksów. Umiejętności już ma spore – potrafi zagrać wszystko. Australijczykowi brakuje tylko opanowania przy siatce, ale to przyjdzie z czasem. Kyrgios ma papiery na granie. Według mnie, co najmniej na pierwszą dziesiątkę rankingu ATP za parę lat. Czas pokaże czy jego talent rozwinie się tak jak powinien.


Grupa Światowa Pucharu Davisa na razie nie dla nas. Nasza reprezentacja zebrała niezbędne doświadczenie, które powinno zaprocentować za rok. Pytanie tylko, czy będzie drugi singlista, który wesprze Jerzego Janowicza, bo Łukasz Kubot z obecną formą pewnie będzie się skłaniał, ku występom w deblu.

Kategoria: Tenis
Komentarze (0)