Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Grand Prix – elita tylko z nazwy
Emil Sajfutdinow nie pojedzie w Grand Prix.
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Emil Sajfutdinow nie pojedzie w Grand Prix.

Grand Prix – elita tylko z nazwy

Żużel | 04 marca 2014 20:33 | Hubert Błaszczyk

Emil Sajfutdinow zrezygnował z występów w cyklu Grand Prix. Niespodzianka? Niekoniecznie, bo o tej decyzji Rosjanina było słychać już od dłuższego czasu. Oficjalna wersja: Emil nie czuje się najlepiej, po zeszłorocznej kontuzji, nieoficjalna: w Grand Prix żużlowiec Unibaxu Toruń zarobiłby zbyt mało, przez co nie kalkulowałyby mu się starty w tych zawodach. To kolejny żużlowiec ze ścisłej światowej czołówki, który pokazał drzwi BSI. Cykl angielskiej firmy powoli staje się elitą tylko z nazwy.


Gwiazdy mówią bye, bye


Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka. Pierwszym z nich jest oczywiście odpływ gwiazd. Tomasz Gollob ma swoje lata, ale to za nim rzesze Polaków jeździły na zawody Grand Prix po całej Europie. Osoba Jarosława Hampela nie wywołuje już tak gorących, a często nawet skrajnych emocji. Pamiętam wiele efektownych szarż Chudego, Hampela chyba jedną – z Grand Prix w Malilli przed trzema laty.


Bolesna jest też strata Sajfutdinowa. Rosjanin, gdyby nie kontuzja do końca biłby się przed rokiem o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. W dodatku rynek żużla w jego ojczyźnie rozwija się niezwykle dynamicznie. Brak najlepszego rosyjskiego zawodnika w elicie zdecydowanie oddala perspektywę zorganizowania jednej z rund właśnie na Wschodzie, a przecież jeśli BSI myśli o dalszym rozwoju speedwaya, to taką decyzją podjąć kiedyś musi.


Smolinski i inne bombowe niespodzianki


Nie podoba mi się także sposób wyłaniania zawodników z eliminacji. Finał Grand Prix Challenge to często loteria. Dzień konia jednego z zawodników i przez rok trzeba męczyć oczy jego jazdą. W tym roku GP Challenge wygrał Niels Kristian Iversen, ale on siłą rzeczy utrzymał się w cyklu. Skorzystał więc czwarty Martin Smolinski, który w światowym żużlu nic nie osiągnął. Przed rokiem w Polsce ścigał się w drugoligowym KSM-ie Krosno, a i tam nie potrafił spełnić oczekiwań. Na domiar złego po wycofaniu Golloba podjęto decyzję o daniu szansy piątemu zawodnikowi z Poole, Chrisowi Harrisowi. Anglik to doskonały przykład żużlowca, którego w Grand Prix oglądać nie powinniśmy. Jego kariera stopniowo pikuje w dół, dlatego nie należy się spodziewać, żeby Bomber zaserwował podobny wybuch formy jak podczas rundy w Cardiff przed siedmioma laty.


Obecność Harrisa, Smolinskiego, ale też Krzysztofa Kasprzaka i Kennetha Bjerre spowodowała, że prześledziłem wszystkie Challenge od 2003 roku i liczby są przerażające. Zaledwie ośmiu zawodników z tych, którzy przedarli się do Grand Prix było w stanie utrzymać się na kolejny sezon.


Było kilku zawodników, którzy w czołowej trójce eliminacji bywali kilkakrotnie. Bjarne Pedersen, Antonio Lindback i Krzysztof Kasprzak to chyba najlepsze przykłady. Łączy ich jedno – tak naprawdę nigdy nic wielkiego nie zwojowali, choć Szwedowi trzeba przyznać, że raz utrzymał się wśród ośmiu najlepszych żużlowców globu.


Brak świeżej krwi


Wniosek płynący z moich analiz jest prosty. BSI woli bawić się zgranymi kartami zamiast postawić na młodych. Dlaczego więc nie dawać szansy Indywidualnym Mistrzom Świata Juniorów? W ostatnich latach po to trofeum sięgali Patryk Dudek, Michael Jepsen Jensen i Maciej Janowski. Wszystkich tych zawodników chętnie zobaczyłbym w Grand Prix. Może nie walczyliby od razu o medale, ale o czołową ósemkę, czemu nie? Ktoś może powiedzieć, że wszyscy mają na start w takich zawodach jeszcze czas i pewnie zbytnio się nie pomyli, ale patrząc na listę startową GP 2014 powoli dochodzi do sytuacji, że to nie Dudek potrzebuje Grand Prix, ale Grand Prix potrzebuje Dudka i ten trend, jeśli BSI nie pójdzie po rozum do głowy będzie postępował.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)