Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Speedway Best Pairs – zawody inne niż wszystkie

Speedway Best Pairs – zawody inne niż wszystkie

Żużel | 29 marca 2014 14:43 | Hubert Błaszczyk
Chris Holder i Darcy Ward tworzą zgraną parę na torze i poza nim.
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Chris Holder i Darcy Ward tworzą zgraną parę na torze i poza nim.

7 drużyn, 23 wyścigi i tylko jeden zwycięzca – to zawody Speedway Best Pairs, które zainaugurowały sezon żużlowy w Polsce. Na toruńskiej Motoarenie triumfowali Australijczycy, choć po rundzie zasadniczej z dużymi problemami dostali się do biegu barażowego.


Australijczycy wykorzystali drugą szansę


Chris Holder i Darcy Ward mogli w ogóle nie dostać się do kluczowej fazy turnieju. W ostatnim biegu turnieju zasadniczego przez blisko dwa okrążenia Rosja prowadziła z Australią 7:2, a taki wynik dawał awans do barażu Szwedom. Agresywnie jeżdżący na Motoarenie, Darcy Ward nie dał jednak za wygraną, wyprzedził Artioma Łagutę i dał swojej reprezentacji awans do barażu.


W wyścigu barażowym Australijczycy nie byli faworytami. Z Polakami spotkali się już bowiem w 18. gonitwie zawodów i ulegli im 2:7. Drugą szansę wykorzystali jednak w pełni. Co prawda, zwyciężył Tomasz Gollob, ale jadący za jego plecami Ward i Holder nie dali się wyprzedzić na trasie Patrykowi Dudkowi, wjeżdżając do wielkiego finału.


W nim również odegrali się na innym zespole – Danii. Wyścig finałowy miał wiele podtekstów, bo w pierwszym starciu tych ekip wykluczony za spowodowanie upadku Nickiego Pedersena został Chris Holder. Wszyscy pamiętają również walkę tych dwóch zawodników o tytuł IMŚ przed dwoma laty i wiedzą, że obaj nie przepadają za sobą. Duńczycy na trasie byli bardzo szybcy, ale pomimo tego nie byli w stanie po słabszym starcie wyprzedzić Australijczyków. Pedersen musiał więc ponownie oglądać plecy Holdera, który z Wardem pokazał, co znaczy jazda parą


Miedziński zawiódł


W polskiej ekipie największy zawód sprawił Adrian Miedziński. Ubiegłoroczny zwycięzca Grand Prix z Motoareny miał przywozić cenne zwycięstwa do mety, a zdobył tylko sześć punktów w czterech startach. Słaba dyspozycja Miedzińskiego dziwi, bo ten żużlowiec był jednym z najszybszych na czwartkowym treningu.


Być może zjadła go presja. Marek Cieślak nie owijał bowiem w bawełnę, że zawody Speedway Best Pairs mają być sprawdzianem przed Drużynowym Pucharem Świata dla Miedzińskiego. Po toruńskim turnieju zbyt dużych wniosków nie należy wyciągać. Przed samym zawodnikiem jeszcze Grand Prix w Bydgoszczy pod koniec kwietnia. Jeśli jednak tam Adrian zawiedzie, to w czwórce naszych reprezentantów na DPŚ prawdopodobnie się nie znajdzie.


Pomyłka odebrała podium Rosji


Bardzo dobrze podczas piątkowych zawodów prezentowali się również Rosjanie. Oni jednak zaprzepaścili swoje szanse na awans już w czwartym wyścigu, kiedy wyjechali do biegu w złych kaskach. Emil Sajfutdinow w białym, a Artiom Łaguta w żółtym – wg programu miało być odwrotnie i sędzia Marek Wojaczek musiał wykluczyć obu zawodników. Pytanie więc, gdzie był menedżer rosyjskiej drużyny?


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk


Kategoria: Żużel
Komentarze (0)