Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Kasprzak triumfuje w magicznej Bydgoszczy

Kasprzak triumfuje w magicznej Bydgoszczy

Żużel | 27 kwietnia 2014 14:44 | Hubert Błaszczyk
Krzysztof Kasprzak jest w tym sezonie piekielnie szybki.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Krzysztof Kasprzak jest w tym sezonie piekielnie szybki.

Bydgoszcz to miasto szczególne dla polskiego żużla. To właśnie tutaj seryjnie po zwycięstwa w rundach cyklu Grand Prix sięgał Tomasz Gollob. W tym roku zabrakło Golloba i niestety też kibiców. Nie brakowało jednak fantastycznego ścigania i wygranej Polaka. Na najwyższym stopniu podium po świetnym wyścigu stanął Krzysztof Kasprzak, który na ostatnich metrach wyprzedził Darcy’ego Warda. Trzeci do mety przyjechał Jarosław Hampel.


Kasprzak w Bydgoszczy był piekielnie szybki. W pierwszej fazie zawodów niemal jako jedyny potrafił wyprzedzać na trudnej nawierzchni bydgoskiego owalu. Pierwsze punkty stracił dopiero w czwartej serii zawodów, gdy spadł deszcz. Wtedy zaczęło się prawdziwe ściganie. Na torze zrobiło się kilka ścieżek, a żużlowcy prześcigali się w fantastycznych akcjach. Taką Polak popisał się w biegu półfinałowym, kiedy przez trzy okrążenia nieudolnie próbował wyprzedzić Andreasa Jonssona. Szwed dał się jednak zaczarować, odjechał zbyt szeroko od, krawężnika, a tam wjechał Kasprzak, zapewniając sobie awans do finału.


W nim czekali już na niego Jarosław Hampel, Darcy Ward i Greg Hancock. Wszyscy świetnie dysponowani tego dnia na bydgoskim owalu. Kasprzak wybierał pole startowe jako ostatni. Musiał wziąć trzecie pole, z którego przed finałem zawodnicy zanotowali tylko jedno biegowe zwycięstwo. Wydawało się więc, że wychowanek leszczyńskiej Unii będzie miał najmniejsze szanse na sięgnięcie po końcowy triumf.


Wyścig finałowy przejdzie na pewno do historii. Kasprzak rzeczywiście wyjechał słabo spod taśmy, ale już na kresce pierwszego okrążenia był pierwszy. Za jego plecami czaił się do ataku Darcy Ward. Australijczyk niesamowicie napędzał swoją maszynę po szerokiej i wreszcie dopiął swego wyprzedzając Polaka. Prowadzenie uśpiło jego czujność. Na ostatnim łuku Kasprzak wjechał za koło Warda, a następnie przyciął do krawężnika. Ta akcja dała mu zwycięstwo w Grand Prix. Pierwsze w karierze. KK oszalał, a wraz z nim nieliczna publiczność przy Sportowej.



Żużel bywa przewrotny. Przed rokiem Kasprzak zajął ostatnie miejsce. Był zupełnie pogubiony i nie zdobył nawet punktu. Rok później Polak wygrywa pierwsze zawody w karierze i staje się bezsprzecznym liderem klasyfikacji przejściowej cyklu Grand Prix. Po dwóch rundach ma 11 punktów przewagi nad drugim Nickim Pedersenem. Zwrot akcji iście szalony.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)