Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Krzysztof Kasprzak: Gdy wygrywałem z Gollobem, nie spałem dwa dni

Krzysztof Kasprzak: Gdy wygrywałem z Gollobem, nie spałem dwa dni

Żużel | 28 kwietnia 2014 09:43 | Hubert Błaszczyk
Krzysztof Kasprzak (z lewej) nie myśli o tytule Indywidualnego Mistrza Świata.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Krzysztof Kasprzak (z lewej) nie myśli o tytule Indywidualnego Mistrza Świata.

- Gdy przejechałem linię mety, zastanawiałem się czy to już koniec. Popatrzyłem jednak na chłopaków i oni też zamknęli gaz. Przez chwilę nie wierzyłem, nie dochodziło to do mnie – mówił o swoich odczuciach po finałowym wyścigu, zwycięzca Grand Prix Europy w Bydgoszczy, Krzysztof Kasprzak. Polak przed rokiem w tym samym mieście był ostatni, nie zdobył nawet punktów. W sobotę sięgnął po pierwsze zwycięstwo w karierze i po raz pierwszy stał się liderem klasyfikacji przejściowej cyklu Grand Prix.

 

Kasprzak w Bydgoszczy dysponował niezwykle szybkim sprzętem. To jednak nie jedyny klucz do sukcesu. Polak przed tym sezonem rozpoczął współpracę ze specjalistami, która na początku sezonu daje efekty. - Gdy nie współpracowałem ze specjalistami – psychologiem i dietetykiem, przymowałem zwycięstwa zupełnie inaczej. Podniecałem się Grand Prix, jakby nie wiadomo, co to były za zawody. Teraz podchodzę podobnie jak do ligi. Skupiam się na zbieraniu punktów. Wiadomo, jest stres, ale nawet ci najspokojniejsi mają go, gdy nie wychodzi. Na razie trafiam ze wszystkim. Nie ukrywam, że sprzęt jest bardzo ważny w żużlu. Grand Prix w Auckland to pokazało. Miałem tam prawie 39,7 gorączki, nie mogłem wychodzić z pokoju, a prawie wygrałem Grand Prix – powiedział po zawodach w Bydgoszczy, Krzysztof Kasprzak.

 

Szczególną rolę w karierze Kasprzaka odegrał Tomasz Gollob, z którym sobotni zwycięzca jest w przyjacielskich stosunkach. - Tomasz Gollob bardzo mi pomógł. Gdy z nim wygrywałem za juniora, to nie spałem dwa dni. Później lepiej poznaliśmy się w Gorzowie Wielkopolskim. Do dzisiaj, kiedy zadzwonię do Tomka, to nie ma z niczym problemu. Jest to najlepszy zawodnik świata. Cały czas mamy kontakt i na pewno dzisiaj też mi pogratuluje. Z Golloba należy tylko brać przykład. Ciężko nam będzie, bo mamy z Jarkiem po 30 lat, a on już wtedy miał wiele sukcesów. Staramy się jednak utrzymać poziom, żeby rodacy byli z nas dumni – przyznał lider klasyfikacji Grand Prix.

 

W rundzie zasadniczej bydgoskich zawodów, Kasprzak był niemal nie do ugryzienia. Wygrał cztery wyścigi. Tylko w jednym przytafiła mu się wpadka. Plany późniejszemu zwycięzcy pokrzyżował deszcz. - W sumie mogło nawet nie być tego Grand Prix, bo ludzie mówili, że będzie cały czas padać. Dobrze, że odjechaliśmy te zawody, ale troszkę żałuję, że spadł deszcz. Miałem za mocny motocykl i nie wygrywałem startów. Musiałem się męczyć na trasie, a praktycznie końcowy bieg dojechałem bez widoczności, bo skończyła mi się rolka – dodał.


Pomimo 11 punktów przewagi nad Nickim Pedersenem, lider klasyfikacji przejściowej Grand Prix na razie nie myśli o medalach. - Teraz jest Tampere i jedziemy dalej. Nadal pozostaje przy założeniach sprzed sezonu. Liczy się dobry wynik na koniec sezonu. Zadowoli mnie miejsce w czołowej piątce Grand Prix – zakończył popularny „KK”.



HUBERT BŁASZCZYK

TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)