Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Nicklas Porsing: Czuję się liderem Ostrovii

Nicklas Porsing: Czuję się liderem Ostrovii

Żużel | 07 maja 2014 20:17 | Hubert Błaszczyk
Nicklas Porsing miał już okazję być rezerwowym rep. Danii w DPŚ.
fot. flickr.com
Nicklas Porsing miał już okazję być rezerwowym rep. Danii w DPŚ.

Młody, gniewny, bez kompleksów dla rywali. Taki jest Nicklas Porsing. Młody Duńczyk, który ma aspiracje, by znaleźć się w ścisłej światowej czołówce. Zawodnik MDM Komputery ŻKS Ostrovia już zdołał wywalczyć awans do finałów IM Danii i IMŚJ, a to nie koniec. Porsing chce pokazać dobrymi występami, że zasługuje na dziką kartę w jednym z duńskich Grand Prix.

 

Odjechałeś zaledwie jeden sparing przed sezonem. To nie przeszkodziło ci w dobrym występie. Jak ocenisz mecz ze Speedway Wandą Instal Kraków?

 

To były dobre zawody. Wygraliśmy to najważniejsze. Ja miałem bardzo ciężki weekend. W piątek startowałem w półfinale Indywidualnych Mistrzostw Danii. Po zawodach musiałem spakować się i wyruszyć do Niemiec. Tam miałem zaplanowane kwalifikacje do IMŚJ. Na koniec trzydniowego maratonu zadebiutowałem w lidze w Ostrowie Wielkopolskim. Cieszę się, że to już za mną. Wszystkie trzy imprezy wypadły dla mnie bardzo dobrze. W piątek byłem trzeci, podobnie dzień później. W Ostrowie natomiast straciłem zaledwie dwa punkty. Jestem szczęśliwy z tego powodu, ale jednocześnie bardzo zmęczony.

 

W poprzednim sezonie wielokrotnie pokazałeś, że jesteś przyszłością Ostrovii. Zadebiutowałeś jednak dopiero w trzecim spotkaniu. Byłeś rozczarowany tym faktem?

 

Tak, byłem bardzo rozczarowany. Czuję się liderem tego zespołu. Oczywiście, mamy Petera Karlssona, ale on jest bliżej końca kariery niż jej początku. W tym sezonie nastąpiło duże odmłodzenie zespołu. Ktoś musi przejąć rolę lidera od Petera. Czuję się na siłach, żeby pomóc zespołowi w awansie do pierwszej ligi. To jest cel długofalowy, ale wiążę przyszłość z klubem i chcę zostać w Ostrowie Wielkopolskim na lata. Musimy rozpocząć budowę silnego składu już teraz. Po awansie do pierwszej ligi naszym celem powinna być jej czołówka, dlatego w tym sezonie należy stworzyć solidny szkielet zespołu. Jestem bardzo szczęśliwy, że David Bellego dołączył do Ostrovii. W niedzielnym meczu pokazał, że jest szybki, podobnie jak podczas kwalifikacji do IMŚJ. Z takim zawodnikiem w składzie mamy dużą przyszłość.

 

Po przedsezonowym sparingu narzekałeś na przygotowanie nawierzchni przez trenera Dzikowskiego. Czy w niedzielę było już lepiej?

 

Tor był zupełnie inny niż podczas sparingu. Jeździliśmy wieczorem. Nie było tak gorąco jak wtedy. Nawierzchnia była przyczepniejsza i mogliśmy wyprzedzać na trasie. Czułem się na torze naprawdę świetnie. Po sparingu byłem bardzo wkurzony, bo to nie był ostrowski tor, na którym uwielbiam się ścigać.

 

W piątkowym półfinale w Grindsted byłeś trzeci. Za Tobą znalazł się między innymi Hans Andersen. Czujesz się już jednym z czołowych duńskich zawodników?

 

W poprzednim sezonie znalazłem się w kadrze na Drużynowy Puchar Świata. W Pradze byłem rezerwowym. Jestem gotowy, żeby zrobić krok w przód. Moim celem jest otrzymanie dzikiej karty na zawody Grand Prix w tym sezonie. Chciałbym pojechać w Kopenhadze albo w Vojens. To jest mój cel. Zrobię wszystko, żeby nasz menedżer to właśnie mnie nominował do jazdy w tych prestiżowych zawodach.

 

Przyznasz, że w ostatnich latach w Danii pojawiło się kilku zdolnych zawodników. Musisz więc rywalizować z nimi nie tylko o dziką kartę, ale też o jazdę w Drużynowym Pucharze Świata.

 

Jasne, nie jest łatwo. Mamy, kilku duńskich zawodników, którzy pukają do światowej czołówki. Nasz menedżer ma trudny wybór. Oprócz mnie są jeszcze Mikkel Bech Jensen, Mikkel Michelsen i Michael Jepsen Jensen. Wszyscy mają kontrakty w Ekstralidze.Jepsen Jensen jest też pierwszym rezerwowym w Grand Prix. Patrząc z tej perspektywy, świetnie byłoby poczuć smak Grand Prix jako rezerwowy. Moim celem jest jednak jazda z dziką kartą. Zrobię wszystko, by to osiągnąć.

 

Awansem do finałów Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów potwierdziłeś, że jesteś w czołówce wśród juniorów. Zawody w Stralsund nie były dla Ciebie łatwe. W pierwszym biegu przedarłeś się z końca stawki na pierwsze miejsce...

 

To już dla mnie trzeci rok, kiedy pojadę w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów. Te zawody będą niezwykle trudne w tym sezonie. Jestem zniechęcony ich terminarzem. Są tylko trzy rundy i nie ma miejsca na błędy. Musisz trzymać gaz w każdych zawodach. Być w okolicach podium, jeśli chcesz liczyć się w walce o medale. To nie jest takie proste. Dlatego nie skupiam się aż tak na tym turnieju. Bardziej interesuje mnie Grand Prix Challenge, który jest szansą awansu do Grand Prix.

 

Druga runda IMŚJ odbędzie się w Ostrowie Wielkopolskim. Być może to sprawi, że zmotywujesz się na cykl zawodów.

 

Znam tor i to jest świetna okazja dla mnie, by zaliczyć dobry start. Będę miał fanów za sobą. Zresztą nie tylko ja, bo David Bellego również. Dlatego będę czekał na te zawody.

 

Jesteś młodym zawodnikiem, ale już niezwykle zapracowanym. Masz wiele zawodów za sobą, ale jeszcze więcej przed sobą. Jak sobie z tym radzisz?

 

Staram się czynić każdy dzień tak prostym, jak to tylko możliwe. Jeździłem trzy dni z rzędu bez żadnej przerwy. To jest niezwykle męczące. Nie ma co jednak narzekać. Do września mój terminarz jest pełny. Najważniejsze to odpoczywać i spać jak najwięcej. Zostając żużlowcem wiedziałem, na co się piszę. To styl życia.

 

Tak zapełniony terminarz powoduje, że tworzą się logistyczne problemy. Zajmujesz się tym sam, czy masz od tego osobę w teamie?

 

W tym sezonie wszystko jest trudne. To dla nas ogromne wyzwanie, żeby wszystko miało ręce i nogi. Jestem jednak profesjonalistą. Mam polskich mechaników w Wielkiej Brytanii, którzy nad wszystkim czuwają. Podobnie jest w Polsce. Mój tata z kolei współpracuje z moim tunerem. Ja nie dotykam niczego w moim sprzęcie. Jestem w stu procentach skoncentrowany na jeździe.

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)