Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Praga jest fajna, ale…
Podprowadzające
fot. Hubert Błaszczyk
Podprowadzające

Praga jest fajna, ale…

Żużel | 01 czerwca 2014 22:53 | Hubert Błaszczyk

Osiemnaste Grand Prix w Pradze za nami. Udane pod względem organizacyjnym, ale fatalne pod względem sportowym. Na trybunach komplet fanów speedway’a obejrzał jazdę gęsiego. Braku żużlowych emocji nie rekompensuje ani bliskość toru, ani też bardzo dobre czeskie piwo.


Nawierzchnia praskiej Markety na zawody cyklu Grand Prix zazwyczaj przygotowywana jest w podobny sposób. Start, pierwszy łuk i jazda gęsiego. Sporadyczne mijanki na trasie wynikają nie z efektownych akcji, nomen omen najlepszych zawodników świata, a ich błędów w technice jeździeckiej.


A przecież tor w Pradze da radę przygotować do ścigania. Pokazał to ubiegłoroczny baraż Drużynowego Pucharu Świata. Australijczycy, Amerykanie, Łotysze i reprezentanci Wielkiej Brytanii stworzyli wówczas świetne widowisko, zacięte do ostatniego wyścigu. Ubiegłoroczne zawody to jednak chlubny wyjątek.


Stolica Czech ma ogromny potencjał. Zwłaszcza, że po raz pierwszy od dawna trybuny Markety wypełniły się do ostatniego miejsca. Na godzinę przed zawodami brakowało już biletów. Atmosfera była świetna, zwłaszcza, że do starych bywalców – Polaków, Duńczyków, Brytyjczyków, dołączyli Niemcy, którzy wspierali Martina Smolinskiego.


Wystarczy tylko i aż przygotować dobry tor do ścigania. Kibice płacący niemałe pieniądze za bilety, chcą oglądać coś więcej, niż tylko czterech gości jadących od startu do mety gęsiego.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)