Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Martin Smolinski: Jestem ambasadorem niemieckiego żużla

Martin Smolinski: Jestem ambasadorem niemieckiego żużla

Żużel | 05 czerwca 2014 23:27 | Hubert Błaszczyk
Martin Smolinski jest rewelacją cyklu Grand Prix.
fot. Flickr
Martin Smolinski jest rewelacją cyklu Grand Prix.

Rewelacja cyklu Grand Prix, sensacyjny zwycięzca z Auckland, największy oryginał w całej stawce – Martin Smolinski w wywiadzie dla SPORT4FANS po Grand Prix w Pradze.


To pierwszy raz w tym sezonie, gdy nie awansowałeś do półfinałów. Jesteś rozczarowany?


Nie jestem rozczarowany. Pojechałem kilka dobrych wyścigów. Było tu wielu moich fanów. To duży krok do przodu dla żużla w moim kraju. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby żużel stał się popularny. Jeśli chodzi o mój występ, to startowałem bardzo dobrze, ale na trasie brakowało mi szybkości. Musimy dowiedzieć się, dlaczego tak się stało. Analiza wideo będzie w tym przypadku bardzo pomocna. Jestem jednak szczęśliwy. Zdobyłem kilka punktów i nadal znajduję się w czołowej dziesiątce cyklu. A to jeszcze nie koniec. W kolejnych zawodach będzie jeszcze lepiej.


W Pradze ważny był moment startowy. Ty jednak dobrze startowałeś, ale na trasie mijali Cię rywale.


Tak, w moim przypadku starty nie do końca odgrywały kluczowej roli. Miałem duże problemy z rozgrywaniem pierwszego łuku. Sam moment startowy był dobry, ale znajdowałem się w złym miejscu i w złym czasie, dlatego traciłem pozycje. Ale takie jest ściganie, taki jest żużel.


Czy byłeś zaskoczony, że tylu fanów przyjechało Cię dopingować do Pragi?


Nie, kompletnie mnie to nie zaskoczyło. To, jak pracujemy z moim teamem musi przynosić efekty. Współpracuję z moimi fanami, dlatego wiedziałem, że wielu z nich pojawi się w Pradze. Jestem niemieckim ambasadorem żużla. Reprezentuję mój kraj na zawodach na całym świecie. To, co robię dla niemieckiego żużla wraca do mnie właśnie w postaci dopingu podczas turniejów Grand Prix. W Niemczech mieszka 80 milionów mieszkańców. To ogromny potencjał, który trzeba wykorzystać. Jestem przekonany, że wkrótce staniemy się jednym z największych żużlowych krajów na świecie. Zainteresowanie fanów już widać w naszym kraju. W tym sezonie występowałem na torze trawiastym przed 12 tysiącami ludzi. W Polsce w niewielu miastach drużyny mogą pochwalić się, tak liczną widownią. Mam w sobie pasję, chcę promować speedway w moim kraju. Wierzę, że to się uda. 


BSI z pewnością widzi podróżujących za Tobą fanów…


Z pewnością. Podczas ostatnich zawodów wielu ludzi mnie wspierało, nie tylko tutaj w Pradze, ale też w Bydgoszczy. To dobry krok, żeby zbudować dobrą relację z BSI. Myślę, że oni też są zadowoleni z takiego obrotu sprawy.


Kolejnym krokiem powinno być, więc Grand Prix w Niemczech. Wierzysz w to?


Jasne, widzę taką możliwość. Nie wiem, gdzie możemy je zorganizować. Niemcy to duży kraj. Lokalizacja będzie zależała od współpracy z BSI. Oni sami muszą poczuć, że potrzebują Grand Prix w Niemczech.


Pierwszy raz widziałem Cię przed 10 laty we Wrocławiu podczas finału Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów. Trochę czasu minęło, zanim przebiłeś się do światowej czołówki.


W moim przypadku droga była nieco inna niż większości zawodników. Zdecydowanie dłuższa. Ale jeśli spojrzysz, ilu ludzi wspiera mnie, debiutanta w cyklu Grand Prix, to stwierdzisz, że warto było przebyć taką drogą. Nigdy w swojej karierze nie zrobiłem milowego kroku. Wszystko osiągałem krok po kroku. Moja forma jest jednak stabilna, dlatego wierzę, że będę piął się w żużlowej hierarchii. Ludzie, którzy mnie wspierają też nie wzięli się znikąd. Wszystko, dzięki pracy, którą wykonuję wraz z moim teamem. Wielu z tych ludzi nie widać na co dzień, a wykonują świetną robotę. Jestem bardzo ciekaw, co przyniosą następne tygodnie. My na pewno będziemy pracować dalej i promować żużel w Niemczech.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)