Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Przyjacielski wyścig po tytuł

Przyjacielski wyścig po tytuł

Żużel | 16 lipca 2014 15:37 | Hubert Błaszczyk
Greg Hancok to niezwykle przyjacielski zawodnik.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Greg Hancok to niezwykle przyjacielski zawodnik.

Kilkanaście minut po wyścigu finałowym Grand Prix w Cardiff siedzimy w salce konferencyjnej Millennium Stadium, czekając na głównych bohaterów wieczoru. Po kilku minutach pojawiają się Greg Hancock, Tai Woffinden i Darcy Ward. Na torze walczą do ostatnich metrów. Poza nim natomiast żartują i doceniają klasę przeciwnika. Można? Można. W porównaniu z zachowaniem Mateja Zagara i Nickiego Pedersena z Malilli to miła odmiana.



Hancock to jeżdżąca legenda światowego speedwaya. Zawodnik, który wystąpił we wszystkich rundach cyklu Grand Prix na torze imponuje mądrością, a poza nim jest niezwykle przyjaźnie nastawionym do świata człowiekiem. W świecie żużla nie ma osoby, która nie szanowałaby Amerykanina. Hancock nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu, tylko dwukrotnie nie znalazł się w czołowej szóstce klasyfikacji końcowej cyklu Grand Prix (1999 i 2001 rok).


- Nienawidzę, gdy słyszę, że mógłbym być ojcem, takich chłopaków jak Maciek Janowski, Chris Holder czy Tai Woffinden. Ale rzeczywiście tak jest. Moje dzieci doskonale dogadują się z tymi zawodnikami. Są z nimi jak bracia – mówił z uśmiechem Hancock.


Najbliżej rodziny Hancocka jest Tai Woffinden. Brytyjczyk, z którym Hancock w tym roku stoczy walkę o tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Po siedmiu rundach o trzy punkty prowadzi Woffinden. Aktualny mistrz świata to obecnie najszybszy zawodnik na świecie. Po słabszym początku sezonu w Auckland i Bydgoszczy, Tajski dogadał się ze sprzętem – silniki Petera Johnsa ponownie zaczęły wchodzić na odpowiednie obroty. Dzięki temu Woffinden wygrywał w Pradze i Malilli. Prowadzenie w klasyfikacji przejściowej objął dopiero po Grand Prix w Cardiff.


Woffinden poza torem robi bardzo dużo dla popularyzacji żużla na Wyspach Brytyjskich. W czwartek przed Grand Prix w Cardiff najbardziej poczytny tabloid w Wielkiej Brytanii – „The Sun” poświęcił mu dwie strony. Podczas Grand Prix na Millenium Stadium wspierała go natomiast rekordowa publiczność. Gdy Woffinden wyjeżdżał na tor trudno było zebrać myśli. Doping był ogłuszający.


Pomimo świetnych występów Brytyjczyk musi zachować czujność. Greg Hancock to jeden z najrówniej punktujących zawodników. W Tampere i Cardiff słabo zaczynał zawody. To nie przeszkodziło mu we wjechaniu do wielkiego finału. Lata doświadczenia powodują, że Amerykanin potrafi świetnie dostroić swój sprzęt do toru. Teraz będzie musiał czekać na potknięcia Woffindena.


Za ich plecami do ataku czai się do ataku grupa zawodników, którym przewodzi Darcy Ward. Australijczyk ma wielki talent do jazdy na żużlu. Niestety, ściganie się traktuje na razie bardziej jako zabawę. W tym przypomina nieco Woffindena, którego jednak zmieniła śmierć ojca. Tai postawił wówczas na speedway, skończył imprezowanie i… został mistrzem świata! Takiego wstrząsu Wardowi oczywiście nie życzę, ale we współczesnym speedway’u, gdzie decydują niuanse bez sportowego trybu życia, nie można myśleć o sukcesie.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)