Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Kim Nilsson: W Gnieźnie czuję się jak w domu
Kim Nilsson zadebiutował w reprezentacji Szwecji.
fot. Twitter
Kim Nilsson zadebiutował w reprezentacji Szwecji.

Kim Nilsson: W Gnieźnie czuję się jak w domu

Żużel | 07 sierpnia 2014 15:11 | Hubert Błaszczyk
Kim Nilsson niespodziewanie wystartował w barażu Drużynowego Pucharu Świata w Bydgoszczy. Szwed spisał się nieźle, a jego dorobek punktowy byłby jeszcze okazalszy, gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziego Jima Lawrence'a. 24-latek w Polsce reprezentuje barwy Carbon Startu Gniezno. Pojechał jak na razie w jednym spotkaniu, ale już w Gnieźnie czuje się jak w domu.

 

Zadebiutowałeś w reprezentacji Szwecji podczas Drużynowego Pucharu Świata. Jak czułeś się podczas debiutu?


Byłem debiutantem, dlatego zawody w Bydgoszczy były dla mnie trudne. W pierwszym wyścigu czułem się szybki, ale na ostatnim łuku wyprzedził mnie Greg Hancock. Później poszedłem w złą stronę z ustawieniami i męczyłem się na dystansie. Dopiero na swój ostatni bieg znowu znalazłem to, czego szukałem. To był jednak Drużynowy Puchar Świata – bardzo ciężkie zawody, w których rywalizuje się ze światową czołówką. Każdy zawodnik jest tutaj szybki. Starałem się walczyć, ale sędzia uznał, że robiłem to w nieprzepisowy sposób. Wykluczył mnie, kiedy zablokowałem Eduarda Krcmara. To była gówniana decyzja sędziego. On przecież okrążenie wcześniej zrobił mi to samo. To był tylko rewanż z mojej strony. Pomimo to, jestem zadowolony. Mogłem rywalizować z najlepszymi zawodnikami na świecie. Pokazałem, że nawet w tak silnie obsadzonym turnieju jestem w stanie punktować.


Czy w takim razie uważasz, że sędzia ukradł ci zdobyte prawidłowo punkty?


Nie chcę wypowiadać się jednoznacznie. Cokolwiek bym nie powiedział w tym kontekście, to i tak zostanie źle odebrane. Arbiter podjął taką decyzję, a nie inną. Miał do tego prawo, ale chyba nigdy nie jeździł na żużlu. Nie chcę oglądać się do tyłu. Biorę życie takie, jakim jest. Oczywiście, chciałbym zdobyć więcej punktów i była na to szansa. Zdobyłem w zawodach niezbędne doświadczenie i to liczy się dla mnie najbardziej.


Decyzja o Twoim starcie była zaskakująca. Kiedy dowiedziałeś się, że wystąpisz w zawodach?


Decyzja zapadła po treningu. Na torze w Bydgoszczy byłem po raz pierwszy, dlatego wszystko dla mnie wydawało się nowe. Starałem się dopasować do nawierzchni podczas jazd próbnych, ale to jest bardzo specyficzny tor. Australijczycy znali tor, byli odpowiednio przełożeni i zasłużenie wygrali.


Dla tak niedoświadczonego zawodnika na start w takich zawodach to na pewno duże przeżycie…


Jasne, czułem presję przed zawodami. Jechałem dla Szwecji, więc to oczywiste. Starałem się jechać jak najlepiej, bo to dla mnie duże wyróżnienie. Wcześniej, reprezentowałem Szwecję tylko w zawodach juniorskich, teraz znalazłem się w czwórce najlepszych szwedzkich żużlowców. Chciałem zrobić dobry wynik, ale było trudno. Eksperci nie mieli wątpliwości przed zawodami. Australia była faworytem.


Braku doświadczenia nie widzieliśmy w pierwszym wyścigu, kiedy wiozłeś za plecami Grega Hancocka. Starty były naprawdę dobre w Twoim wykonaniu. Miałeś jednak problemy na trasie…


Rozegranie pierwszego łuku nie było dla mnie problemem. Brakowało mi prędkości na trasie. Zazwyczaj nie roztrząsam złych rzeczy po zawodach, bo nie można już wtedy nic zrobić. Staram się pamiętać o drobnych rzeczach, które robiłem dobrze.


Nabrane przez Ciebie doświadczenie powinno jednak zaprocentować w przyszłości.


Z pewnością tak będzie. Przebywanie w tak znamienitym gronie jest dla mnie dużym doświadczeniem. Rozmawiałem dużo z najlepszymi szwedzkimi zawodnikami i sztabem szkoleniowym. To pomoże mi stać się lepszym zawodnikiem. Mieliśmy świetną atmosferę w szwedzkim zespole. To bardzo ważne. Dobra atmosfera pozwoliła nam liczyć się w grze w barażu.


Jesteś nowym zawodnikiem dla polskich kibiców. Wystartowałeś w zaledwie jednym meczu Carbon Startu Gniezno. Jakie są Twoje pierwsze wrażenia odnośnie polskiej ligi?


Spodziewałem się, że podczas mojego debiutu w Polsce będzie zdecydowanie więcej stresu. Atmosfera w zespole była jednak bardzo dobra. Wcześniej od kolegów słyszałem, że w Polsce jest bardzo duża presja. Oczywiście odczuwałem ją, ale spodziewałem się, że będzie trudniej. Gniezno to bardzo dobry zespół i świetny klub. Mam dużą nadzieję, że będę mógł częściej startować w ich barwach, bo w Gnieźnie czułem się jak w domu.


W Polsce zazwyczaj na meczach pojawia się wielu fanów. Czy wtedy czujesz się bardziej zmotywowany do walki o punkty?


Po to jeździ się na żużlu, żeby występować przed duża publicznością. Kocham to. Dostaje się wtedy motywacyjnego kopa, można jechać na 120% swoich umiejętności. Fani z Gniezna są niesamowici.


Poczułeś jak smakuje start w Grand Prix przed rokiem w Sztokholmie. Wielu zawodników chcę jeździć w tym elitarnym gronie. Niewielu jednak się udaje. Jak Ty zapatrujesz się na to?


To wielkie przeżycie dla każdego zawodnika. W przyszłości chciałbym startować w Grand Prix jako stały uczestnik. W tym roku niestety zawaliłem kwalifikacje do Grand Prix Challenge. Jeśli mam być szczery to były moje najsłabsze zawody w tym sezonie. Staram się poprawiać swoją jazdę i mam nadzieję na kolejną dziką kartę w przyszłości. Nie mogę jednak nakładać na siebie zbytniej presji, bo to przyczyniło się do mojego słabego startu w kwalifikacjach. Znajduję się w dobrym punkcie w swojej karierze i zrobię wszystko, żeby dalej rozwijać się.



HUBERT BŁASZCZYK

TWITTER: @hubertblaszczyk 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)