Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Alternatywna rzeczywistość Dana Holta i Kacpra Gomólskiego

Alternatywna rzeczywistość Dana Holta i Kacpra Gomólskiego

Żużel | 19 sierpnia 2014 15:22 | Hubert Błaszczyk
Kacper Gomólski nie zyskał fanów w Ostrowie Wielkopolskim.
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Kacper Gomólski nie zyskał fanów w Ostrowie Wielkopolskim.

2. finał Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów przysporzył kilku kontrowersji. Sprawcą zamieszania był sędzia zawodów, Dan Holt, który tego dnia nie był w najwyższej dyspozycji, krzywdząc dwukrotnie duńskich zawodników.


Artbiter, który z zawodu jest elektrykiem, nie popisał się w pierwszej serii startów, wykluczając za dwukrotne utrudnianie startu Lasse Bjerre. Duńczyk na polu startowym stał jednak nieruchomo, dwukrotnie idealnie wstrzelając się w moment startowy. Bjerre ryzykował, mógł wjechać w taśmę – nie zrobił tego i powinien odnieść korzyść.


Dużo więcej pretensji Duńczycy mieli po wyścigu 18. W nim w bezpardonowy sposób Kacper Gomólski potraktował Nicklasa Porsinga. Polak wpadł w koleinę i przycisnął do bandy reprezentanta klubu z Ostrowa Wielkopolskiego. Holt zachował się jednak tak, jak gdyby nie widział tej sytuacji i wykluczył Porsinga, pozbawiając go szans na zajęcie miejsca na podium.


Nic nie stosownego w swoim zachowaniu po zawodach nie widział też Gomólski, który po 18. wyścigu w prowokacyjny sposób fetował swoje zwycięstwo. Kibice nie pozostali mi dłużni, nagradzając nierozważną postawę Polaka gwizdami.


- Zachowanie ostrowskiej publiczności było śmieszne. Rozumiałbym gwizdy, gdybym zrobił to specjalnie. Z wyjścia z łuku złapałem koleinę. Nie byłem jedynym zawodnikiem, który tego dnia w nią wpadł. Ratowałem się przed swoim upadkiem, bo i tak odbiłem się od bandy, prawie zeskakując z motocykla. Nie moja wina, że Nicklas znalazł się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Ja jego nie widziałem. Jeśli jest urażony, to przepraszam, że byłem przed nim – mówił ironicznie, Kacper Gomólski.


Zabawne jest jednak tłumaczenie Gomólskiego. Zawodnik w swojej wypowiedzi zaprzeczył bowiem sam sobie. Polak stracił kontrolę nad motocyklem, w efekcie czego przycisnął Porsinga do bandy. Ten nie miał zbyt dużych szans, żeby uratować się przed upadkiem. Nie dziwne więc, że po zawodach był wściekły. - Czuję się jak gówno. Spędziłem noc w szpitalu. Jeśli Darcy’ego Warda badają alkomatem, to dlaczego nikt nie przebadał sędziego, Dana Holta? – pisał wściekły na Twitterze. Wieczorem, po namowach Davida Woottona, który opiekuje się Porsingiem w Anglii, wiadomość została skasowana.

 

HUBERT BŁASZCZYK

TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)