Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Najlepsza na torze, najsłabsza za biurkiem

Najlepsza na torze, najsłabsza za biurkiem

Żużel | 23 sierpnia 2014 12:36 | Mateusz Dziopa
Jedno ze spotkań Ekstraligi
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Jedno ze spotkań Ekstraligi

Mówi się, że Ekstraliga jest najsilniejsza na świecie – z tym nie da się nie zgodzić. Jednak patrząc na działania związku czy innych władz w polskim speedway’u, można mieć wrażenie, że dzieje się kompletnie inaczej. Najlepszym tego przykładem powinien być ten sezon naszej żużlowej ligi.


Przez pewne zasady w polskim żużlu doszło do tego, że w tej chwili mamy 5-6 drużyn, które pod względem sportowym i finansowym jeszcze jakoś wyglądają. Nie jest to poziom, który by zachwycał, ale, ekipy te „dają radę”. Jedną z drużyn, które Ekstraligi nie mogą zawojować zawsze będzie beniaminek. Finansowa przepaść pomiędzy dwiema ligami jest nie do przejścia i drużyny z niższych lig wchodzą do Ekstraligi tylko po to, by za chwilę z niej spaść. Niższe ligi muszą otrzymać wsparcie finansowe, by najlepsze drużyny z nich miały szanse utrzymania się po awansie na wyższy poziom rozgrywkowy. Aby mieć pewność, że pieniądze, które trafiłyby do tych ekip nie zostaną zmarnowane, należałoby wprowadzić minimalny KSM, jaki trzeba by osiągnąć, jeżeli chciałoby się startować w rozgrywkach.

 

Druga kwestia, która boli równie bardzo jak ta pierwsza dotyczy przepisów. W pierwszych Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostwach Ekstraligi dwa pierwsze miejsca zajęli zawodnicy, reprezentujący klub, który najprawdopodobniej nie znajdzie się w play-offach. Żużlowcy i kibice muszą cierpieć w nowym sezonie, ponieważ w poprzednim zarząd klubu, który, delikatnie mówiąc, skupia się na zyskach, nakazuje wycofać się z drugiego, finałowego meczu największej ligi świata. Pytanie brzmi: należy ukarać Panów za biurkiem czy Panów na torze i kibiców? Odpowiedź wydaje się banalna, ale mimo wszystko kara uderza w tych drugich. Owszem, klub powinien ponieść konsekwencje, ale skoro dla niektórych na górze liczą się pieniądze, to czy nie warto ustawić zaporową stawkę finansową dla klubu? Do tego można dodać degradację z pozycji, którą ten klub zajął, na zdecydowanie niższą, a w skrajnych przypadkach nawet na spadek do niższej ligi. Jeśli mamy wyłonić mistrza Polski, to znaczy: najlepszą drużynę w naszym kraju pod względem sportowym, to czy kara, która praktycznie skreśla jedną z drużyn z walki o czołowe miejsca, w dodatku przyznana drużynie z zeszłego sezonu (pamiętajmy o zmianach, które zaszły między sezonami), jest na pewno słuszna? Nie bronię Unibaxu jeśli chodzi o finał w poprzednim sezonie, bo bardzo stracili w moich oczach. Bronię sportowej rywalizacji, bronię tego, abyśmy mogli oglądać najlepszych żużlowców w końcówce sezonu. Odjęcie punktów w kolejnym sezonie nie może być karą za ostatni sezon, gdyż to, co zdarzyło się w poprzednim sezonie pozostaje w poprzednim sezonie. Reputacja, podejście kibiców, składy, sztaby zmieniają się, jednak to, co wydarzyło się w Zielonej Górze sportowo nie zmienia nic w tym sezonie.


Jest nad czym pracować, jest co zmieniać, bo jeśli myślimy o pozostaniu na szczycie trzeba jeszcze wiele pracować i na torze i po za nim.

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)