Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Wiele nauki przed Speedway Wandą
Stadion Speedway Wandy wymaga wiele do życzenia.
fot. Hubert Błaszczyk
Stadion Speedway Wandy wymaga wiele do życzenia.

Wiele nauki przed Speedway Wandą

Żużel | 30 września 2014 12:18 | Hubert Błaszczyk

Speedway Wanda Instal Kraków wysoko pokonała MDM Komputery Dreier ŻKS Ostrovię w pierwszym meczu finałowym PLŻ 2. Niestety, do sportowego sukcesu gospodarzy nie dostosowali się organizatorzy. Finał 2. ligi był jednym z najsłabiej zorganizowanych widowisk, w których miałem okazję brać udział.


Pierwsza wpadka organizatorów miała miejsce już przed zawodami. Próba toru nie rozpoczęła się w regulaminowym czasie. Wszystko przez problemy z… prądem. Nie działał stolik sędziowski, próba toru opóźniła się więc o dobre 20 minut.


Druga sprawa – stadion Speedway Wandy. Takie miejsca mają swój klimat, ale domowy obiekt krakowian jest zaniedbany. Miejsca można zajmować tylko po jednej stronie, druga – na przeciwległej prostej i wyjściu z pierwszego łuku oraz wejściu w drugi łuk – jest strasznie zaniedbana. Tuż obok sektora gości rosły wysokie na 2,5 metra chaszcze. Podobne obrazki przypominam sobie sprzed kilku lat w Łodzi, ale tam organizacja klubu i dbałość o stadion poszły nieco do przodu.


Wszystkie niedociągnięcia można by z łatwością puścić w niepamięć, gdyby nie tor, na którym odbywały się zawody. Nawierzchnia krakowskiego owalu przypominała bardziej tą z zawodów crossowych niż żużlowych. O wynikach decydował pierwszy łuk i jego rozegranie. Tak nie powinien wyglądać żużel. Mało tego, po pierwszej serii startów zarządzono ubijanie toru, które trwało blisko 30 minut! Nie poprawiło ono stanu toru, bo nie mogło. Dziury były zbyt duże. Wpadali w nie młodzi zawodnicy, ale też tak doświadczeni jak Peter Karlsson. Dobrze, że nikomu nic się nie stało.


- Ten tor był gówniany. To najgorszy tor, na jakim startowałem w tym sezonie i najgorszy, na jakim w ogóle jeździłem. Szkoda, że kibice oglądali takie zawody – mówił po zawodach Nicklas Porsing. Trzeba wziąć poprawkę, że Duńczyk na co dzień ściga się na Wyspach Brytyjskich, a tam tory nie należą do najłatwiejszych - Porsing wie więc, co mówi.


Cieszę się, że w takich miejscach jak Kraków istnieje żużel, ale by mierzyć wyżej potrzeba pieniędzy na poprawę infrastruktury. W obecnej sytuacji organizacyjnej awans do Nice Polskiej Ligi Żużlowej może okazać się dla Speedway Wandy zabójczy.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)