Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Przegrał sport

Przegrał sport

Żużel | 06 paździenika 2014 18:26 | Hubert Błaszczyk
Egipskie ciemności na Stadionie Miejskim w Ostrowie Wielkopolskim.
fot. Hubert Błaszczyk
Egipskie ciemności na Stadionie Miejskim w Ostrowie Wielkopolskim.

Finał PLŻ 2 przejdzie do historii żużla. Niestety, tej ciemniejszej. 7,5 tysiąca kibiców zgromadzonych na Stadionie Miejskim obejrzało tylko 6 wyścigów. Później zgasło światło. Usterka okazała się zbyt poważna i zawody po blisko 80 minutach oczekiwania przerwano.

 

Nie chcę absolutnie mieszać się do dyskusji, dlaczego doszło do awarii światła. W tej kwestii mamy bowiem słowo przeciwko słowu. - Tu nie trzeba szukać wielkich podtekstów – ludzie nie są głusi. Akurat wiem, kto słyszał hasło: „wyłączamy prąd”. Nie wydaje mi się, że to był przypadek – mówił po meczu Karol Baran. Z kolei ostrowianie zarzekali się, że awaria jest zdecydowanie poważniejsza i prądu nie było nawet w okolicach stadionu. Nie mnie rozstrzygać, kto ma rację. Zrobi to niezależne ciało, którym jest Główna Komisja Sportu Żużlowego.

 

W trakcie meczu docierały sygnały, że krakowianom należy się walkower. Wszystko za sprawą artykułu 316, p 20 regulaminu dyscyplinarnego. W myśl tego zapisu po 30 minutach przerwy należało „odgwizdać” walkower dla Speedway Wandy Instal Kraków. Po meczu okazało się jednak, że artykuł ma zastosowanie tylko w przypadku problemów z torem i kibicami.

 

Mnie martwi jednak inna kwestia: nie ma bowiem szans na równe i sprawiedliwe dokończenie spotkania. Po 6 wyścigach gospodarze prowadzili 21:15. Niby nie był to zły wynik dla MDM Komputery Dreier ŻKS Ostrovii, ale biało-czerwoni musieliby jechać do końca meczu bez Alesa Drymla. Zastępując doświadczonego Czecha juniorami, trudno byłoby im osiągnąć sukces. Ostrowianie ewidentnie zyskują decyzją o powtórzeniu spotkania, bowiem regulamin nie przewiduje możliwości rozpoczęcia meczu w innym dniu od stanu, w którym spotkanie zostało przerwane. To niedorzeczne. Opasły regulamin znów nie zdał egzaminu. Szkoda, że jego niedoskonałości muszą pokazywać tego typu nietypowe wypadki.

 

W całym zamieszaniu szkoda mi również kibiców. Na meczu ligowym w Ostrowie Wielkopolskim dawno nie widziałem tylko fanów czarnego sportu. Na oko szacuję, że na trybunach Stadionu Miejskiego zasiadło 7,5 tysiąca sympatyków speedway'a. Musieli oni czekać 80 minut w niskiej temperaturze na ogłoszenie decyzji. Wśród nich wielu ludzi, którzy przychodzą na stadion od święta. Wątpię, żeby po awarii oświetlenia chcieli szybko wrócić na stadion. Zwłaszcza, że zawiodła polityka informacyjna klubu. Przede wszystkim spiker, który podkreślał, że nie ma żadnych informacji i trzymał ludzi w niepewności. Wtedy zaczęły się zabawy kibiców z ochroną. Trochę mniej spektakularne niż podczas meczu Polska-Anglia na Stadionie Narodowym. Tak nie można robić. Kibic ma prawo do informacji, a obowiązkiem spikera jest mu jej udzielić.

 

Chciałem już pochwalić prezesa Wodniczaka za jego decyzję odnośnie darmowego wejścia kibiców na powtórzony mecz. Prezes deklarował, że fani mogą zwrócić wejściówki, a na rewanż i tak wejdą za darmo. To należało się kibicom za wystane 80 minut w siarczystym zimnie. Dziś jednak na drzwiach Trybuny Głównej na fanów czekała smutna informacja:

 

 

Klub na swojej stronie poinformował, że wycofuje się z wcześniej danej obietnicy. Po co były więc niedzielne deklaracje o darmowym wejściu na powtórkę meczu? 

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)