Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Czapki z głów przed Kasprzakiem

Czapki z głów przed Kasprzakiem

Żużel | 12 paździenika 2014 16:26 | Hubert Błaszczyk
Krzysztof Kasprzak zgarnia w tym sezonie wszystkie trofea.
fot. Wojciech Tarchalski / Superstar.com.pl
Krzysztof Kasprzak zgarnia w tym sezonie wszystkie trofea.

To jest rok Krzysztofa Kasprzaka! Zawodnik Stali Gorzów po srebrnym medalu Drużynowego Pucharu Świata, złocie Indywidualnych i Drużynowych Mistrzostw Polski, w sobotę dołożył srebro Indywidualnych Mistrzostw Świata. KK udowodnił, że drzemie w nim olbrzymi potencjał. Przed dwoma laty zapowiadał, że daje sobie 5 lat na wywalczenie złota w cyklu Grand Prix. Wielu śmiało się wówczas z deklaracji Kasprzaka, bo ten jeździł przeciętnie, a w przeszłości w GP woził ogony. W tym roku zmienił sposób przygotowania do zawodów – pracował z psychologiem, dietetykiem, a przede wszystkim tunerem Peterem Johnsem, który jak mówi Kasprzak „dał mu drugie żużlowe życie”. Opłaciło się.


Trzeba jednak przyznać, że droga do sukcesu nie była usłana różami. Przypominała raczej bieg z przeszkodami niż spokojny spacer. Ale z Kasprzakiem było tak, że im więcej przeszkód, tym lepiej jeździł. Wystarczy przypomnieć sobie Grand Prix Łotwy w Daugavpils, gdzie już w pierwszym wyścigu Polak zapoznał się z nawierzchnią toru. Wydawało się, że nie wytrzymają więzadła i Kasprzak zakończy zawody z poważną kontuzją. On jednak wstał, otrzepał się i zaczął jeździł jak natchniony. W finale ograł z dziecinną łatwością Grega Hancocka i Nickiego Pedersena. Takich obrazków było zresztą więcej. Pierwszy z brzegu – finałowy mecz ENEA Ekstraligi w Lesznie i fatalna kraksa, po której większość zawodników obudziłaby się w szpitalu.


To był medal okupiony ogromnym bólem. Kolano, bark, oba kciuki – te części ciała ucierpiały w mniejszych lub większych wypadkach. Oczywiście, nie brakowało momentów zwątpienia. Kasprzak po treningu w Tampere mówił, że popłakał się w busie. Nie był w stanie jeździć z kontuzjowanym kolanem. W kolejnych rundach w Pradze, Malilli i Kopenhadze walczył z bólem. W drugiej części sezonu był jednak wielki i w pełni zasłużył na srebrny medal IMŚ.


Co dalej? Z pewnością walka o tytuł IMŚ w kolejnym sezonie. Cieszy jednak spokój Kasprzaka. On nie podpala się, przyjmuje sukcesy na spokojnie. Po Grand Prix w Bydgoszczy mówił, że za dzieciaka nie spał w nocy, kiedy wygrywał z Tomaszem Gollobem – teraz już mu przeszło. Jest skupiony na ostatecznym celu, nie liczy punktów, podsumowuje je dopiero po ostatnim turnieju. Z takim podejściem wróżę mu duże sukcesy w przyszłości.


HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk
 

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)