Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Zawodnicy – Zdunek 1:0. Wybrzeże bez licencji

Zawodnicy – Zdunek 1:0. Wybrzeże bez licencji

Żużel | 05 grudnia 2014 16:53 | Hubert Błaszczyk
Robert Miśkowiak (w żółtym kasku) odrzucił propozycję Tadeusza Zdunka.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Robert Miśkowiak (w żółtym kasku) odrzucił propozycję Tadeusza Zdunka.

GKŻ Wybrzeże Gdańsk nie otrzymało licencji na starty w rozgrywkach PLŻ 2. To efekt braku porozumienia z Robertem Miśkowiakiem i Arturem Mroczką. Prezes, Tadeusz Zdunek zaproponował im wypłatę zaledwie 30% zaległego wynagrodzenia. Zawodnicy odrzucili tę propozycję.

 

Zdunek chce dobrze dla gdańskiego żużla, ale przez swoje działania stracił wiarygodność. Ze słów prezesa wynika, że Miśkowiak i Mroczka, albo przystaną na jego propozycję, albo nie otrzymają pieniędzy wcale. - Robimy co możemy, by przekonać zawodników, że lepsze jest otrzymanie 30 procent należności, niż zostać z niczym - stwierdził Zdunek dla sport.trojmiasto.pl.

 

Na problemach finansowych najbardziej straci Mroczka. Zawodnik był w ekipie, która w 2013 roku wywalczyła awans do ENEA Ekstraligi. Pomimo problemów finansowych postanowił pozostać w Gdańsku. W minionym sezonie jako jeden z niewielu zawodników nie narzekał, nie dopominał się o pieniędze. Okazał 100% lojalność wobec Zdunka. Prezes odpłacił mu się ofertą nie do odrzucenia.


- Nie mogę zgodzić się na 30% kiedy narażałem się na 100%. Każdy kto to czyta niech wyobrazi sobie, że rezygnuje z 70% swoich dochodów i za pozostałe środki musi dalej funkcjonować. Nie jestem w stanie pójść na warunki klubu, ponieważ są one krzywdzące, nie do przyjęcia biorąc pod uwagę wielkość zadłużenia jakimi są zaległości za cały sezon 2014 i część sezonu 2013. Po 2 latach ciężkiej pracy i narażania swojego zdrowia i życia nie pozwolę sobie na takie traktowanie mojej osoby - napisał w swoim oświadczeniu Artur Mroczka.


Ze wypowiedziami Zdunka nie zgadza się również Robert Miśkowiak. - Panu Zdunkowi muszę przypomnieć, że pieniądze jakich się domagam, nie wzięły się z sufitu, ale tylko i wyłącznie z uzgodnień zawartych z gdańskim klubem. Przed rozpoczęciem sezonu 2013 podpisałem kontakt, a po jego zakończeniu ugodę dotyczącą spłaty zobowiązań - to ona pozwoliła na starty w Ekstralidze. Kiedy pan Zdunek przejmował władzę w klubie, to czynił to z całym dobrodziejstwem inwentarza, wziął na siebie wszystkie zobowiązania oraz korzystał ze wszystkich profitów. Dziwi mnie, że osoba, która deklaruje, że przyświeca jej dobro gdańskiego żużla, zamiast w spokoju próbować rozwiązać sytuację kryzysową, posuwa się do sugestii, które mogą wprowadzać kibiców w błąd. Opowieści, że otrzymałem już w Gdańsku takie kwoty, jakich nie dostałem w innych klubach można między bajki włożyć. Zapewniam, że w Wybrzeżu nie zarobiłem fortuny! - oświadcza czołowy zawodnik pierwszej ligi.

 

Humorystycznie na propozycję Zdunka wobec zawodników zareagował Leon Madsen. Duńczyk sugerował, żeby prezes zaczął sprzedawać samochody za 30% ceny. Innym zawodnikom na pewno nie jest do śmiechu. Zdunek narzeka, że żużlowcy w Gdańsku podpisali kontrakty życia, zapominając, że ktoś musiał im je zaproponować. Wówczas prezesem był Robert Terlecki, ale Zdunek był blisko klubu. Dlaczego nie reagował?

 

HUBERT BŁASZCZYK
TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Żużel
Komentarze (0)