Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Żużel Beniaminek pokazał mistrzom Polski miejsce w szeregu

Beniaminek pokazał mistrzom Polski miejsce w szeregu

Żużel | 27 kwietnia 2015 11:20 | Maciej Baraniak
Zawodnicy GKM-u Grudziądz pokazali świetną drużynową jazdę.
fot. Marcin Karczewski / Superstar.com.pl
Zawodnicy GKM-u Grudziądz pokazali świetną drużynową jazdę.

Wygrana beniaminka GKM Grudziądz nad aktualnym mistrzem Polski gorzowską Stalą, doskonale obrazuje jak bardzo wyrównane będzie tegoroczne ściganie w PGE Ekstralidze. Punkty zdobywają drużyny, które przez wielu ekspertów typowane były do odległych miejsc w tabeli. Jednak poczekajmy z hurraoptymizmem, póki ligowa karuzela rozkręci się na dobre…

 

Z pewnością kibice miejscowego klubu z Grudziądza, którym przyszło stać w długich kolejkach po bilety do kas, nie żałują czasu, który na to poświęcili. Zainteresowanie tym meczem, było spore. Nie dosyć, że GKM wracał na żużlowe salony blisko po 16 latach, to na początek czekało nie lada wyzwanie. Starcie z broniącą tytułu gorzowską Stalą naszpikowaną gwiazdami Grand Prix: Krzysztofem Kasprzakiem, Matejem Zagarem, Nielsem-Kristianem Iversenem oraz Bartoszem Zmarzlikiem (aktualnym reprezentantem Polski).

 

Po pierwszej porażce, jaką oba zespoły poniosły w kolejce inauguracyjnej (GKM przegrał w Lesznie 36:54; Stal uległa w Tarnowie 40:50), nastawiano się na pojedynek, który miał wyjaśnić na co tak naprawdę stać ekipy trenerów Roberta Kempińskiego i Piotra Palucha. Podrażniony mistrz Polski zapowiadał walkę o zwycięstwo, gospodarze wcale nie zamierzali tak łatwo oddać punktów.

 

Kiedy jeszcze wieczorem w sobotę, ważyły się losy transmisji tego spotkania w jednej ze stacji, ze względu na niepewne warunki pogodowe, dużo osób myślało, że na relację z Grudziądza na szklanym ekranie przyjdzie poczekać pewien czas. Jednak aura dopisała , co z pewnością wynagrodziło nie tylko tym, którzy byli na stadionie, ale pozostałym śledzącym to spotkanie.

 

To było naprawdę spotkanie przez duże ,,S’’. Bez wątpienia mecz kolejki, ze względu na dramaturgię, zmieniające się prowadzenie obydwu ekip – taki stan utrzymywał się aż do IX wyścigu, po którym gospodarze zaczęli odjeżdżać gorzowianom. Nie brakowało tym razem wyprzedzeń na łukach, prostych, jazdy parą, kiedy trzeba było umiejętnie bronić wypracowanej przewagi na torze. Pesymiści przed spotkaniem obawiali się, że będzie decydować tylko start oraz pierwszy łuk. Za argumenty podawali specyficzny tor w Grudziądzu, który liczy sobie aż 379 metrów, ale jest bardzo wąski na prostych (10 m.), a na łukach trzeba bardzo mocno wyłamywać, kontrować motocykl.

 

Trener Robert Kempiński wytrzymał ciśnienie i nie zmienił przegranego składu z Leszna, dając szansę na rehabilitację, tym którzy wówczas zawiedli: Danielowi Jeleniewskiemu oraz Rafałowi Okoniewskiemu. Decyzja okazała się strzałem w przysłowiową dziesiątkę! O ile sprowadzeni przed sezonem Krzysztof Buczkowski (z Unii Tarnów), Tomasz Gollob (z KS Toruń), Artiom Łaguta (z Unii Tarnów) byli gwarancją pokaźnych zdobyczy punktowych, tak pozostali musieli dorzucić swoje, by myśleć o zwycięstwie nad Stalą.

 

Samego siebie przechodził Tomasz Gollob. Jeździł jak za najlepszych swoich lat i mimo upływającego czasu, jego akcje napędzania się i wyprzedzania ,, po orbicie’’, będą w tym sezonie wciąż aktualne. Nie wspominając o szalonych atakach i wjazdach na ostatniej prostej między dwóch rywali. Kwestią osobną godną komentarza pozostaje obrazek, ukazujący mobilizowanie pozostałej części drużyny, wyjaśnianie i objaśnianie w jaki sposób dalej mamy jechać. Bez stanowczego wywyższania się i gwiazdorzenia. Najlepiej, chyba kim jest nadal Tomasz Gollob w światowym żużlu oddają słowa rywala, Mateja Zagara, w tym meczu: ,, To jest Pan Tomek…’’.

 

Wygrana 50:40 gospodarzy, dla niektórych może być niespodzianką. Jednak nie napiszę nic nowego: jeśli punktują równo liderzy oraz wspomagają ich partnerzy z drugiej linii, mecz można naprawdę rozstrzygnąć na swoją korzyść. I tak też się stało w tym przypadku.

 

Jeżeli chodzi o obrońcę tytułu… Nie patrzmy w tabelę, poważnie. Mają za sobą dwa trudne wyjazdy w tym roku (Tarnów, Grudziądz). Kłopoty ma Iversen, który musi jak najszybciej dogadać się ze sprzętem, gdyż 6 punktów w dwóch meczach, chluby mu nie przynosi. Piotr Świderski (0 punktów) dostał szansę od trenera, jednak nie potrafił jej wykorzystać i przyjdzie mu nadal walczyć o miejsce w składzie. Śmiem twierdzić, że 40 punktów zdobyte w Tarnowie oraz Grudziądzu, mimo dwóch porażek, pokazuje naprawdę spory potencjał drzemiący w tej drużynie. Moim zdaniem, żadna z ekip startujących w PGE Ekstralidze nie powtórzy dorobku małych punktów, osiągniętego przez ekipę Piotra Palucha na tych stadionach. Szanse w rewanżach na zwycięstwo i zdobycie punktów bonusowych gorzowianie mają naprawdę spore. A jeśli będę się mylić, tylko pokaże to jak wyrównana jest liga w tym sezonie.

 

MACIEJ BARANIAK


Zobacz również
Stal pokazuje moc
27-kwi-2015


Zobacz również
Lament wrocławski
27-kwi-2015


Kategoria: Żużel
Komentarze (0)